Miasto się rozrasta, a taksówek nie przybywa

Marek Kruczek
2010-02-08 , aktualizacja: 08.02.2010 19:24
A A A Drukuj
Po Rzeszowie jeżdżą taksówki z tablicami rejestracyjnymi z obcych powiatów. - Czy to normalne, skoro urząd miasta nie wydaje licencji na nowe taksówki? Dlaczego nie zwiększono liczby licencji, skoro powiększa się miasto? - pytają Czytelnicy

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Dyrektor Wydziału Komunikacji UM Rzeszowa Krzysztof Wadiak przyznaje, że w jego wydziale leży ponad 160 podań o wydanie nowych licencji. - Jednak rada miasta nie zajęła się sprawą zwiększenia liczby taksówek w Rzeszowie, bo projekt uchwały został oprotestowany przez środowisko taksówkarzy - mówi. Według niego o liczbie taksówek powinien decydować rynek, a konkurencja nie powinna być ograniczana. - Jednak są konkretne przepisy, ustawa regulująca zasady transportu zbiorowego, i nic na to nie poradzimy - dodaje

Dlaczego w niektórych sieciach można zobaczyć taksówki z tablicami rejestracyjnymi np. z Przeworska czy Kolbuszowej? - Wszystko jest w zgodzie z przepisami ustawy o transporcie drogowym. Nie ma znaczenia miejsce zamieszkania osoby, która stara się o licencję. Więc jest możliwe, że po Rzeszowie jeździ taksówka z tablicami z innego miasta - wyjaśnia dyrektor Wadiak.

Wydział komunikacji wydał 611 licencji na teren Rzeszowa. Jednak 28 z nich to tzw. licencje wygaszone lub cofnięte, więc fizycznie jeżdżą po mieście 583 taksówki.

To jest rynek klienta, a nie taksówkarza

Marek Kruczek: Czy to jest w porządku, że liczbę taksówek reguluje uchwała rady miasta, na którą wpływ mają sieci taksówkarskie? Traci na tym klient, bo nie ma wystarczającej konkurencji cenowej.

Wiesław Buż: W Rzeszowie jest wystarczająco dużo taksówek. Proszę przyjrzeć się postojom. To kierowcy czekają na klientów, a nie odwrotnie. Samochodów brakuje tylko w wyjątkowych okolicznościach: święta, sylwester czy np. ulewy czy śnieżyce, ale to zaledwie kilka razy w roku. Według mnie w Rzeszowie rynek taksówkarski jest zdecydowanie rynkiem konsumenta.

Ale miasto się powiększa, a liczba taksówek jest niezmienna.

- Miasto rośnie, ale to nie wpływa na jakość naszych usług. My od dawna obsługujemy okoliczne miejscowości. Więc ani dla kierowców, ani dla klientów nie ma problemu z powodu zmiany granic miasta. Do tej pory wystarczało samochodów, i tak jest nadal. Ja zdecydowanie jestem przeciwny zwiększaniu liczby taksówek.

Więc monopol zamiast konkurencji i zasad rynkowych?

- Konkurencja jest, bo jest kilka sieci, są taksówkarze tzw. niekorporacyjni. Uwolnienie wydawania licencji może natomiast naruszyć ekonomiczne zasady funkcjonowania tej usługi, doprowadzić do bankructw i w efekcie po jakimś czasie mielibyśmy chaos i mniej taksówek niż jest obecnie. Nie uważam, że spowodowałoby to obniżenie cen, bo są przecież pewne granice opłacalności wykonywania usługi. Ja widzę inne problemy, które utrudniają taksówkarzom uatrakcyjnienie oferty i ułatwianie życia klientom.

Są takie?

- Pierwszy przykład. Postój taksówek obok dworca głównego PKP. Tam mogą zatrzymywać się tzw. taksówki z małymi kogutami, te niejeżdżące w sieciach. Taxi często anonimowe i z jedną taryfą. Nie ma możliwości wyboru tańszej oferty. Nasi kierowcy nie mają prawa tam wjeżdżać, a przecież mamy stałych klientów. Klient może mieć ulubioną sieć, bo np. ma zniżki, a jeżeli wraca z dalekiej podróży, nie może jeszcze z pociągu zamówić taksówki pod bramę dworca. By skorzystać z naszej usługi, musi taszczyć bagaże do najbliższego parkingu, kilkadziesiąt metrów. To nie jest zdrowa konkurencja.

Drugi przykład to dworzec PKS. Taksówkarze nie maja prawa wjechać na jego teren po klienta z bagażami, a wystarczyłoby tam zorganizować dwa miejsca dla taxi, by można było podjechać i odebrać klienta. Na razie kierowcy taxi są stamtąd przeganiani. Wyznaczenie jednego czy dwóch miejsc przyjazdowych byłoby z korzyścią dla wszystkich stron. Gdyby PKS się na to zgodził, to my jako sieć chętnie dołożymy się do zorganizowania takich miejsc. Zapewnimy także promocję.

Kolejny przykład to parking przy urzędzie wojewódzkim. Taksówkarz po podróżnego, który przyjechał busem do Rzeszowa, może podjechać tylko pod szlaban, kilkadziesiąt metrów od przystanku. To są absurdy. Można to jednak naprawić, trzeba tylko widzieć problem i chcieć coś zmienić. Wystarczy jedna decyzja.

Czy pańska sieć zwracała się z prośbą do PKS o wyznaczenie miejsc przyjazdowych?

- Jeszcze nie, ale zamierzamy to zrobić. Liczymy na partnerskie podejście.

* Wiesław Buż jest szefem sieci Radio Taxi 19191

Podziel się

  • 17 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos