Grozi, że ich wyda. Za obraźliwe komentarze na forum
2012-02-24
, aktualizacja: 24.02.2012 23:50
Awantura w Rudniku nad Sanem. Radni prawicy są obrażani na forum internetowym. Prokuratura nie chce się zajmować tą sprawą, jeden z nich postanowił więc wymierzyć sprawiedliwość sam: na swojej stronie podał pełne numery IP, z których wysyłane były posty. Ostrzega też, że ogłosi nazwiska autorów wpisów
ZOBACZ TAKŻE
- Nasz komentarz (24-02-12, 21:00)
- Co na to GIODO? (24-02-12, 21:00)
Głównym bohaterem tej historii jest Marian Pędlowski, radny gminy Rudnik nad Sanem. Jest szefem sześcioosobowego Klubu Prawicy. Radni mają swoje profile na stronie internetowej radni.pl. A pod nimi pojawiły się komentarze. Dotknęły one do żywego radnego Pędlowskiego i jego kolegów klubowych.
- Nagonka i szkalowanie nas zaczęło się od momentu, kiedy w urzędzie gminy pojawiło się CBA, czyli we wrześniu ub. roku. Zostaliśmy posądzeni o nasłanie tej służby na urząd - opowiada radny Pędlowski, jednocześnie szef klubu.
Co najbardziej poruszyło radnych? Właśnie sugestie, że to oni sprowadzili CBA, oraz wpisy atakujące ich osobiście. Ktoś np. o jednej z radnych napisał, że jest "starą skorupą", a jej przemówienia pisze proboszcz. O innym radnym, że jest popsuty i głośny jak dzwon i może dostać rolę "dziada" u Pędlowskiego, który organizuje w gminie żywe szopki. Jeszcze o innym, że jest faryzeuszem, nieudacznikiem i megalomanem. Radna Anna Moskal mówi, że zniosłaby merytoryczną krytykę jej pracy w radzie, ale nie zgadza się, by atakowano jej rodzinę. - Dlatego nie godzę się i będę walczyć z tym, choćbym miała polec - oświadcza.
Radny Pędlowski podejrzewa, że za wpisami na forum stoją przeciwnicy polityczni Klubu Prawicy. - Nam zależy na spokojnej pracy dla dobra mieszkańców i gminy. To, że mamy własne zdanie i wyrażamy je, nie głosujemy pod dyktando, zgłaszamy poprawki do propozycji burmistrza, rodzi furię i ataki na nas - twierdzi Pędlowski.
Ale burmistrz Rudnika nad Sanem Waldemar Grochowski zapewnia, że nie ma nic wspólnego z wpisami na forum radni.pl. - Interesują mnie wpisy internetowe na mój temat. Te czytam, analizuję i staram się wyciągać z nich wnioski. Reszta mnie nie interesuje - oświadcza.
Co zrobili radni Klubu Prawicy? Ano poszli do prokuratury. Ta jednak, po wstępnej analizie i przesłuchaniu radnych, odmówiła wszczęcia dochodzenia.
- Aby mogło dojść do znieważenia funkcjonariusza publicznego, musi być spełnionych kilka przesłanek. Znieważanie musi nastąpić w czasie pełnienia przez osobę znieważaną obowiązków służbowych. Tymczasem te wpisy nie były dokonywane podczas trwania sesji, a poza tym w zdecydowanej większości nie dotyczyły działalności publicznej radnych - twierdzi Bożena Okleja, zastępca prokuratora rejonowego w Nisku, która badała tę sprawę.
Zwraca też uwagę, że osoba publiczna musi mieć grubszą skórę. - Osoba publiczna nie może zabraniać wypowiadania spontanicznych opinii na swój temat, musi być odporna. O mnie też różne rzeczy piszą, staram się po prostu tego nie czytać - tłumaczy pani prokurator.
Ale radni nie zamierzają składać broni.
Na razie miecz wyciągnął sam Pędlowski. Na swojej stronie internetowej zamieścił ostrzeżenie pt. "Agresja w Internecie narasta": "Do tej pory cierpliwie znosiliśmy wszelkie obelgi, psychiczne znęcanie się nad nami i naszymi rodzinami. Czas najwyższy jednak, aby zacząć się bronić. Pamiętajcie, że w Internecie nie jesteście anonimowi. Ponad wszelką wątpliwość ustaliliśmy budynek, z którego wysłano jeden z postów, znieważających radnych Klubu Prawicy. O szczegółach poinformujemy w przyszłym tygodniu" - napisał Pędlowski. I podaje kilka pełnych numerów IP komputerów, z których wysyłane były posty. "Identyfikacja lokalizacji komputerów to tylko kwestia czasu".
Jak opowiada, intensywność komentarzy faluje. Trochę się uspokoiło, gdy sprawa trafiła w grudniu do prokuratury. Ale gdy ta pod koniec stycznia odmówiła wszczęcia dochodzenia, ataki znowu się nasiliły.
- Ale odkąd tydzień temu zamieściłem te dane, z ujawnionych IP komentarze nie są już tak bardzo złośliwe - mówi Pędlowski.
Jak dotarł do pełnych danych dotyczących numerów IP? - Swoim sposobem. Nie muszę mówić wszystkiego. Ale będzie ciąg dalszy - zapowiada.
On na tę sprawę patrzy tak: zamieścił na swojej stronie ostrzeżenie i ci, którzy będą kontynuować swoją działalność, nie mogą spać spokojnie. - Zastanawiamy się jeszcze, czy opublikujemy ich dane wraz z adresami domowymi na naszej stronie internetowej. Niewykluczone, że skierujemy pozew do sądu - rozważa Pędlowski.
Radna Anna Moskal też rozważa drogę sądową, sprawdziła już nawet, jaki tryb wybrać.
- Nagonka i szkalowanie nas zaczęło się od momentu, kiedy w urzędzie gminy pojawiło się CBA, czyli we wrześniu ub. roku. Zostaliśmy posądzeni o nasłanie tej służby na urząd - opowiada radny Pędlowski, jednocześnie szef klubu.
Co najbardziej poruszyło radnych? Właśnie sugestie, że to oni sprowadzili CBA, oraz wpisy atakujące ich osobiście. Ktoś np. o jednej z radnych napisał, że jest "starą skorupą", a jej przemówienia pisze proboszcz. O innym radnym, że jest popsuty i głośny jak dzwon i może dostać rolę "dziada" u Pędlowskiego, który organizuje w gminie żywe szopki. Jeszcze o innym, że jest faryzeuszem, nieudacznikiem i megalomanem. Radna Anna Moskal mówi, że zniosłaby merytoryczną krytykę jej pracy w radzie, ale nie zgadza się, by atakowano jej rodzinę. - Dlatego nie godzę się i będę walczyć z tym, choćbym miała polec - oświadcza.
Radny Pędlowski podejrzewa, że za wpisami na forum stoją przeciwnicy polityczni Klubu Prawicy. - Nam zależy na spokojnej pracy dla dobra mieszkańców i gminy. To, że mamy własne zdanie i wyrażamy je, nie głosujemy pod dyktando, zgłaszamy poprawki do propozycji burmistrza, rodzi furię i ataki na nas - twierdzi Pędlowski.
Ale burmistrz Rudnika nad Sanem Waldemar Grochowski zapewnia, że nie ma nic wspólnego z wpisami na forum radni.pl. - Interesują mnie wpisy internetowe na mój temat. Te czytam, analizuję i staram się wyciągać z nich wnioski. Reszta mnie nie interesuje - oświadcza.
Co zrobili radni Klubu Prawicy? Ano poszli do prokuratury. Ta jednak, po wstępnej analizie i przesłuchaniu radnych, odmówiła wszczęcia dochodzenia.
- Aby mogło dojść do znieważenia funkcjonariusza publicznego, musi być spełnionych kilka przesłanek. Znieważanie musi nastąpić w czasie pełnienia przez osobę znieważaną obowiązków służbowych. Tymczasem te wpisy nie były dokonywane podczas trwania sesji, a poza tym w zdecydowanej większości nie dotyczyły działalności publicznej radnych - twierdzi Bożena Okleja, zastępca prokuratora rejonowego w Nisku, która badała tę sprawę.
Zwraca też uwagę, że osoba publiczna musi mieć grubszą skórę. - Osoba publiczna nie może zabraniać wypowiadania spontanicznych opinii na swój temat, musi być odporna. O mnie też różne rzeczy piszą, staram się po prostu tego nie czytać - tłumaczy pani prokurator.
Ale radni nie zamierzają składać broni.
Na razie miecz wyciągnął sam Pędlowski. Na swojej stronie internetowej zamieścił ostrzeżenie pt. "Agresja w Internecie narasta": "Do tej pory cierpliwie znosiliśmy wszelkie obelgi, psychiczne znęcanie się nad nami i naszymi rodzinami. Czas najwyższy jednak, aby zacząć się bronić. Pamiętajcie, że w Internecie nie jesteście anonimowi. Ponad wszelką wątpliwość ustaliliśmy budynek, z którego wysłano jeden z postów, znieważających radnych Klubu Prawicy. O szczegółach poinformujemy w przyszłym tygodniu" - napisał Pędlowski. I podaje kilka pełnych numerów IP komputerów, z których wysyłane były posty. "Identyfikacja lokalizacji komputerów to tylko kwestia czasu".
Jak opowiada, intensywność komentarzy faluje. Trochę się uspokoiło, gdy sprawa trafiła w grudniu do prokuratury. Ale gdy ta pod koniec stycznia odmówiła wszczęcia dochodzenia, ataki znowu się nasiliły.
- Ale odkąd tydzień temu zamieściłem te dane, z ujawnionych IP komentarze nie są już tak bardzo złośliwe - mówi Pędlowski.
Jak dotarł do pełnych danych dotyczących numerów IP? - Swoim sposobem. Nie muszę mówić wszystkiego. Ale będzie ciąg dalszy - zapowiada.
On na tę sprawę patrzy tak: zamieścił na swojej stronie ostrzeżenie i ci, którzy będą kontynuować swoją działalność, nie mogą spać spokojnie. - Zastanawiamy się jeszcze, czy opublikujemy ich dane wraz z adresami domowymi na naszej stronie internetowej. Niewykluczone, że skierujemy pozew do sądu - rozważa Pędlowski.
Radna Anna Moskal też rozważa drogę sądową, sprawdziła już nawet, jaki tryb wybrać.
- 23 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
21 głosów
-
Jak się chce być politykiem
vald
25.02.12, 11:10
trzeba mieć twardą doopę , w którą co rusz ktoś kopie krytyką, albo dać sobie spokój z politykowaniem»
-
Grozi, że ich wyda. Za obraźliwe komentarze na ...
kriksos7
25.02.12, 19:30
A w Kołobrzegu poseł Marek Hok podał cztery osoby do sądu za wpisy z art. 212 i 216. A prokuratura znalazła dla niego bezprawnie oczywiście dane osobowe tych osób. Tak więc uwaga. Partia PO »
-
Grozi, że ich wyda. Za obraźliwe komentarze na ...
puzonik48
25.02.12, 20:29
To znaczy że popełnił przestępstwo zgodnie z ustawą o ochronie danych .Ci których IP ujawnił powinni go podać do sądu!»
Najczęściej czytane
- Policja bada, czy ochroniarze pobili studentów na juwenaliach
- Najpiękniejszy dworzec PKP w Polsce. Jak pałac [ZOBACZ]
- Sezon na wycieczki klasowe i... pijanych kierowców autokarów
- Dziś emisja "Stadionów nienawiści" w BBC. Pokażą Rzeszów?
- Rzeszów w BBC. Oberwało się miastu za "Śmierć garbatym nosom"
- Pierwsze Komunie VIP-ów. Kto dostał rzymski różaniec? [FOTO]
- GDDKiA zrywa umowę z Radko na budowę autostrady A4





