Maska: dojrzewanie księcia Pipo nie tylko dla dzieci

Magdalena Mach
13.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 10:39
A A A Drukuj
Niby jest tu wszystko, co w bajce być powinno: król i królowa, dzielny książę i zakochana w nim księżniczka. Ale nich niewinny tytuł was nie zmyli: "Bajka o księciu Pipo, o koniu Pipo i księżniczce Popi" typową dziecięcą bajką na pewno nie jest. To metafizyczna opowieść naładowana symboliką, pełna filozoficznych podtekstów.

Fot. Kamil Dobrowolski
Opowieść Pierre'a Gripari, francuskiego dziennikarza i poety, to już klasyk, po który chętnie sięgają teatry lalkowe. Rzeszowski Teatr Maska wybrał adaptację doświadczonego lalkarza, Jan Wilkowskiego, reżyserię Krzysztof Raua, znanego artystę polskiego teatru lalek i muzykę Jerzego Derfla, znanego ze współpracy z Wojciechem Młynarskim. To nie pierwsza realizacja bajki w wykonaniu tego zespołu. Przed 10 laty ci sami twórcy wystawiali tę bajkę w Olsztyńskim Teatrze Lalek.

Choć wszystko kończy się happy endem, to "Bajka o księciu Pipo..." na pewno nie jest przesłodzoną historyjką dla małych dzieci. Piszę to jako ostrzeżenie przed zabieraniem na nią zbyt małych pociech. Na spektaklu w niedzielę ok. 4-letnia dziewczynka, przestraszyła się, gdy książę wpadł do krateru wulkanu, przedstawiającego się na płóciennym ekranie w postaci niepokojącego czerwonego wiru i zażądała natychmiastowego opuszczenia sali, żądanie popierając płaczem. Choć dała się przekonać do pozostania na sali, chwilę potem chowała się pod fotel na widok czarnego jeźdźca i smoka. Niestety, nigdzie nie znalazłam określenia wieku widzów tego spektaklu, sądzę jednak, że jest odpowiedni dla dzieci dopiero od 6 roku życia. Za to górna granica wieku widzów, którzy z zainteresowaniem mogą obejrzeć ten spektakl, jest nieokreślona. Bajka ma konstrukcję wielowarstwową, ale tylko dorośli mają szansę zagłębić się w wątki symboliczno-filozoficzne: refleksje nad dobrymi i złymi stronami natury ludzkiej, nad istotą władzy, sensem wolności, nieuchronnością przemijania. Dla dzieci większość podszytych ukrytymi znaczeniami dialogów, pozostanie niepotrzebną gadaniną. Przypadki księcia nie będą wcale drogą dojrzewania, wtajemniczania w życie, ale przygodami w czasie poszukiwania rodziców i księżniczki, a kolejni bohaterowie bajki: smok, biały szczur, armia w Ludowej Republice Tyranii, wprowadzający księcia w dorosłość, to dla dzieci po prostu bajkowe postacie, w których wcale nie trzeba doszukiwać się drugiego dna. I bardzo dobrze, bo dzieci bawią się odkrywając po prostu nową, nieznaną bajkę. Przy okazji zapamiętają być może kilka prostych prawd, m.in. o tym, że księga życia każdego człowieka pisze się sama w miarę upływania życia i sami decydujemy o tym, co będzie można w niej przeczytać. A życie każdego z nas jest nową bajką, jakiej nikt wcześniej nie znał. Dowiedzą się też wreszcie, po co są smoki: "Żebyś mój bracie, kurtka na wacie, nauczył się walczyć z przemocą".

I dorosłym, i dzieciom powinna spodobać się scenografia Mikołaja Maleszy. To prawdziwy majstersztyk oszczędnej formy, doskonały przykład jak stworzyć bogaty świat baśni z zamkiem, wulkanem i jaskinią smoka z kilku drewnianych skrzyń i ekranu z kawałka płótna. Świetne ćwiczenie dla wyobraźni i dzieci, i rodziców.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Re: Maska: dojrzewanie księcia Pipo nie tylko dla buba22 14.02.12, 10:41

    Rzeczywiście, nigdzie nie ma informacji o wieku. Chyba jak już przyjdę z dzieckiem do teatru, to informacja przy kasie to trochę za późno. Mam powiedzieć dziecku - nie idziemy i wrócić do »

Dołącz do nas na Facebooku