Andrzej Dec tłumaczy, dlaczego wyszedł z sesji [LIST]

mb
2012-02-05 , aktualizacja: 05.02.2012 18:24
A A A Drukuj
Powiedzmy przy tym wyraźnie: nie jestem dumny z uciekania się do takich sposobów i chciałbym ich za wszelką cenę uniknąć. Jednak - i to też trzeba podkreślić - jest to metoda dopuszczalna w demokracji, choć stosowana w ostateczności. Nie mam wątpliwości, że z taką ostateczną sytuacją mamy teraz do czynienia - pisze w liście do redakcji Andrzej Dec, przewodniczący rady miasta Rzeszowa
Andrzej Dec
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Andrzej Dec
We czwartek rzeszowscy radni PO i PiS opuścili sesję przed jej zakończeniem. Uniemożliwili tym samym kontynuowanie obrad i głosowanie nad wnioskiem o przyłączenie do miasta wioski Malawy. Skrytykowaliśmy ten postępek. W odpowiedzi otrzymaliśmy w niedzielę list od przewodniczącego rady miasta Rzeszowa Andrzeja Deca (PO). Oto jego treść:

"Rada Miasta Rzeszowa w pełnym składzie już dwukrotnie stosunkiem głosów 13:12 zdjęła z porządku obrad wniosek o przyłączanie Malawy do Rzeszowa. Następnie przy niewielkich absencjach trzykrotnie nie znalazła większości dla przyjęcia takiej uchwały. Wielokrotnie już mówiliśmy, dlaczego takie jest stanowisko moje i większości i nie tu miejsce, żeby teraz to powtarzać. Ważne, że zdanie większości jest w tej sprawie jednoznaczne.

Mimo tego Prezydent Ferenc i jego zwolennicy uparcie powtarzali identycznie brzmiący projekt uchwały, nie przedstawiając żadnych nowych argumentów. Jest to dowód na kompletne lekceważenie Rady, która przecież jest w samorządzie organem stanowiącym. Postawa naszych kolegów budzi tu moje zdumienie.

Jest oczywiste, że w tej sytuacji te kolejne wnioski składano, licząc, że któryś z przeciwników przyłączania Malawy nie będzie mógł przyjść, da się złamać, albo przekonać. Jedynie w tym ostatnim przypadku trzeba by się było pogodzić ze zmianą stanowiska, wyrażoną w zmianie głosowania i przyjąć nową decyzję Rady z pokorą. Wiemy, że w ostatni czwartek jedna z nieobecnych osób była poważnie chora, zatem chcąc uniemożliwić podjęcie decyzji naszym zdaniem błędnej i nie mającej dostatecznego poparcia w całej radzie, nie mieliśmy innego wyjścia, jak zerwać quorum. Zauważmy przy tym, że był to ostatni punkt porządku obrad i żadna z innych spraw nie pozostała nie załatwiona, zatem zarzut o uchylaniu się radnych od pracy jest nietrafiony.

Powiedzmy przy tym wyraźnie: nie jestem dumny z uciekania się do takich sposobów i chciałbym ich za wszelką cenę uniknąć. Jednak - i to też trzeba podkreślić - jest to metoda dopuszczalna w demokracji, choć stosowana w ostateczności. Nie mam wątpliwości, że z taką ostateczną sytuacją mamy teraz do czynienia.

Spotkałem się z zarzutem, że - jako przewodniczący Rady - okręt powinienem opuszczać ostatni. Otóż po pierwsze po to mam zastępców, żeby mnie w razie nieobecności zastąpili. I z tego co wiem, upoważniony przeze mnie do tego Konrad Fijołek zrobił to doskonale. A po drugie, jest to porównanie chybione. Jeśli już by je stosować, to trzeba powiedzieć, że Rada Miasta jest okrętem niezatapialnym. Czas będzie płynął, odejdą obecni radni, przyjdą nowi, może zmienią się przepisy, ale dopóki Polska będzie państwem demokratycznym, Rada Miasta Rzeszowa będzie istnieć i działać. Trzymając się nadal tego porównania, można by co najwyżej powiedzieć, że działania Prezydenta i jego zaplecza (trzeba to również podkreślić: zgodne z prawem, chociaż sprzeczne z dobrym politycznym obyczajem) rozbujały ten nasz okręt, ale nie mam wątpliwości, że stosunkowo szybko powrócimy do równowagi. Szkoda tylko, że zamiast zająć się poważniejszymi sprawami, radni nadmiernie dużo czasu muszą poświęcać kombinowaniu, jak by tu się nie dać wykiwać.

I jeszcze jeden zarzut, który chcę oddalić. Koalicja. Otóż żadna koalicja nie polega na tym, że mniejszy koalicjant popiera wszystkie wnioski większego. W razie sporu podejmuje się rozmowy i próbuje znaleźć rozwiązanie kompromisowe. Poza zdawkowymi - na ogół tuż przed sesją, albo w jej trakcie - rozmowami z Prezydentem, pierwsza taka rozmowa z przedstawicielami klubu Rozwój Rzeszowa miała miejsce dzień przed tą feralna sesją. Nasze propozycje kompromisu, w obu przypadkach nie spotkały się z żadnym zainteresowaniem. Musimy więc uznać, że w tej sprawie porozumienia nie udało się osiągnąć i każda ze stron głosuje wg własnego przekonania."

Podziel się

  • 44 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku