W Moskwie kolejka się nie sprawdziła. A w Rzeszowie?
2010-02-10
, aktualizacja: 10.02.2010 18:57
Czy wydanie 80 mln zł na budowę kolejki nadziemnej w Rzeszowie ma sens? Czy lepsze byłyby tramwaje? Jakie korzyści płynęłyby z wprowadzenia w naszym mieście strefy płatnego parkowania? - m.in. na takie pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy wtorkowej debaty "komunikacyjnej".
ZOBACZ TAKŻE
- Projekt "kolejka nadziemna" jeszcze nie umarł (24-05-10, 18:50)
- Budować kolejkę czy kupować autobusy? (04-02-10, 18:39)
- Nowa trasa dla kolejki nadziemnej. Ominie Wisłok (03-02-10, 20:15)
- Kolejka tak, ale czy koniecznie nad Wisłokiem? (29-09-09, 19:04)
Zorganizowali ją rzeszowscy radni z dwóch opozycyjnych klubów - Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Uznali, że na sesjach rady miasta posiedzeniach miejskiej komisji gospodarki przestrzennej zbyt mało czasu poświęca się układowi komunikacyjnemu miasta.
- Uznaliśmy także, że debata otwarta, z udziałem mieszkańców jest najlepszym rozwiązaniem - mówił Andrzej Dec, szef klubu PO. W sali sesyjnej rzeszowskiego ratusza przeważali radni i miejscy urzędnicy. Pojawili się jednak także mieszkańcy, przede wszystkim młodzi.
Najwięcej czasu poświęcono wzbudzającej ostatnio sporo emocji kolejce nadziemnej, którą chcą budować włodarze miasta. Ratusz jest gotów wydać na tę inwestycję nawet 80 mln zł. Czy warto wykładać tak potężne pieniądze na kolejkę?
Zdaniem większości uczestników kolejka nie wpłynie znacząco na poprawę komunikacji w mieście. Sporo argumentów przemawiających przeciw tej inwestycji podał w bardzo merytorycznym wystąpieniu Wojciech Tworek, student Politechniki Rzeszowskiej, miłośnik komunikacji publicznej. Przywołał przykłady zastosowania takich rozwiązań, jak nadziemna kolejka, w kilku miastach na całym świecie.
- Kolejka lżejsza, jednoszynowa, która jest planowana w Rzeszowie, nie zdała egzaminu jako środek transportu. Tak stało się np. w Moskwie, gdzie po jej wybudowaniu mieszkańcy korzystali z niej niechętnie. Nie osiągnęła swojego celu, okazała się zbyt droga i mało wydajna. Tego typu rozwiązania, które planuje się w Rzeszowie, bardzo dobrze sprawdzają się jako atrakcja turystyczna, np. w parkach rozrywki czy też środek transportu, np. pomiędzy centrum handlowym a parkingiem, między lotniskiem a centrum przesiadkowym - mówił Tworek.
- Podano, że jedna kolejka będzie mogła pomieścić 56 osób. To znacznie mniej niż w zwykłym autobusie miejskim. W Rzeszowie mają jeździć cztery kolejki, a proszę zwrócić uwagę na to, że np., aby przejechać trasę z os. Paderewskiego w stronę centrum miasta przez most Lwowski, to ok. godz. 16 możemy to zrobić jednym z 16 kursów autobusu. Natomiast samych kolejek na tej samej trasie w obu kierunkach będą tylko cztery. Więc tutaj jest problem - ta kolejka nie zastąpi w żadnej mierze autobusu, nie będzie w stanie być od niego lepsza.
Miasta świata projektują środki transportu po to, by zastąpić coś gorszego czymś wydajniejszym, szybszym, atrakcyjniejszym. A tutaj mamy taki regres: mniejsza pojemność od autobusu, może być mniejsza prędkość ze względu na trasę jednotorową. A co z kosztami utrzymania? - zastanawiał się student politechniki. Jego zdaniem miasto powinno się mocno zastanowić, czy nie zrezygnować z kolejki i skoncentrować się na wprowadzaniu tramwajów.
Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa odpowiedzialny za miejskie inwestycje, bronił kolejki. - Ta kolejka to będzie uzupełnienie istniejącego systemu komunikacyjnego. Ona nie ma przecież zastąpić autobusów. To ma być alternatywny środek transportu, który na pewno wpłynie na poprawę komunikacji. Na razie chcemy zbudować pierwszy odcinek kolejki. Z czasem będzie on rozbudowywany tak, by stworzyć całą sieć - zapewniał Ustrobiński.
Dodał także, że temat ewentualnego wprowadzenia tramwajów w Rzeszowie nie istnieje. - Budowa siedmiokilometrowego odcinka kolejki nadziemnej wraz z zakupem wagoników to ok. 80 mln zł. Zakup jednego tramwaju to wydatek 7-8 mln zł. Do tego dochodzą wydatki na szyny i inną infrastrukturę - tłumaczył Ustrobiński.
