Anioł ze Szczecina przyjechał do Rzeszowa

Marek Kruczek
24.03.2009 , aktualizacja: 24.03.2009 19:42
A A A Drukuj
Ej, chłopaku podjedź tutaj - wysoki, cały obwieszony odblaskami mężczyzna woła do przejeżdżającego ul. 3 Maja rowerzysty. Ten lekko speszony podchodzi, prowadząc rower. - Nie bój się ja nie gryzę, a mam dla ciebie prezent - mówi wysoki młodzieniec i podaje opaskę odblaskową. - Załóż na lewą nogę i zawsze o niej pamiętaj

Fot. arch.


Kim jest młodzieniec? - Po prostu jestem Maciek Stawinoga ze Szczecina - mówi. Nie zależy mu na rozgłosie, niekoniecznie chce być fotografowany. Telefonu komórkowego nie ma. - Ukradli mi. Spieszę się, bo muszę odebrać odblaski w firmie gdzieś przy Rejtana - mówi i pyta jak tam dojechać.

Maciek zwraca na siebie uwagę. Odziany w profesjonalny ubiór rowerowy i odblaskową zieloną kamizelkę wszędzie ma odblaski. Cały jego rower jest także odblaskowy. Na tylnym bagażniku biała tablica z napisem: "Odblaskowy Anioł ze Szczecina".

Ze Szczecina? To co robisz w Rzeszowie? Naciskany opowiada swoją historię. Widział poważny wypadek i postanowił coś zrobić. - Jestem wolontariuszem. Postanowiłem wybrać się w Polskę i rozpropagować noszenie odblasków przez pieszych. Nikt mnie nie sponsoruje, nikogo nie reklamuję - mówi.

Odblaski zbiera na stacjach benzynowych i z jednej sieci sklepów. - Takie, które zostały po różnych promocjach - tłumaczy.

Wyjechał z domu 13 stycznia. Skierował się na południe Polski. - Ale nie prosto - tłumaczy. Bo był już m. in. w Bydgoszczy, Warszawie, Poznaniu, Lublinie. Z Rzeszowa planuje jechać w kierunku Tarnowa, Krakowa i Wrocławia. - Tak żeby jak najwięcej trasy pod górę - śmieje się.

Wspomina, że zdarzyło mu się podróżować w temperaturze minus 25 stopni, ale i w odwilży i deszczu. Nie odpuszcza. Mało je i mało śpi. - Ostatni raz spałem 72 godziny temu. Najczęściej gdzieś na stacjach benzynowych, tam gdzie pozwolą, bo nie wszędzie to możliwe. Nie jem za wiele. Najczęściej ratuję się kawą i napojami energetycznymi - opowiada.

Z powodu zmęczenia miał już jednak kłopoty. Zasnął podczas jazdy i wpadł do rowu. Na szczęście skończyło się bez poważniejszych konsekwencji. Maciek pokazuje swój rower. Dobry, ale nie z najwyższej półki. Czasem się psuje. - Są jednak życzliwi ludzie w serwisach. Już korzystałem z ich pomocy i dzięki nim mogę jechać dalej - mówi.

Ludzie reagują na niego bardzo różnie. Jest bardzo bezpośredni, a nie wszyscy to lubią. Do każdego zwraca się stanowczo i od razy przechodzi na "ty". - Taki mam styl bycia. Po co tracić czas na ceremonie.

Opowiada jak w Lublinie wręczył opaskę... psu. - Mam dla zwierząt opaski na uszy - śmieje się.

Jak długo zamierza jeszcze podróżować po Polsce? - Jak najdłużej. Nie wiem dokładnie. Zobaczę - mówi i żegna się z nami.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów