Następny TexStyle na Festiwalu Przestrzeni Miejskiej

Rozmawiała: Justyna Zielińska
28.01.2012 , aktualizacja: 28.01.2012 17:38
A A A Drukuj
Jednodniowy butik o nazwie TexStyle zorganizowała Elwira Rutkowska, stylistka pochodząca z Radomia, pracująca w Warszawie. Ma liczne grono przyjaciół w Rzeszowie, regularnie odwiedza nasze miasto i właśnie tu zdecydowała się zorganizować taką imprezę.
Elwira przywiozła do Rzeszowa ubrania od 27 polskich projektantów. - Z niektórymi się przyjaźnię, wystarczył jeden telefon. Oni wchodzą w ciemno w moje propozycje. Nie musiałam ich specjalnie namawiać - mówiła.
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta
Elwira przywiozła do Rzeszowa ubrania od 27 polskich projektantów. - Z niektórymi się przyjaźnię, wystarczył jeden telefon. Oni wchodzą w ciemno w moje propozycje. Nie musiałam ich specjalnie namawiać - mówiła.
ZOBACZ TAKŻE
Nam pierwszym zdradziła, że druga odsłona TexStyle, będzie miała miejsce w maju w czasie Festiwalu Przestrzeni Miejskiej.

Pracowałaś m.in. przy polskiej edycji Top Model, robiłaś stylizacje do sesji okładkowych dla magazynów Exklusiv czy Malemen. Jak to się stało, że tak młodej osobie udało się zawojować "wielki świat mody"?

- Od dzieciństwa chciałam się zajmować modą i stylizacją. Ale nie modą w znaczeniu takim, że łażę po sklepach i wybieram ciuchy. Chciałam w modę wplatać też siebie, czyli to, co teraz robię: różnego rodzaju konstrukcje, instalacje, bardzo dziwne rzeczy. Skończyłam projektowanie ubioru, potem moja praca była związana z modą, bo był to np. visual merchanidising, czyli projektowanie wystroju sklepów, ich witryn itd. Muszę się przyznać, że w wybiciu bardzo pomógł mi Facebook. Umieściłam na swojej stronie parę zdjęć, które robiłam ze znajomymi fotografami. Zobaczył te zdjęcia szef jednej z lepszych warszawskich agencji fotograficznych. Strasznie zajawił się tym, co robię, i ściągnął mnie do Warszawy. Powiedział: "Rzucaj wszystko, przyjeżdżaj, bo tutaj się odnajdziesz". Na co ja w 24 godziny się spakowałam, rzuciłam dotychczasową pracę i wylądowałam w stolicy. No i dalej jakoś się potoczyło, były te duże kampanie dla Playa, czy stylizacje dla Exklusiv. To wszystko w ciągu 1,5 roku.

Któreś z tych doświadczeń warszawskich jest dla ciebie szczególnie ważne?

- Nie ma dla mnie ważnego i ważniejszego doświadczenia. Każde zlecenie jest inne. We wszystko angażuję się na 100 proc. Nawet takie TexStyle nauczyło mnie bardzo dużo, jak organizować tego typu eventy. Coś takiego zrobiłam pierwszy raz od początku do końca. Bardzo się cieszę, że udało się w tak krótkim czasie to zorganizować

Jakie miejsce w twoim życiu zajmuje Rzeszów? Jesteś z Radomia, a to jednak u nas zorganizowałaś taki niepowtarzalny projekt?

Mieszkałam w bardzo wielu miastach w Polsce i w każdym z tych miast spotykałam kolejne osoby, które później stawały się tymi najbliższymi i okazywało się, że są z Rzeszowa. To był dla mnie totalny fenomen. Zaczęłam tutaj przyjeżdżać. Przez przyjaciół właśnie trafiłam do Rzeszowa, przez nich ukochałam to miasto. Obecnie mam tutaj konkubenta - teraz to jest moje ulubione słowo - który też tutaj mieszka.

Co się kryje pod nazwą TexStyle?

- Moja przyjaciółka Malwina Paulukiewicz ją wymyśliła. Mówię jej: "Malwa, Malwa pomóż, muszę szybko wymyślić fajną nazwę". Ona podała kilka, w tym wpadła na to, że butik, w którym jest bardzo dużo rzeczy, to po prostu tekstylia, od tego powstała nazwa TexStyle. Taki zlepek - instalacja. Tym jest też trochę ten dzisiejszy butik.

Jak Ci się udało zaprosić do udziału aż 27 polskich projektantów, których ubrania możemy dziś podziwiać i kupować?

- Tak naprawdę tych wszystkich projektantów nie musiałam namawiać, bo ja ich znam, pracuję z nimi na co dzień, z niektórymi się przyjaźnię. Pożyczam od nich ciuchy na sesje zdjęciowe. Jak im coś proponuję, to oni od razu w to wchodzą. Tak to też wyglądało w przypadku TexStyle.

TexStyle zorganizowałaś podobno z okazji urodzin. Dlaczego zrobiłaś prezent Rzeszowowi, a nie sobie?

Nie chciałam robić urodzin jako takich. Jeśli już, to ja raczej bym się schowała w tym dniu, a nie robiła jakąś wielką fetę. A butik dla rzeszowian zrobiłam z tego względu, że tak bardziej altruistycznie podchodzę do tego co robię. To fajnie ktoś kiedyś powiedział, że gdy robimy coś dla ludzi a nie tylko dla siebie, to jest to taka karma która później wraca do nas. Dlatego chętnie lubię robić małe przyjemności ludziom w miejscach, które kocham. A w Rzeszowie mam tyle ważnych dla mnie osób, że chciałam ten butik zrobić właśnie tu i spędzić tu swoje urodziny.

Czy planujesz kolejną imprezę z cyklu TexStyle?

Tak, odbędzie się na pewno w maju w czasie Festiwalu Przestrzeni Miejskiej. Będzie to TexStyle x 10, w hali obrabiarek. Postaram się ściągnąć projektantów, by pojawili się osobiście. Zrobimy też wybiegi i przepiękne instalacje modowe. Nie chcę, żeby to był tylko ciuch, który możemy kupić i w nim chodzić. Dla mnie moda jest bardziej tworzywem do robienia sztuki.

Jesteś z miasta wielkości Rzeszowa, jak można się wybić z takich miejsc?

- Radom jest uważany za miasto, w którym nic się nie dzieje. Ludzie są smutni. Ja wyjechałam, bo uznałam, że duże miasto daje dużo większe możliwości rozwoju. Patrząc jednak na Rzeszów i na to co się tu dzieje, jest wielka różnica. Bo tu są ludzie, którzy próbują coś zdziałać i wychodzą im z tego naprawdę fajne rzeczy, chociażby Festiwal Przestrzeni miejskiej, czy No Border. Są super miejsca typu właśnie Mienta czy nowo powstały Szynk Rzeszowski - rewelacja, coś na zasadzie warszawskich "Przekąsek Zakąsek". Jeśli więc są ludzie, którym się chce, to w każdym miejscu można wypłynąć.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy