Festiwal przestrzeni miejskiej w odlotowym miejscu
2012-02-06
, aktualizacja: 06.02.2012 08:27
Hala wtryskarek na terenie Zelmeru będzie głównym miejscem akcji drugiej edycji Festiwalu Przestrzeni Miejskiej w Rzeszowie. Hitem pierwszej był koncert w starej hali obrabiarek PKP. Teraz klimat dla imprezy będzie równie dobry - postindustrialny. A warunki dużo lepsze - do dyspozycji będzie aż 8 ha terenu
ZOBACZ TAKŻE
- Zmiana w programie Festiwalu Przestrzeni Miejskiej (10-12-10, 12:41)
- Promocja festiwalu przestrzeni po rzeszowsku (06-12-10, 18:36)
Część artystyczną festiwalu miasto powierzyło tym samym ludziom, którzy trochę ponad rok temu, w ramach pierwszej edycji festiwalu, zorganizowali koncert w starej, opuszczonej hali na terenie PKP: Aleksandrowi Rusinowi i Łukaszowi Osowiczowi. Był grudzień 2010 roku, mróz i śnieg na zewnątrz. Zimno i wiatr przenikały przez dziury do środka. I tysiące osób. To był strzał w dziesiątkę.
W tym roku Rusin i Osowicz chcą odkryć dla rzeszowian nowe miejsce na mapie miasta. Po raz kolejny ożywiają przestrzenie do tej pory niedostępne dla "zwykłych" ludzi. Samo to jest już wielką wartością młodziutkiego rzeszowskiego festiwalu. Takich postindustrialnych klimatów brakowało do tej pory w Rzeszowie.
Na pomysł artystycznego wykorzystania starych hal wpadł Osowicz zaraz po tym, jak dowiedział się, że Zelmer je opuszcza. Za pośrednictwem miasta udało się dogadać z zarządem spółki, który zgodził się na użyczenie nieużywanych hal produkcyjnych. - Główna hala wtryskarek ma prawie 4 tys. m kw. powierzchni. Tam będzie główna scena festiwalu. Do tego mamy do dyspozycji mniejsze hale wokół. W sumie to aż 8 ha terenu. Pojechaliśmy tam jak na wycieczkę, w nieznane. Wróciliśmy po półtorej godziny zwiedzania - relacjonuje Rusin. Jego zdaniem to odkrycie jest znakomitą alternatywą dla hali PKP. Zapewnia, że klimat dla imprez jest równie dobry, jak w hali PKP. A warunki dużo lepsze. - To nie jeden krok do przodu, a siedem kroków w porównaniu z halą PKP. Stan budynków Zelmera jest bardzo dobry, jest do nich łatwiejszy i bezpieczniejszy dostęp - mówi.
W maju pusta dziś przestrzeń ma zatętnić życiem: organizatorzy planują tam ulokować kombajn artystyczny z koncertami, wystawami, warsztatami. - Chcemy, żeby można tu było spędzić cały dzień. Szukamy też formuły na ciekawe zajęcia dla dzieci - zapowiadają. Festiwal Przestrzeni Miejskiej powrócił do kalendarza imprez po rocznej nieobecności: w ubiegłym roku miasto miało na głowie organizację Europejskiego Stadionu Kultury i Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych. Nie udźwignęło jeszcze jednej, dużej imprezy. Katarzyna Olesiak, dyrektorka Wydziału Kultury Urzędu Miasta Rzeszowa, zapewniała, że odpuszcza jedną edycję, żeby lepiej przygotować się na kolejną. Jednak chociaż mamy już luty, na razie o drugiej edycji festiwalu wiadomo tylko tyle, że odbędzie się 11-14 maja. Program jest ciągle w trakcie ustalania.
Festiwal narodził się w związku z przyjęciem Strategii Marki Rzeszowa. Impreza miała być jednym z flagowych jej okrętów. Miasto jednak od początku jakby nie bardzo wiedziało, jak taki festiwal ugryźć. Pierwszą edycję zaplanowano na listopad 2010 roku, ale jeszcze w połowie września była w powijakach, przesunięto ją więc na grudzień. Listę imprez miasto pokazało zaledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem festiwalu. Co zapamiętaliśmy: wykłady rzeszowskich fachowców dla kilkudziesięciu osób, świetny koncert dla paru tysięcy w zimnej, ale klimatycznej hali PKP oraz awanturę z architektem, który w ramach Festiwalu Przestrzeni Miejskiej skrytykował miasto za pomysł stawiania kładki nad al. Piłsudskiego, choć sam ją zaprojektował.
Pomysł na festiwalu poświęcony przestrzeni miejskiej jest świetny, bo gdzie dyskusja na temat kształtowania przestrzeni miejskiej jest potrzebna bardziej niż w mieście, gdzie w samym centrum stawia się miernej jakości rzeźby w rodzaju rąk z piłką ku pamięci Kazimierza Górskiego?
