Usunąć komunistyczne pomniki! Rzeszowski też? [ZOBACZ]
16.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 18:34
Młodzi prawicowcy ze Stowarzyszenia KoLiber chcą nakłonić władze samorządowe aby usunęły komunistyczne pomniki. Ale z rzeszowskim będą mieć problem. Wielu mieszkańców miasta, także tych o prawicowych poglądach, sprzeciwia się niszczeniu potężnego monumentu. Czy KoLiber zrobi dla Rzeszowa wyjątek?
ZOBACZ TAKŻE
- Tylko miasto może uratować nasz pomnik. Czy to zrobi? (27-02-12, 07:00)
- Kamiński: nie usuwać. Kultys: nie płakałbym za nim (16-02-12, 19:23)
- Rzeszów skazany na brzydaki? "Miasto to nie folwark" (11-02-12, 06:00)
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
Stowarzyszenie postawiło sobie za cel nakłonić władze do uporania się z komunistyczną przeszłością. Ruszyła akcja "Goń z pomnika bolszewika". - W całym kraju nadal stoją pomniki ku czci agresorów, zdrajców Polski, osób odpowiedzialnych za prześladowania i śmierć tysięcy Polaków - mówi Seweryn Szwarocki, prezes stowarzyszenia. Zaczęli od zbierania informacji o takich miejscach. Akcja trwa zaledwie od kilku dni a zainteresowanie nią już zadziwiło młodych inicjatorów: odzew jest ogromny, z całej Polski spływają propozycje. - Tworzymy na naszej stronie mapę pomników na podstawie tych informacji, wciąż czekamy na następne - zapowiada Szwarocki. Mapa to pierwszy krok. Kolejnym ruchem będzie wywieranie nacisku na władze samorządowe, by podjęły uchwały o likwidacji pomników. W jaki sposób? - W miastach, gdzie mamy oddziały, a więc także w Rzeszowie, będziemy organizować uliczne zbiórki podpisów pod petycjami, manifestacje i happeningi. Zaapelujemy także do parlamentarzystów o przygotowanie ustawy, która nakaże odgórnie usunięcie symboli zbrodni z polskich ulic - zapowiada szef KoLibra.
Czy Pomnik Walk Rewolucyjnych, największy monument w Rzeszowie, też znajdzie się na celowniku stowarzyszenia? W tym trudnym przypadku członkowie KoLibra będą musieli jeszcze popracować nad wspólnym stanowiskiem. Szwarocki nie uznaje żadnych wyjątków: - Nie interesuje nas, czy pomnik wrósł w pejzaż miasta, czy nie. Pewnie pomniki Lenina też wrosły w pejzaż Białorusi. Na pewno w przypadku dużych pomników będzie to problematyczne, ze względu na spore koszty burzenia takiego pomnika i na to kto miałby je ponieść - tak sprawa wygląda z perspektywy Warszawy. Inaczej - z punktu widzenia Rzeszowa. - Naszego wielkiego pomnika nie da się ruszyć. Nie chodzi tylko o ogromne koszty ale łatwo wyobrazić sobie jaki to wywołałoby odzew - mówi Grzegorz Lepianka z rzeszowskiego oddziału KoLibra. Dlatego rzeszowscy członkowie stowarzyszenia koncentrują się na pomniku na Placu Ofiar Getta, postawionym w 1950 r. w hołdzie Armii Czerwonej. - Chcemy otworzyć debatę na temat tego monumentu, narobić wokół niego szumu, może zorganizujemy przy nim happening - zapowiada Grzegorz Lepianka.
