Bank: Paragon to żaden dowód. I nalicza kary

Marcin Kobiałka
2009-08-12 , aktualizacja: 11.08.2009 19:26
A A A Drukuj
Marian Chmiel z Rzeszowa od początku roku bezskutecznie walczy z Cetelem Bankiem. Bank nie chce uznać paragonu na 50 zł, jakie mężczyzna wpłacił w sklepie, jako dowodu, że należność została uregulowana, i żąda od niego ponad 450 zł

Fot. Krzysztof Koch / Agencja Ga
ZOBACZ TAKŻE
Historia 70-latka przerosła nawet rzeczniczka praw konsumentów w Rzeszowie. - Nie słyszałem jeszcze o przypadku, by przedsiębiorca czy też bank twierdził, że paragon nie jest dowodem sprzedaży - dziwi się rzecznik Artur Kondrat.

Marian Chmiel prawie dwa lata temu kupił w jednym z rzeszowskich sklepów aparat cyfrowy. Na raty. Umowę kredytową podpisał z Cetelem Bankiem. Aparat kosztował prawie 660 zł. Chmiel postanowił, że dwuletnią gwarancję na sprzęt przedłuży jeszcze o rok. Zapłacił za to 50 zł. Od razu. Chmiel pokazuje paragon i wydruk. Umowa kredytowa opiewała na prawie 710 zł. Uwzględniała wykupioną przez 70-latka przedłużoną gwarancję na aparat.

Resztę klient postanowił spłacić w pół roku, dzięki czemu bank miał nie naliczyć kosztów kredytu. Ostatnią ratę wpłacił w styczniu zeszłego roku. - Byłem przekonany, że na tym moja przygoda z tym bankiem się kończy - opowiada mężczyzna. Dokładnie rok później Cetelem Bank przypomniał Chmielowi o swoim istnieniu. Zażądał od niego 65 zł. Wtedy jeszcze Chmiel nie wiedział za co. Zadzwonił do banku, by wyjaśnić sprawę. - Od pracowników banku słyszałem bezczelne teksty: "Policzcie sobie, dziadkowie". Wysłałem im wszystkie kopie wpłat jako dowód, że jestem czysty - kontynuuje Chmiel. Ale bank nie odpuścił.

W lutym rzekomy dług Chmiela wobec Cetelem Banku wzrósł do 126 zł, w kwietniu - do ponad 190 zł, jeszcze w tym samym miesiącu - do 236 zł. Bankowcy wysłali mu też SMS, że jak do 5 czerwca zapłaci 357 zł, to bank wstrzyma postępowanie egzekucyjne.

Pan Marian się zaparł i oświadczył, że ani grosza bankowi nie da. Jeszcze 2 czerwca Cetelem Bank znów wysłał do Chmiela pismo, że dług już urósł do blisko 450 zł. Postraszono go, że jak tego nie zapłaci w ciągu 30 dni, to Cetelem Bank doliczy mu koszty egzekucji. Chmiel po pomoc poszedł do rzeczniczka praw konsumenta.

- Gdy przeanalizowałem sprawę, myślałem, że jak wyślę do banku pismo, że klient spłacił cały kredyt, to Cetelem Bank zawstydzi się i go przeprosi - wspomina rzecznik Kondrat.

Pod koniec lipca Kondrat dostał odpowiedź, że bank ze swoich żądań się nie wycofa. Jego pracownicy doszli do wniosku, że paragon fiskalny na 50 zł wcale nie oznacza, że Chmiel pieniądze zapłacił. Dlatego Cetelem Bank uznał, że Chmiel w deklarowanym czasie kredytu nie spłacił, a tym samym musi ponieść jego koszty.

"Dowód wpłaty (...) stanowi jedynie potwierdzenie przystąpienia do przedmiotowego ubezpieczenia" - odpisała rzecznikowi Izabella Chauffour z Cetelem Banku.

- Jak można płacić za tę samą usługę dwa razy? Jest paragon, który świadczy o tym, że klient zapłacił 50 zł - nie może pojąć Kondrat. Zapowiada, że o praktykach banku powiadomi Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

UOKiK jest zdziwiony postawą banku. - To oczywiste, że paragon fiskalny jest dowodem sprzedaży. Przecież jest podstawą np. do reklamowania butów w sklepie. Od takich transakcji przedsiębiorca odprowadza podatek. Naszym zdaniem klient nie powinien płacić bankowi, a sprawę powinien skierować do arbitra bankowego działającego przy Związku Banków Polskich, który rozstrzygnie, kto ma rację - radzi Aneta Styrnik z biura prasowego UOKiK.

Cetelem Bank twardo stoi przy swoim. - Paragon nie oznacza, że klient wpłacił 50 zł - upiera się Julia Węglicka, rzeczniczka banku. To co byłoby takim dowodem? Na to pytanie Węglicka już nie potrafi odpowiedzieć.

Postawą Cetelem Banku zdziwiony jest także Związek Banków Polskich. - Także w mojej ocenie paragon jest dowodem wpłaty - przyznaje Jerzy Bańka, dyrektor departamentu legislacyjno-prawnego w ZBP. On również radzi, by Chmiel sprawę zgłosił do arbitra bankowego. - Jeśli arbiter stwierdzi, że bank nie ma racji, Cetelem będzie musiał odpuścić żądania - dodaje Bańka.

- Jeśli trzeba, to tak zrobię. Pewne jest jedno: Cetelem nic już ode mnie nie wyciągnie - stwierdza Chmiel.

Podziel się

  • 115 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    51 głosów

Dołącz do nas na Facebooku