Nowe, zaskakujące miejsce, które wynaleźli Osowicz i Rusin, rokuje znakomicie. Już wiadomo na pewno, że będzie odpowiedni klimat. Ale bardzo czekam na wypełnienie tych starych zelmerowskich hal równie hitowymi propozycjami artystycznymi. Bardzo liczę na organizatorów, że oprócz imprez artystycznych, zorganizują inspirującą dyskusję o tym jak uratować przestrzeń miejską przed zaśmiecaniem, zaproszą fachowców, którzy podpowiedzą jak ją ciekawie zagospodarować. Żeby po festiwalu zostały nie tylko wspomnienia ale i konkretne, nowe rozwiązania.
W tym roku Rusin i Osowicz chcą odkryć dla rzeszowian nowe miejsce na mapie miasta. Po raz kolejny ożywiają przestrzenie do tej pory niedostępne dla "zwykłych" ludzi. Samo to jest już wielką wartością młodziutkiego rzeszowskiego festiwalu. Takich postindustrialnych klimatów brakowało do tej pory w Rzeszowie.
Na pomysł artystycznego wykorzystania starych hal wpadł Osowicz zaraz po tym, jak dowiedział się, że Zelmer je opuszcza. Za pośrednictwem miasta udało się dogadać z zarządem spółki, który zgodził się na użyczenie nieużywanych hal produkcyjnych. - Główna hala wtryskarek ma prawie 4 tys. m kw. powierzchni. Tam będzie główna scena festiwalu. Do tego mamy do dyspozycji mniejsze hale wokół. W sumie to aż 8 ha terenu. Pojechaliśmy tam jak na wycieczkę, w nieznane. Wróciliśmy po półtorej godziny zwiedzania - relacjonuje Rusin. Jego zdaniem to odkrycie jest znakomitą alternatywą dla hali PKP. Zapewnia, że klimat dla imprez jest równie dobry, jak w hali PKP. A warunki dużo lepsze. - To nie jeden krok do przodu, a siedem kroków w porównaniu z halą PKP. Stan budynków Zelmera jest bardzo dobry, jest do nich łatwiejszy i bezpieczniejszy dostęp - mówi.
W maju pusta dziś przestrzeń ma zatętnić życiem: organizatorzy planują tam ulokować kombajn artystyczny z koncertami, wystawami, warsztatami. - Chcemy, żeby można tu było spędzić cały dzień. Szukamy też formuły na ciekawe zajęcia dla dzieci - zapowiadają. Festiwal Przestrzeni Miejskiej powrócił do kalendarza imprez po rocznej nieobecności: w ubiegłym roku miasto miało na głowie organizację Europejskiego Stadionu Kultury i Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych. Nie udźwignęło jeszcze jednej, dużej imprezy. Katarzyna Olesiak, dyrektorka Wydziału Kultury Urzędu Miasta Rzeszowa, zapewniała, że odpuszcza jedną edycję, żeby lepiej przygotować się na kolejną. Jednak chociaż mamy już luty, na razie o drugiej edycji festiwalu wiadomo tylko tyle, że odbędzie się 11-14 maja. Program jest ciągle w trakcie ustalania.
Festiwal narodził się w związku z przyjęciem Strategii Marki Rzeszowa. Impreza miała być jednym z flagowych jej okrętów. Miasto jednak od początku jakby nie bardzo wiedziało, jak taki festiwal ugryźć. Pierwszą edycję zaplanowano na listopad 2010 roku, ale jeszcze w połowie września była w powijakach, przesunięto ją więc na grudzień. Listę imprez miasto pokazało zaledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem festiwalu. Co zapamiętaliśmy: wykłady rzeszowskich fachowców dla kilkudziesięciu osób, świetny koncert dla paru tysięcy w zimnej, ale klimatycznej hali PKP oraz awanturę z architektem, który w ramach Festiwalu Przestrzeni Miejskiej skrytykował miasto za pomysł stawiania kładki nad al. Piłsudskiego, choć sam ją zaprojektował.
Pomysł na festiwalu poświęcony przestrzeni miejskiej jest świetny, bo gdzie dyskusja na temat kształtowania przestrzeni miejskiej jest potrzebna bardziej niż w mieście, gdzie w samym centrum stawia się miernej jakości rzeźby w rodzaju rąk z piłką ku pamięci Kazimierza Górskiego?
Nowe, zaskakujące miejsce, które wynaleźli Osowicz i Rusin, rokuje znakomicie. Już wiadomo na pewno, że będzie odpowiedni klimat. Ale bardzo czekam na wypełnienie tych starych zelmerowskich hal równie hitowymi propozycjami artystycznymi. Bardzo liczę na organizatorów, że oprócz imprez artystycznych, zorganizują inspirującą dyskusję o tym jak uratować przestrzeń miejską przed zaśmiecaniem, zaproszą fachowców, którzy podpowiedzą jak ją ciekawie zagospodarować. Żeby po festiwalu zostały nie tylko wspomnienia ale i konkretne, nowe rozwiązania.
- 47 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Festiwal przestrzeni miejskiej w odlotowym miejscu
mata_kari
13.02.12, 14:07
Super. Poprzedni festival był bardzo udaną imprezą i szkoda, że rok temu się nie odbył. Nie rozumiem zarzutów pod adresem koncertów. To uatrakcyjnienie i imprezy i każdy, kto był na »
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona




