Podkarpacie prezentuje się w Brukseli. Gdzie te pierogi?
2011-09-21
, aktualizacja: 21.09.2011 18:40
Interaktywna prezentacja na ogromnym ekranie, fotosy na sześciennych kostkach i wykładzina z mapą Podkarpacia. Tak nasz region zaprezentował się w Parlamencie Europejskim. Ale zwiedzający swoje serca zostawili na... stołach suto zastawionych podkarpackimi specjałami, wystawa interesowała ich mniej
- Takiej promocji województwo jeszcze nie miało - zapowiadał jeszcze przed wystawą "Innowacyjne Podkarpackie" Andrzej Rybka, dyrektor biura stowarzyszenia Dolina Lotnicza.
Plusem tego przedsięwzięcia było to, że się w ogóle odbyło. I to, że będzie cieszyć oczy unijnych urzędników i parlamentarzystów jeszcze do końca tygodnia. Że odbyło się z okazji polskiej prezydencji, że wpisało się w polską "inwazję" w Brukseli. Bo obok odbywał się Festiwal Filmu Polskiego, tuż przy podkarpackim stoisku wywiadów udzielała reżyserka Agnieszka Holland, na parkingu przed PE wystawiało się województwo opolskie, które postawiło na akcenty ludowe - papierowe kwiaty, które można tam było dostać, szybko rozeszły się po PE.
My stawiamy na gospodarkę i innowacje
Wystawę pt. "Innowacyjne Podkarpackie" w siedzibie Parlamentu Europejskiego zorganizowały wspólnie: urząd marszałkowski, urząd miasta, europosłanka Elżbieta Łukacijewska i Dolina Lotnicza. Wystawa kosztowała w sumie 170 tys. zł. Najwięcej wyłożyło województwo - 80 tys. Co za tę sumę udało się zrealizować?
Wystawę zdjęć pokazujących Podkarpacie, głównie Bieszczady. Plus Rzeszów oraz firmy Doliny Lotniczej. Fotografie wisiały na ścianach. Oryginalne było umieszczenie części dużych fotosów na sześciennych kostkach. - Dzięki temu na niewielkiej stosunkowo przestrzeni możemy pokazać więcej zdjęć, a poza tym wykorzystujemy oryginalny nośnik - tłumaczył mi jeszcze przed otwarciem wystawy jeden z pracowników obsługi.
Hitem miała być jednak interaktywna prezentacja regionu. Na ekranie wyświetlane były filmy promocyjne regionu, miasta i Doliny Lotniczej. Magnesem miało być to, że każdy ze zwiedzających mógł sam decydować, co chce oglądać - wystarczyło stanąć na podłodze w oznaczonym miejscu i rękę skierować na wybraną zakładkę na ekranie - automatycznie uruchamiało to filmik, który nas interesował.
Z ciekawych rozwiązań trzeba jeszcze wymienić wykładzinę, która została rozłożona na podłodze - wyrysowana została na niej mapa województwa podkarpackiego z zaznaczonymi największymi miastami.
Były oczywiście foldery, krówki, ale z drobiazgów najszybciej rozeszły się kostki, które można układać podobnie jak kostkę Rubika. Zamiast kolorów są zdjęcia z ciekawych miejsc Podkarpacia.
Jadło by się zjadło
Ale, jak się potem okazało, gości bardziej interesowało to, co wjechało na stoły. Niecierpliwie słuchali przemówień gospodarzy, a gdy zaczęła się prezentacja na ogromnym ekranie, nikt na to nie zwrócił uwagi. Po części może dlatego, że prezentacja początkowo odbywała się przy całkowitym wyciszeniu, a potem przy bardzo słabym nagłośnieniu. Nikt też nie zadbał o wyjaśnienie, co się dzieje na owej prezentacji i jak ją uruchomić. Efekt - pod ekran zapuszczały się pojedyncze osoby.
A stoły uginały się pod podkarpackim jadłem: kiełbasami, smalcami, kiszonymi ogórkami i szynkami. Furorę robił też stół z daniami ciepłymi. - Gdzie te pierogi? - to było najczęstsze pytanie, które padało w ciasnym tłumie.
Właściciel Zakładów Mięsnych "Jasiołka" Paweł Krajmas przekonywał, że i jedzenie może być innowacyjne. Do Brukseli przywiózł m.in. wędliny konserwowane w serwatce. Dziennikarzom zdradził część informacji na temat receptury (dość powiedzieć, że konserwacja trwa... cztery tygodnie). W efekcie wędlina może być przechowywana w temperaturze pokojowej i się nie psuje. - To jest właśnie sukces. Kiedyś ludzie nie potrzebowali lodówek, myśmy zapomnieli o tym, nie grzebiemy w starych recepturach, nie odnawiamy ich, a to jest właśnie ta nasza podkarpacka innowacyjność. Odnowa starych receptur i pokazanie światu, jak żyć w zgodzie z tradycją, z ekologią - mówił Krajmas. Unikatem w skali Europy, jak przekonywał, jest też kiełbasa z wątróbką. - Tylko nam udało się połączyć kiełbasę z wątróbką tak, żeby nie wyszedł pasztet - mówił
Z polskiej delegacji pojawili się: szef polskiej delegacji EPP Jacek Sariusz-Wolski, byli europosłowie lewicy: Joanna Senyszyn, Marek Siwiec, pojawił się też na chwilkę Jarosław Kalinowski z PSL. Rafał Sonik, europoseł z Małopolski, chwalił Podkarpacie: - To jest ten kierunek, w którym należy podążać. Dziś siermiężnością, tradycją trudno się wyróżnić. Nowoczesne technologie, innowacje, gospodarka to najlepsza droga do Europy.
Nie przyjechaliśmy po pomoc
Wszyscy podkreślali, jak ważne jest rozbijanie stereotypów, bo te Podkarpacie wciąż wtłaczają w sielsko-ludyczne krajobrazy, których punktem głównym są dzikie Bieszczady.
Łukacijewska: - Mam nadzieję, że ta wystawa przekona, że warto do nas przyjechać i warto u nas inwestować.
Choć sama mieszka w Bieszczadach, woli, by Podkarpacie promowało się w Europie poprzez gospodarkę i innowacje. - Turyści już są, regionowi, by się prężnie rozwijał, potrzeba inwestorów, zwłaszcza z branży wysokich technologii. A żeby przyszli do nas, muszą się dowiedzieć, że jest klimat i miejsce do rozwijania się u nas. Temu właśnie służy wystawa - mówi "Gazecie" europosłanka Łukacijewska. Marszałek podkarpacki Mirosław Karapyta: - Podkarpacie jest jeszcze ciągle traktowane jako region pięknych krajobrazów. A to stereotyp. My stawiamy na innowacyjność i nowoczesne technologie.
Ambasador Polski przy UE Jan Tombiński: - Okres polskiej prezydencji jest okresem skomasowanego działania na rzecz rozbijania stereotypów. Bo Podkarpacie, które było niejednokrotnie nazywane Polską B, przez ostatnie 20 lat zapracowało na nowe oblicze. I to należy w Europie pokazać.
Europoseł Sariusz-Wolski: - Ja do Podkarpacia jestem już przekonany i pewny, że region pójdzie w kierunku nowoczesnych technologii, innowacji, przy zachowaniu walorów czystej natury. Należy tu być, należy to prezentować, bo w UE nie zdano sobie jeszcze do końca sprawy, że jej granice przesunęły się na wschód.