Stowarzyszenie KoLiber nie jest pierwsze, które podjęło próbę obalenia tego pomnika. Już ok. 20 lat temu zęby połamał na nim Andrzej Kaźmierczak, prezes Podkarpackiego Związku Piłsudczyków. - Byłem gotów zburzyć go za własne pieniądze. Ten pomnik zbudowany jest z cementu, zlikwidowanie go to żaden problem. Zgłaszali się wtedy nawet budowlańcy, którzy chcieli rozebrać go tylko za to żeby zabrać sobie materiał. Ówczesne władze miasta nie chciały się jednak na to zgodzić. Chciały żebym przeniósł go na cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Na to z kolei ja nie chciałem się zgodzić - wspomina Kaźmierczak. Denerwuje się na argument obrońców pomnika, że złożono pod nim symbolicznie ziemię z pobojowisk, miejsc straceń Rzeszowszczyzny. - To była akcja komunistów w 1966 r., zorganizowali przemarsz, wielką uroczystość. Ale ta ziemia to mit. Fakty są takie, że 2 sierpnia 1944 r. do Rzeszowa wkroczyli bolszewicy, którzy zajęli miasto aż do stycznia 1945 r. Zajmowali się głównie mordowaniem żołnierzy AK. Mamy oddawać im teraz cześć? - pyta. - W dodatku ten pomnik stoi na dawnym cmentarzu żydowskim. Koniec świata! Należałoby go zburzyć a w tym miejscu postawić głaz, który stoi teraz na obrzeżach parku, upamiętniający kirkut - dodaje. W sprawie do Pomnika Walk Rewolucyjnych ma jednak bardziej liberalne podejście. - Ten akurat się przyjął, stał się symbolem Rzeszowa - przyznaje Kaźmierczak. - Można by go jakoś wykorzystać dla miasta, zamienić w atrakcję turystyczną, może wybudować na jego szczycie taras widokowy z windą, albo zdjąć z niego postacie i zawiesić np. serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - żartuje.
Seweryn Szwarocki, prezes KoLibra, też w końcu spuszcza z tonu: - Nie będziemy wychodzić z kilofami i rozwalać pomiki. Nasza akcja to projekt edukacyjny. Mamy wrażenie, że wielu młodych ludzi nie ma pojęcia o tym co przedstawiają pomniki, komu są poświęcone. Chodzi nam o zwrócenie uwagi na to, że po 20 latach pewne sprawy nadal nie są wyjaśniane - tłumaczy. Pojawiają się jednak opinie, że pomniki komuny powinny pozostać jako świadectwo tamtych czasów. Szwarocki denerwuje się na to: - Czy swastyki też mamy zostawiać jako pamiątki? Jeśli udało się wyburzyć pomniki hitlerowskie, to może uda się wreszcie usunąć pamiątki po drugim agresorze. A o historii zawsze można sobie poczytać - uważa młody człowiek.
Czy Pomnik Walk Rewolucyjnych, największy monument w Rzeszowie, też znajdzie się na celowniku stowarzyszenia? W tym trudnym przypadku członkowie KoLibra będą musieli jeszcze popracować nad wspólnym stanowiskiem. Szwarocki nie uznaje żadnych wyjątków: - Nie interesuje nas, czy pomnik wrósł w pejzaż miasta, czy nie. Pewnie pomniki Lenina też wrosły w pejzaż Białorusi. Na pewno w przypadku dużych pomników będzie to problematyczne, ze względu na spore koszty burzenia takiego pomnika i na to kto miałby je ponieść - tak sprawa wygląda z perspektywy Warszawy. Inaczej - z punktu widzenia Rzeszowa. - Naszego wielkiego pomnika nie da się ruszyć. Nie chodzi tylko o ogromne koszty ale łatwo wyobrazić sobie jaki to wywołałoby odzew - mówi Grzegorz Lepianka z rzeszowskiego oddziału KoLibra. Dlatego rzeszowscy członkowie stowarzyszenia koncentrują się na pomniku na Placu Ofiar Getta, postawionym w 1950 r. w hołdzie Armii Czerwonej. - Chcemy otworzyć debatę na temat tego monumentu, narobić wokół niego szumu, może zorganizujemy przy nim happening - zapowiada Grzegorz Lepianka.
