"20-latek prosił się o śmierć". Burza po słowach prokuratora

Marcin Kobiałka
07.11.2012
A A A Drukuj
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu zażądała wyjaśnień od przełożonego pani prokurator, która powiedziała "Gazecie", że pobity na dyskotece 20-latek "prosił się o śmierć". - Przepraszam za te słowa - kajała się w wieczornych "Wydarzeniach" Polsatu.
Burza rozpętała się po słowach Marzeny Strokoń, wiceszefowej Prokuratury Rejonowej w Przeworsku, która w środowej "Gazecie" mówiła o śledztwie dotyczącym śmierci 20-letniego Konrada K. Młody mężczyzna - przypomnijmy - został pobity w weekend w dyskotece Bakardi w Sieniawie k. Przeworska. Dwóm osobom postawiono zarzuty. Strokoń mówiła nam, co poprzedziło tragedię: że 20-latek przed dyskoteką był ze znajomymi na imprezie domowej, że jego koledzy chcieli tamtego wieczoru pojechać na dyskotekę do Krzeczowic, ale Konrad namówił ich na imprezę w klubie w Sieniawie. - Prosił się o śmierć - mówiła nam prokurator Strokoń.

Internauci: "Po co nam prokuratura?"

Jej słowa wywołały burzę w internecie.

"Wypowiedź prokuratora narzuca skojarzenia, że [Konrad - przyp. red.] zaczął rozróbę" - pisze na naszym forum "saj".

"Za takie słowa podsumowania pani prokurator powinna zacząć martwić się... o swój 'stołek'. Jak można użyć takich słów? Może niedługo powiem, że jeśli jakiś zboczeniec zgwałci młodą dziewczynę siłą, to prosiła się o to? Chore" - oburza się "mała642".

"Jestem zbulwersowany słowami prokuratora. Co za kraj. Jak prokurator w ogóle może wypowiedzieć takie słowa? To jakiś absurd. Zabili chłopaka i nic praktycznie nie grozi sprawcom, tymczasem dziadkowi, który dźgnął nożem włamywacza, grozi dożywocie. Takie rzeczy to tylko u nas w Polsce chyba" - pisze "clonx".

"Że co? Prosił się o śmierć, bo wybrał inną dyskotekę? Cóż to za tłumaczenie!? Jak można coś takiego w ogóle powiedzieć? Nie wyobrażam sobie, co musi czuć rodzina w takiej chwili i po przeczytaniu tych słów. Może Pani Strokoń zaraz uzna, że to było samobójstwo?" - zastanawia się "sueellen".

"Skoro ofiary są z urzędu same sobie winne, po co nam jakaś prokuratura?" - pyta "knock.out.4".

Internauci nawołują, by skargi na panią prokurator wysyłano do Prokuratury Generalnej.

Prokuratura: "Takie słowa nie powinny paść"

Ale burza jest nie tylko w internecie. Słowami prokurator Marzeny Strokoń zaskoczeni są także jej przełożeni. Mariusz Tworek, szef przeworskiej prokuratury, nie znalazł w środę czasu na rozmowę, tłumacząc się udziałem w konferencji. Za to jest reakcja ze strony Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, której podlega prokuratura przeworska.

- Mówiąc delikatnie, te słowa pani prokurator były niefortunne. Oczekuję wyjaśnień od szefa przeworskiej prokuratury. Chcę się dowiedzieć, co dokładnie miała na myśli pani prokurator, mówiąc w ten sposób. Może te słowa zostały wyrwane z kontekstu - mówi "Gazecie" Adam Kownacki, szef Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Zdaniem Kownackiego takie wypowiedzi są niedopuszczalne. - Sugerują, w jakim kierunku może zmierzać śledztwo. Ponadto prokurator, mówiąc w taki sposób, wychodzi poza swoją określoną rolę. Przebywanie na dyskotece nie jest zabronione - twierdzi prokurator Kownacki.

Podobne komentarze usłyszeliśmy w Prokuraturze Generalnej. - Te słowa są niefortunne, nie powinny paść, biorąc pod uwagę okoliczności sprawy, gdzie mamy do czynienia z pobiciem człowieka, który zmarł. Ocena tych słów należy do przełożonych pani prokurator - powiedział nam Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.

Rodzina Konrada: Konsekwencje muszą być

Do "Gazety" w środę dotarł również e-mail od siostry Konrada K. Także jest zbulwersowana wypowiedzią prokurator Strokoń. "Nie rozumiem w ogóle, jak można było tak powiedzieć. (...) Był to dobry, uśmiechnięty zawsze chłopak. Kupił teraz sobie auto. Właśnie spłacił ostatnią ratę, miał pracę, z której był zadowolony, skończył szkołę i planował żyć dalej" - napisała siostra Konrada.

W kolejnym e-mailu dodała: "Będziemy się starać, by ktoś za to poniósł konsekwencje".

W środę chcieliśmy zapytać Marzenę Strokoń, czy podtrzymuje swoje słowa o "proszeniu się o śmierć" przez 20-latka. - Nie mam czasu, mamy inne czynności, nie będę z panem rozmawiała - usłyszeliśmy tylko i pani prokurator się rozłączyła.

Pani prokurator się "wyrwało"

Po naszej publikacji reportaż o śmierci Konrada i słowach prokurator Strokoń na łamach "Gazety" w środę wieczorem pokazały "Wydarzenia" Polsatu. Reporterzy rozmawiali z rodziną 20-latka. - Może pani prokurator sama chodziła po klubach i czekała na śmierć - mówił reporterowi "Wydarzeń" brat Konrada.

Rodzice zmarłego mężczyzny są także zbulwersowani decyzją prokuratury o wypuszczeniu na wolność dwóch osób, które dostały zarzuty w sprawie śmierci Konrada. - Na wolności mogą gmatwać - obawia się pan Ryszard, ojciec 20-latka.

Na rozmowę z "Wydarzeniami" zgodziła się prokurator Marzena Strokoń. - Muszę przyznać z wielkim żalem, że pomimo wieloletniej pracy po raz pierwszy zdarzyła mi się tak niefortunna wypowiedź - tłumaczyła się pani prokurator.

- Jeśli dotknęła najbliższych członków rodziny, to jest mi z tego powodu przykro. Ta refleksja, która mi się wyrwała, że chłopak prosił się o śmierć, nie miała na celu wskazania, że prokuratura w jakikolwiek sposób próbuje go obarczać winą. Wręcz przeciwnie - zapewniała Marzena Strokoń. - Jeszcze raz przepraszam - dodała.

Etyk: Skandaliczna wypowiedź

O komentarz w sprawie wypowiedzi pani prokurator "Wydarzenia" poprosiły dr. Kazimierza Szałatę, etyka z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Tego typu sądy są absolutnie nieracjonalne. Prokurator powinien dochować szczególnej staranności, by nie ranić ofiary, nie ranić najbliższych. Tę wypowiedź uważam za skandaliczną - powiedział dr Szałata.