Dyrektor Rybka: - Najważniejszą wartością tej wystawy jest wszczepienie odwiedzającym, że Podkarpacie to miejsce, gdzie nie tylko fajnie pojechać pod namiot w Bieszczady, ale tam dobrze się też żyje. Że jest Rzeszów, piękne miasto, że jest przemysł, który daje możliwości rozwoju intelektualnego i zawodowego. To synergia, myśmy tu nie przyjechali, żeby nam ktoś w czymś pomógł albo żebyśmy my pomagali. To wspólne działanie promocyjne dotyczące regionu.
Plusem tego przedsięwzięcia było to, że się w ogóle odbyło. I to, że będzie cieszyć oczy unijnych urzędników i parlamentarzystów jeszcze do końca tygodnia. Że odbyło się z okazji polskiej prezydencji, że wpisało się w polską "inwazję" w Brukseli. Bo obok odbywał się Festiwal Filmu Polskiego, tuż przy podkarpackim stoisku wywiadów udzielała reżyserka Agnieszka Holland, na parkingu przed PE wystawiało się województwo opolskie, które postawiło na akcenty ludowe - papierowe kwiaty, które można tam było dostać, szybko rozeszły się po PE.
My stawiamy na gospodarkę i innowacje
Wystawę pt. "Innowacyjne Podkarpackie" w siedzibie Parlamentu Europejskiego zorganizowały wspólnie: urząd marszałkowski, urząd miasta, europosłanka Elżbieta Łukacijewska i Dolina Lotnicza. Wystawa kosztowała w sumie 170 tys. zł. Najwięcej wyłożyło województwo - 80 tys. Co za tę sumę udało się zrealizować?
Wystawę zdjęć pokazujących Podkarpacie, głównie Bieszczady. Plus Rzeszów oraz firmy Doliny Lotniczej. Fotografie wisiały na ścianach. Oryginalne było umieszczenie części dużych fotosów na sześciennych kostkach. - Dzięki temu na niewielkiej stosunkowo przestrzeni możemy pokazać więcej zdjęć, a poza tym wykorzystujemy oryginalny nośnik - tłumaczył mi jeszcze przed otwarciem wystawy jeden z pracowników obsługi.
Hitem miała być jednak interaktywna prezentacja regionu. Na ekranie wyświetlane były filmy promocyjne regionu, miasta i Doliny Lotniczej. Magnesem miało być to, że każdy ze zwiedzających mógł sam decydować, co chce oglądać - wystarczyło stanąć na podłodze w oznaczonym miejscu i rękę skierować na wybraną zakładkę na ekranie - automatycznie uruchamiało to filmik, który nas interesował.
Z ciekawych rozwiązań trzeba jeszcze wymienić wykładzinę, która została rozłożona na podłodze - wyrysowana została na niej mapa województwa podkarpackiego z zaznaczonymi największymi miastami.
Były oczywiście foldery, krówki, ale z drobiazgów najszybciej rozeszły się kostki, które można układać podobnie jak kostkę Rubika. Zamiast kolorów są zdjęcia z ciekawych miejsc Podkarpacia.
Jadło by się zjadło
Ale, jak się potem okazało, gości bardziej interesowało to, co wjechało na stoły. Niecierpliwie słuchali przemówień gospodarzy, a gdy zaczęła się prezentacja na ogromnym ekranie, nikt na to nie zwrócił uwagi. Po części może dlatego, że prezentacja początkowo odbywała się przy całkowitym wyciszeniu, a potem przy bardzo słabym nagłośnieniu. Nikt też nie zadbał o wyjaśnienie, co się dzieje na owej prezentacji i jak ją uruchomić. Efekt - pod ekran zapuszczały się pojedyncze osoby.
A stoły uginały się pod podkarpackim jadłem: kiełbasami, smalcami, kiszonymi ogórkami i szynkami. Furorę robił też stół z daniami ciepłymi. - Gdzie te pierogi? - to było najczęstsze pytanie, które padało w ciasnym tłumie.