Stowarzyszenie KoLiber nie jest pierwsze, które podjęło próbę obalenia tego pomnika. Już ok. 20 lat temu zęby połamał na nim Andrzej Kaźmierczak, prezes Podkarpackiego Związku Piłsudczyków. - Byłem gotów zburzyć go za własne pieniądze. Ten pomnik zbudowany jest z cementu, zlikwidowanie go to żaden problem. Zgłaszali się wtedy nawet budowlańcy, którzy chcieli rozebrać go tylko za to żeby zabrać sobie materiał. Ówczesne władze miasta nie chciały się jednak na to zgodzić. Chciały żebym przeniósł go na cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Na to z kolei ja nie chciałem się zgodzić - wspomina Kaźmierczak. Denerwuje się na argument obrońców pomnika, że złożono pod nim symbolicznie ziemię z pobojowisk, miejsc straceń Rzeszowszczyzny. - To była akcja komunistów w 1966 r., zorganizowali przemarsz, wielką uroczystość. Ale ta ziemia to mit. Fakty są takie, że 2 sierpnia 1944 r. do Rzeszowa wkroczyli bolszewicy, którzy zajęli miasto aż do stycznia 1945 r. Zajmowali się głównie mordowaniem żołnierzy AK. Mamy oddawać im teraz cześć? - pyta. - W dodatku ten pomnik stoi na dawnym cmentarzu żydowskim. Koniec świata! Należałoby go zburzyć a w tym miejscu postawić głaz, który stoi teraz na obrzeżach parku, upamiętniający kirkut - dodaje. W sprawie do Pomnika Walk Rewolucyjnych ma jednak bardziej liberalne podejście. - Ten akurat się przyjął, stał się symbolem Rzeszowa - przyznaje Kaźmierczak. - Można by go jakoś wykorzystać dla miasta, zamienić w atrakcję turystyczną, może wybudować na jego szczycie taras widokowy z windą, albo zdjąć z niego postacie i zawiesić np. serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - żartuje.
Seweryn Szwarocki, prezes KoLibra, też w końcu spuszcza z tonu: - Nie będziemy wychodzić z kilofami i rozwalać pomiki. Nasza akcja to projekt edukacyjny. Mamy wrażenie, że wielu młodych ludzi nie ma pojęcia o tym co przedstawiają pomniki, komu są poświęcone. Chodzi nam o zwrócenie uwagi na to, że po 20 latach pewne sprawy nadal nie są wyjaśniane - tłumaczy. Pojawiają się jednak opinie, że pomniki komuny powinny pozostać jako świadectwo tamtych czasów. Szwarocki denerwuje się na to: - Czy swastyki też mamy zostawiać jako pamiątki? Jeśli udało się wyburzyć pomniki hitlerowskie, to może uda się wreszcie usunąć pamiątki po drugim agresorze. A o historii zawsze można sobie poczytać - uważa młody człowiek.
- 76 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Usunąć komunistyczne pomniki! Rzeszowski też? [...
kmdr_rohan
16.02.12, 07:33
Jeszcze tylko pomniki pousuwać i będzie w kraju dobrobyt.Cieszy, ze są w naszym mieście ludzie, którzy nie mają innych zmartwień.»
-
Usunąć komunistyczne pomniki! Rzeszowski też? [...
dr_psychol
16.02.12, 11:18
Prawdziwym pomnikiem komunizmu w Polsce są setki tysięcy ubeków, esbeków, kapusiów, współpracowników, agentów, sekretorzy i czerwonych partyjniaków w polityce, biznesie i administracji »
Najczęściej czytane
- Kibice żużla: "Lee, zawsze będziesz jeździł z nami" [ZDJĘCIA]
- Policja szukała 5-latka, a chłopcem opiekował się ojciec
- PRz vs. inne uczelnie: czyje juwenalia lepsze? [SONDAŻ]
- Obrażenia klatki piersiowej przyczyną śmierci Richardsona
- Tragiczny wypadek Lee Richardsona [ZOBACZ WIDEO]
- "Cyrk. Twoja rozrywka, ich cierpienie". Protest przed Zalewskim
- Moja Pierwsza Komunia... Dlaczego miałam dwie i koczek...




więcej zdjęć