100 tysięcy za wyjście przed orkiestrę. Zapłaci Stalowa
2012-02-03
, aktualizacja: 03.02.2012 18:58
Ponad 100 tys. zł musiał zapłacić samorząd Stalowej Woli za to, że pobierał opłaty od PKS za zatrzymywanie się na miejskich przystankach. Do tego jeszcze 21,5 tys. zł za nieprzesłanie dokumentów potrzebnych Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumenta do wyjaśnienia sprawy
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent: Berlin i Moskwa decydują o polityce Warszawy (21-01-12, 15:59)
- Stalowa Wola dla Szlęzaka, Tarnobrzeg dla Mastalerza (06-12-10, 09:10)
- Szlęzak nie chce uczcić Powstania Warszawskiego (30-07-09, 19:03)
- Potraktowaliśmy tę karę jak wyrok i od razu, kiedy tylko ją dostaliśmy, zapłaciliśmy. A na ostatniej sesji zmiana została wprowadzona do budżetu miasta - wyjaśnia Bogusława Gdula, skarbnik Urzędu Miasta w Stalowej Woli.
Jak to się stało, że na Stalową Wolę została nałożona taka kara? Źródłem jest konflikt między Zakładem Miejskiej Komunikacji Samochodowej, spółką miejską a stalowowolskim PKS. Ten drugi korzystał z przystanków na terenie miasta, które należą do ZMKS, i musiał za to płacić. ZMKS nałożył na przewoźnika opłaty za zatrzymywanie się na przystankach, mimo że wówczas przepisy na to nie pozwalały. PKS poskarżył się do UOKiK, a urząd uznał to za monopolistyczne działanie spółki miejskiej i nałożył na samorząd ponad 100 tys. zł kary.
- Odwoływaliśmy się, ale nic to nie dało - mówi Antoni Sokołowski, dyrektor ZMKS.
Co więcej, urząd nie dosłał w terminie wymaganych w postępowaniu dokumentów, za co dodatkową karę - 20 tys. zł - wymierzył prezydentowi. Czy prezydent zapłaci ją z własnej kieszeni? - O tym będzie decydować rzecznik dyscypliny finansów publicznych przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej - wyjaśnia Gdula i dodaje: - Często dochodzimy swoich praw na drodze sądowej. Wygrywamy dla gminy odszkodowania i wprowadzamy do budżetu kwoty rzędu setek czy nawet miliona złotych. A gdy przegramy? To jest ryzyko władzy, a my mamy ubezpieczenie.
- Byliśmy przekonani, że racja jest po naszej stronie, ale UOKiK ocenił to inaczej. Mogłem postarać się, aby odpowiedź była szybciej. Nie zrobiłem tego, to moja wina. Wziąłem za to odpowiedzialność na siebie i jestem gotowy ponieść ją do końca. Nie obciążam odpowiedzialnością dyrektora Sokołowskiego, bo nie mam w zwyczaju szukania winnych wśród podwładnych - tłumaczył się podczas sesji prezydent Andrzej Szlęzak.
Kary nałożone przez UOKiK zostały już zapłacone z miejskich pieniędzy. A radni na ostatniej sesji wyrazili zgodę na zmiany w budżecie.
Na obronę stalowowolskiego samorządu pozostaje to, że przepisy dotyczące opłat w korzystaniu z przystanków już po decyzji UOKiK uległy zmianie. Teraz gmina ma obowiązek pobierać opłaty za zatrzymywanie się na przystankach od innych przewoźników. - Zostaliśmy ukarani, bo wystąpiliśmy przed orkiestrę - mówi skarbnik.
Jak to się stało, że na Stalową Wolę została nałożona taka kara? Źródłem jest konflikt między Zakładem Miejskiej Komunikacji Samochodowej, spółką miejską a stalowowolskim PKS. Ten drugi korzystał z przystanków na terenie miasta, które należą do ZMKS, i musiał za to płacić. ZMKS nałożył na przewoźnika opłaty za zatrzymywanie się na przystankach, mimo że wówczas przepisy na to nie pozwalały. PKS poskarżył się do UOKiK, a urząd uznał to za monopolistyczne działanie spółki miejskiej i nałożył na samorząd ponad 100 tys. zł kary.
- Odwoływaliśmy się, ale nic to nie dało - mówi Antoni Sokołowski, dyrektor ZMKS.
Co więcej, urząd nie dosłał w terminie wymaganych w postępowaniu dokumentów, za co dodatkową karę - 20 tys. zł - wymierzył prezydentowi. Czy prezydent zapłaci ją z własnej kieszeni? - O tym będzie decydować rzecznik dyscypliny finansów publicznych przy Regionalnej Izbie Obrachunkowej - wyjaśnia Gdula i dodaje: - Często dochodzimy swoich praw na drodze sądowej. Wygrywamy dla gminy odszkodowania i wprowadzamy do budżetu kwoty rzędu setek czy nawet miliona złotych. A gdy przegramy? To jest ryzyko władzy, a my mamy ubezpieczenie.
- Byliśmy przekonani, że racja jest po naszej stronie, ale UOKiK ocenił to inaczej. Mogłem postarać się, aby odpowiedź była szybciej. Nie zrobiłem tego, to moja wina. Wziąłem za to odpowiedzialność na siebie i jestem gotowy ponieść ją do końca. Nie obciążam odpowiedzialnością dyrektora Sokołowskiego, bo nie mam w zwyczaju szukania winnych wśród podwładnych - tłumaczył się podczas sesji prezydent Andrzej Szlęzak.
Kary nałożone przez UOKiK zostały już zapłacone z miejskich pieniędzy. A radni na ostatniej sesji wyrazili zgodę na zmiany w budżecie.
Na obronę stalowowolskiego samorządu pozostaje to, że przepisy dotyczące opłat w korzystaniu z przystanków już po decyzji UOKiK uległy zmianie. Teraz gmina ma obowiązek pobierać opłaty za zatrzymywanie się na przystankach od innych przewoźników. - Zostaliśmy ukarani, bo wystąpiliśmy przed orkiestrę - mówi skarbnik.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane
- Kibice żużla: "Lee, zawsze będziesz jeździł z nami" [ZDJĘCIA]
- Policja szukała 5-latka, a chłopcem opiekował się ojciec
- PRz vs. inne uczelnie: czyje juwenalia lepsze? [SONDAŻ]
- Obrażenia klatki piersiowej przyczyną śmierci Richardsona
- Tragiczny wypadek Lee Richardsona [ZOBACZ WIDEO]
- "Cyrk. Twoja rozrywka, ich cierpienie". Protest przed Zalewskim
- Moja Pierwsza Komunia... Dlaczego miałam dwie i koczek...