Właściciel Zakładów Mięsnych "Jasiołka" Paweł Krajmas przekonywał, że i jedzenie może być innowacyjne. Do Brukseli przywiózł m.in. wędliny konserwowane w serwatce. Dziennikarzom zdradził część informacji na temat receptury (dość powiedzieć, że konserwacja trwa... cztery tygodnie). W efekcie wędlina może być przechowywana w temperaturze pokojowej i się nie psuje. - To jest właśnie sukces. Kiedyś ludzie nie potrzebowali lodówek, myśmy zapomnieli o tym, nie grzebiemy w starych recepturach, nie odnawiamy ich, a to jest właśnie ta nasza podkarpacka innowacyjność. Odnowa starych receptur i pokazanie światu, jak żyć w zgodzie z tradycją, z ekologią - mówił Krajmas. Unikatem w skali Europy, jak przekonywał, jest też kiełbasa z wątróbką. - Tylko nam udało się połączyć kiełbasę z wątróbką tak, żeby nie wyszedł pasztet - mówił
Z polskiej delegacji pojawili się: szef polskiej delegacji EPP Jacek Sariusz-Wolski, byli europosłowie lewicy: Joanna Senyszyn, Marek Siwiec, pojawił się też na chwilkę Jarosław Kalinowski z PSL. Rafał Sonik, europoseł z Małopolski, chwalił Podkarpacie: - To jest ten kierunek, w którym należy podążać. Dziś siermiężnością, tradycją trudno się wyróżnić. Nowoczesne technologie, innowacje, gospodarka to najlepsza droga do Europy.
Nie przyjechaliśmy po pomoc
Wszyscy podkreślali, jak ważne jest rozbijanie stereotypów, bo te Podkarpacie wciąż wtłaczają w sielsko-ludyczne krajobrazy, których punktem głównym są dzikie Bieszczady.
Łukacijewska: - Mam nadzieję, że ta wystawa przekona, że warto do nas przyjechać i warto u nas inwestować.
Choć sama mieszka w Bieszczadach, woli, by Podkarpacie promowało się w Europie poprzez gospodarkę i innowacje. - Turyści już są, regionowi, by się prężnie rozwijał, potrzeba inwestorów, zwłaszcza z branży wysokich technologii. A żeby przyszli do nas, muszą się dowiedzieć, że jest klimat i miejsce do rozwijania się u nas. Temu właśnie służy wystawa - mówi "Gazecie" europosłanka Łukacijewska. Marszałek podkarpacki Mirosław Karapyta: - Podkarpacie jest jeszcze ciągle traktowane jako region pięknych krajobrazów. A to stereotyp. My stawiamy na innowacyjność i nowoczesne technologie.
Ambasador Polski przy UE Jan Tombiński: - Okres polskiej prezydencji jest okresem skomasowanego działania na rzecz rozbijania stereotypów. Bo Podkarpacie, które było niejednokrotnie nazywane Polską B, przez ostatnie 20 lat zapracowało na nowe oblicze. I to należy w Europie pokazać.
Europoseł Sariusz-Wolski: - Ja do Podkarpacia jestem już przekonany i pewny, że region pójdzie w kierunku nowoczesnych technologii, innowacji, przy zachowaniu walorów czystej natury. Należy tu być, należy to prezentować, bo w UE nie zdano sobie jeszcze do końca sprawy, że jej granice przesunęły się na wschód.
Dyrektor Rybka: - Najważniejszą wartością tej wystawy jest wszczepienie odwiedzającym, że Podkarpacie to miejsce, gdzie nie tylko fajnie pojechać pod namiot w Bieszczady, ale tam dobrze się też żyje. Że jest Rzeszów, piękne miasto, że jest przemysł, który daje możliwości rozwoju intelektualnego i zawodowego. To synergia, myśmy tu nie przyjechali, żeby nam ktoś w czymś pomógł albo żebyśmy my pomagali. To wspólne działanie promocyjne dotyczące regionu.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




