Kontrola w ośrodku dla uchodźców w Przemyślu

Anna Gorczyca
05.11.2012
A A A Drukuj
Po fali protestów głodowych, która w październiku przetoczyła się przez ośrodki dla cudzoziemców, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przeprowadzi kontrole. Na pierwszy ogień idzie Przemyśl
Do strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców trafiają obcokrajowcy nielegalnie przebywający na terenie Polski. Czekają tam na deportację albo na rozpatrzenie wniosku o przyznanie statusu uchodźcy. Ośrodki są w Białymstoku, Białej Podlaskiej, Lesznowoli, Krośnie Odrzańskim i Przemyślu.

W październiku wybuchły w nich protesty głodowe. Głodowało ponad 80 osób. Głównie Gruzini. Domagali się między innymi: prawa do informacji przekazywanej w rozumianym przez nich języku, możliwości kontaktu ze światem zewnętrznym, możliwości korzystania z pomocy organizacji pozarządowych, prawa do właściwej opieki medycznej, badań specjalistycznych, opieki psychologicznej oraz obecności tłumacza podczas badań i w trakcie dopełniania formalności w zakładach opieki zdrowotnej. Zdaniem protestujących dzieci przebywające w ośrodkach nie mają warunków do nauki i zabawy. List gruzińskiej dziennikarki, aresztowanej i osadzonej w Lesznowoli, opublikowany w "Gazecie Wyborczej" pokazał, jak wiele upokorzeń muszą znieść osoby przebywające w ośrodkach. Dla wielu jest to porównywalne do pobytu w więzieniu.

Po tym liście i kolejnych relacjach z ośrodków MSW zdecydowało się na przeprowadzenie kontroli. - Razem z przedstawicielami Fundacji Helsińskiej oraz Stowarzyszenia Interwencji Prawnej będziemy sprawdzać między innymi: przestrzeganie praw człowieka, sytuację dzieci przebywających w ośrodkach, w tym dostęp do edukacji, kontakt cudzoziemców z bliskimi czy możliwość korzystania między innymi z telefonów komórkowych - informuje Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSW.

Jako pierwszy zostanie skontrolowany ośrodek w Przemyślu. Powstał pięć lat temu, znajduje się na terenie Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej przy ulicy Mickiewicza. Są tam: 13 pomieszczeń dla mężczyzn, pięć dla kobiet i 11 dla rodzin, wydzielona kuchnia i stołówka, plac rekreacyjno-sportowy oraz plac zabaw dla dzieci. Może w nim przebywać około 200 osób. Obecnie jest ich ponad 80, w tym czworo dzieci w wieku od roku do siedmiu lat. Najliczniejszą grupę stanowią Gruzini. Są również: Wietnamczycy, Hindusi, Pakistańczycy, Ukraińcy.

W Przemyślu głodowało osiem osób. Byli to Gruzini. Głodówka zakończyła się po kilku dniach, ale w Polskę poszła informacja, że jeden z osadzonych Gruzinów po trwającej ponad 30 dni głodówce próbował popełnić samobójstwo. - Nieprawdą jest, że tak długo prowadził głodówkę i że próbował popełnić samobójstwo. Tę informację rozpowszechniały organizacje pozarządowe, stawiając w bardzo złym świetle nasz ośrodek, ale później żadna jej nie zdementowała i nie sprostowała. Działamy zgodnie z przepisami ustawy o cudzoziemcach - mówi podpułkownik Marek Osetek, naczelnik ośrodka w Przemyślu. Twierdzi, że cudzoziemcy nie mają problemów z kontaktowaniem się ze światem zewnętrznym. - Mają telefony komórkowe, jest ogólnodostępny telefon wrzutowy. Kontaktują się ze sobą. Gdyby było inaczej, nie włączyliby się do protestu. Staramy się uszanować ich różnice kulturowe i religijne, także w jedzeniu. Ale ci, którzy u nas przebywają, muszą sobie uświadomić, że trafili do ośrodka, bo złamali nasze prawo. Gruzini, którzy teraz najbardziej protestują, nie są uchodźcami politycznymi, tylko ekonomicznymi, i dlatego mają problemy z zalegalizowaniem pobytu. Trudno im się z tym pogodzić, stąd protesty - dodaje.

Przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka twierdzą, że warunki w Przemyślu nie są najgorsze, ale mają kilka zastrzeżeń. - We wrześniu nasi przedstawiciele byli w Przemyślu. Mieli udzielić cudzoziemcom porad prawnych. Zapisało się 25 osób, ale prawnicy udzielili porad zaledwie ośmiu - mówi Karolina Rusiłowicz z HFPC. Przedstawiciele fundacji nie spotkali się z komendą ośrodka, a chcieli dopytać, dlaczego nie zbadano cudzoziemców pod kątem zarażenia gruźlicą. - U jednej osoby stwierdzono gruźlicę, ale żadnej z potencjalnie zagrożonych osób ponownie nie zbadano. Mieliśmy także sygnał, że listy od uchodźców wysyłane są w określone dni, nie codziennie. To może powodować, że ktoś utraci termin odwołania - dodaje Rusiłowicz.

- Wysyłamy listy co drugi dzień. Ale nikt z tego powodu nie stracił terminu, bo liczy się data złożenia listu u nas. A sprawą chorego na gruźlicę zajęli się specjaliści. Trafił do szpitala na oddział zakaźny - tłumaczy Osetek.

Jakie jeszcze sporne sprawy wyjdą w czasie kontroli? Okaże się za kilka dni. Ale protestujący mogą mówić o częściowym sukcesie. MSW chce wprowadzić zmiany w ustawie o cudzoziemcach. Jeśli wejdą w życie, dzieci do lat 13 nie będą umieszczane w ośrodkach, a cudzoziemcy, którzy nielegalnie przekroczyli granicę, będą mogli przebywać poza ośrodkiem strzeżonym po spełnieniu określonych wymagań.

Brak komentarzy