Dokumenty z Temidy Cessio trafią do Milanówka

Marcin Kobiałka
2010-02-08 , aktualizacja: 08.02.2010 19:32
A A A Drukuj
Archiwum Państwowe w Milanówku k. Warszawy przejmie ponad 120 tysięcy akt osobowych, które pod kluczem trzyma rzeszowska firma Temida Cessio. Jednak nie wiadomo, kiedy to nastąpi

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
ZOBACZ TAKŻE


Jest już prawomocna decyzja Sądu Rejonowego w Rzeszowie, że dokumenty mają być przeniesione. Sąd stwierdził, że Temida Cessio nie ma pieniędzy na dalsze przechowywanie archiwów. Centralę Archiwum Państwowego zobowiązywał do tego, by wyznaczyła nowe miejsce na dokumenty.

- I będą one przeniesione do naszego archiwum w Milanówku k. Warszawy. Jest tam wystarczająco dużo miejsca - mówi Dariusz Grot, dyrektor Departamentu Organizacji, Udostępniania i Ewidencji Archiwum Państwowego.

Przypomnijmy, Temida Cessio od lat trzyma ponad 120 tysięcy akt osobowych ludzi, którzy pracowali w nieistniejących już firmach, m.in. WSK Mielec.

Od prawie roku drzwi Temidy przy al. Piłsudskiego są zamknięte. Ludzie z całej Polski pukają do firmy po zaświadczenia potwierdzające zatrudnienie. Muszą je dostarczać ZUS-owi, by ten obliczył im kapitał początkowy do emerytury. Zaświadczeń nie dostają, a ZUS grozi, że jeżeli ludzie nie dostarczą dokumentów, to będą mieli niższe emerytury.

Temida dokumenty dostała od syndyków likwidowanych firm. Za trzymanie akt pobierała opłaty.

"Gazeta" jako pierwsza pisała o tej sprawie w kwietniu zeszłego roku. Po naszych publikacjach Podkarpacki Urząd Marszałkowski, który prowadzi rejestr firm gromadzących archiwa, wykreślił Temidę z tej listy. Powiadomił też prokuraturę o tym, że rzeszowska firma nie wywiązuje się z udostępniania ludziom dokumentów.

Decyzja rzeszowskiego sądu niby sprawę popchnęła, ale tylko w teorii. Centrala Archiwum Państwowego napisała do szefa Temidy, by jak najszybciej otworzył magazyny z archiwami. - Przecież się do nich nie włamiemy - mówi dyrektor Grot.

Temida na pisma archiwum jeszcze nie odpisała. Złapanie prezesa firmy graniczy z cudem, a wiedzą o tym najlepiej urzędnicy marszałka, z którymi właściciel firmy bawił się w kotka i myszkę, gdy urząd postanowił firmę skontrolować.

- To walka z cieniem - boleje Grot. Ale twierdzi, że jeżeli nie będzie innego wyjścia, to pracownicy archiwum w Temidzie pojawią się w asyście policjantów. - Istnieje prawdopodobieństwo, że firma dokumenty porzuciła. Chcemy je mieć u siebie jak najszybciej, by ludziom życie ułatwić. Ale na pewno nie sfinansujemy przewożenia archiwów. Nie mamy takich możliwości - dodaje Grot.

Zapewnia, że jeżeli dokumenty wreszcie trafią do Milanówka, to osoby starające się o odpisy potwierdzające zatrudnienie, nie będą musiały tam przyjeżdżać. - Dokumenty będziemy wysyłać pocztą - deklaruje dyrektor.

Prokuratorskie śledztwie utknęło w martwym punkcie. - Nie mamy dowodów, że archiwa są niszczone - twierdzi Łukasz Harpula z Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

Ale śledczy sprawdzają, czy Temida w obliczu kłopotów finansowych nie powinna była ogłosić upadłości. Niezrobienie tego w stosownym czasie jest przestępstwem.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos