Nie ma zgody na uchylenie immunitetu sędziemu

Marcin Kobiałka
04.09.2012
A A A Drukuj
Łódzki sąd nie zgodził się na uchylenie immunitetu sędziemu z Rzeszowa, któremu prokuratura chce postawić zarzuty korupcyjne. Powód? "Niewystarczający materiał dowodowy"
Uchylenia immunitetu sędziemu Sądu Rejonowego w Rzeszowie, który orzeka w wydziale karnym, chce Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. Personaliów sędziego nie podajemy, bo dotychczas nie postawiono mu zarzutów. O sprawie jako pierwsi pisaliśmy w czerwcu br. Krakowscy śledczy zebrali dowody, które - ich zdaniem - pozwalają na postawienie sędziemu zarzutów korupcyjnych. Wniosek o uchylenie immunitetu rozpatrywał sąd dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Łodzi.

Uznał, że zeznania kilku osób, które obciążają sędziego, są mało wiarygodne i bazują jedynie na pomówieniach przestępców, których treści prokuratura nie zweryfikowała w innych źródłach. "Gazeta" dowiedziała się, kto stoi za tymi pomówieniami. By to wyjaśnić, trzeba wspomnieć o innym śledztwie, które dwa lata temu zakończyła Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu. Tropiła przestępców, którzy nielegalnie dorabiali się na handlu paliwem. Na ławie oskarżonych posadzono 35 osób.

"Gruba ryba" w sądzie

Zdaniem poznańskich śledczych skarb państwa na działalności grupy przestępczej stracił blisko 30 mln zł. Jednym z liderów gangu był m.in. pochodzący z Rzeszowa 38-letni Robert G. Przez lata ukrywał się za granicą, był na liście gangsterów najbardziej poszukiwanych przez wielkopolską policję. Do Polski wrócił, dostając list żelazny, który gwarantuje mu, że odpowiada z wolnej stopy.

I to właśnie od zeznań Roberta G. zaczęła się historia z sędzią z Rzeszowa. G., licząc na nadzwyczajne złagodzenie kary w Poznaniu, rzekł: - Chcę powiedzieć o wszystkich przestępstwach, które sam popełniłem, i o innych.

G. opowiedział, jak jego konkubina Elżbieta K. zdała w 2004 r. w Rzeszowie egzamin sędziowski. Za łapówkę rzeszowski sędzia, wtedy jeszcze aplikant, miał jej przekazać pytania na egzamin, który zdała z bardzo dobrym wynikiem. Tym wątkiem zajęła się Prokuratura Apelacyjna w Krakowie.

Według krakowskiej prokuratury sędzia miał wziąć dwie łapówki od 15 tys. do 40 tys. zł. Z tych kwot od 2 tys. do 4 tys. zł sędzia miał schować do własnej kieszeni.

Reszta miała trafić do jednego z sędziów Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, dzięki któremu Elżbieta K. miała mieć gwarancję, że egzamin sędziowski z powodzeniem zaliczy i zacznie pracę w sądzie jako asesor. O sędzim z apelacji Robert G. powiedział, że to "gruba ryba". Zeznał także, że jego konkubinie w załatwieniu egzaminu pomagał też adwokat, który za to dostał terenowego jeepa grand cherokee i kilkaset tysięcy złotych łapówki.

W krakowskim śledztwie Elżbieta K. potwierdziła, że przed egzaminem dostała pytania od sędziego. To wystarczyło prokuraturze, by podjąć decyzję o postawieniu mu zarzutów korupcyjnych.

Sąd: Dowody prokuratury za słabe

Ale łódzki sąd, który rozpatrywał wniosek o uchylenie immunitetu sędziemu, stwierdził, że zeznania Roberta G. różnią się od zeznań jego partnerki. Ona potwierdziła, że od sędziego dostała pytania, ale i tak na egzaminie była przepytywana z czego innego. Robert G. twierdził zaś, że bez łapówki egzaminu K. by nie zdała, a sędziego niby skorumpował za jej plecami.

Sam sędzia przyznał, że Roberta G. zna. A o przekazaniu pytań Elżbiecie K. mówił: - Jedynie, co zrobiłem, to dałem jej materiały, z których się uczyłem jako aplikant wyższego roku.

Łódzki sąd nabrał wątpliwości: jak aplikant mógł cokolwiek załatwić aplikantowi? Tym bardziej że o zdaniu egzaminu sędziowskiego nie decydował jeden sędzia, tylko kolegium sędziowskie.

O tym, że zeznania gangsterskiej pary się nie kleją, świadczyło również i to, że krakowska prokuratura nie wyjaśniła, kim jest "gruba ryba" z Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. Nie wyjaśniono również roli rzekomego adwokata, który dostał terenowy samochód. A sam gangster, gdy go zabrano na wizję lokalną, nawet nie potrafił powiedzieć, gdzie dokładnie mieszka sędzia.

- Prokuratura przedstawiła niewystarczający materiał dowodowy - mówi sędzia Piotr Feliniak z Sądu Apelacyjnego w Łodzi.

- Poczekamy na pisemne uzasadnienie decyzji o odmowie uchylenia immunitetu. Potem zastanowimy się, czy zaskarżymy ją do Sądu Najwyższego - mówi Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.

A Elżbieta K. w sprawach karnych orzekała do 2009 r. w Sądzie Rejonowym w Przemyślu. Rok później została skazana za "wypranie" ponad 600 tys. zł.