Uczestnicy debaty zastanawiali się także, czy dla poprawy komunikacji w centrum nie warto byłoby wrócić do strefy płatnego parkowania, którą zlikwidował prezydent Tadeusz Ferenc.
- Na pewno dzięki niej zmniejsza się liczba samochodów w centrum. Ci, którzy muszą wjechać do strefy, na pewno znajdą miejsce do zaparkowania. Może ona także dać impuls do zwiększenia liczby pasażerów korzystających z komunikacji publicznej. Z drugiej jednak strony decyzja o wprowadzeniu strefy oznacza m.in. konieczność wdrożenia systemu pobierania opłat, zatrudnienia ludzi do obsługi, a dla mieszkańców utrudnienia - mówił Andrzej Dec. Miasto na razie wprowadzania strefy nie planuje. - Może kiedyś, w przyszłości - mówili urzędnicy.
- Uznaliśmy także, że debata otwarta, z udziałem mieszkańców jest najlepszym rozwiązaniem - mówił Andrzej Dec, szef klubu PO. W sali sesyjnej rzeszowskiego ratusza przeważali radni i miejscy urzędnicy. Pojawili się jednak także mieszkańcy, przede wszystkim młodzi.
Najwięcej czasu poświęcono wzbudzającej ostatnio sporo emocji kolejce nadziemnej, którą chcą budować włodarze miasta. Ratusz jest gotów wydać na tę inwestycję nawet 80 mln zł. Czy warto wykładać tak potężne pieniądze na kolejkę?
Zdaniem większości uczestników kolejka nie wpłynie znacząco na poprawę komunikacji w mieście. Sporo argumentów przemawiających przeciw tej inwestycji podał w bardzo merytorycznym wystąpieniu Wojciech Tworek, student Politechniki Rzeszowskiej, miłośnik komunikacji publicznej. Przywołał przykłady zastosowania takich rozwiązań, jak nadziemna kolejka, w kilku miastach na całym świecie.
- Kolejka lżejsza, jednoszynowa, która jest planowana w Rzeszowie, nie zdała egzaminu jako środek transportu. Tak stało się np. w Moskwie, gdzie po jej wybudowaniu mieszkańcy korzystali z niej niechętnie. Nie osiągnęła swojego celu, okazała się zbyt droga i mało wydajna. Tego typu rozwiązania, które planuje się w Rzeszowie, bardzo dobrze sprawdzają się jako atrakcja turystyczna, np. w parkach rozrywki czy też środek transportu, np. pomiędzy centrum handlowym a parkingiem, między lotniskiem a centrum przesiadkowym - mówił Tworek.
- Podano, że jedna kolejka będzie mogła pomieścić 56 osób. To znacznie mniej niż w zwykłym autobusie miejskim. W Rzeszowie mają jeździć cztery kolejki, a proszę zwrócić uwagę na to, że np., aby przejechać trasę z os. Paderewskiego w stronę centrum miasta przez most Lwowski, to ok. godz. 16 możemy to zrobić jednym z 16 kursów autobusu. Natomiast samych kolejek na tej samej trasie w obu kierunkach będą tylko cztery. Więc tutaj jest problem - ta kolejka nie zastąpi w żadnej mierze autobusu, nie będzie w stanie być od niego lepsza.
Miasta świata projektują środki transportu po to, by zastąpić coś gorszego czymś wydajniejszym, szybszym, atrakcyjniejszym. A tutaj mamy taki regres: mniejsza pojemność od autobusu, może być mniejsza prędkość ze względu na trasę jednotorową. A co z kosztami utrzymania? - zastanawiał się student politechniki. Jego zdaniem miasto powinno się mocno zastanowić, czy nie zrezygnować z kolejki i skoncentrować się na wprowadzaniu tramwajów.
Marek Ustrobiński, wiceprezydent Rzeszowa odpowiedzialny za miejskie inwestycje, bronił kolejki. - Ta kolejka to będzie uzupełnienie istniejącego systemu komunikacyjnego. Ona nie ma przecież zastąpić autobusów. To ma być alternatywny środek transportu, który na pewno wpłynie na poprawę komunikacji. Na razie chcemy zbudować pierwszy odcinek kolejki. Z czasem będzie on rozbudowywany tak, by stworzyć całą sieć - zapewniał Ustrobiński.
Dodał także, że temat ewentualnego wprowadzenia tramwajów w Rzeszowie nie istnieje. - Budowa siedmiokilometrowego odcinka kolejki nadziemnej wraz z zakupem wagoników to ok. 80 mln zł. Zakup jednego tramwaju to wydatek 7-8 mln zł. Do tego dochodzą wydatki na szyny i inną infrastrukturę - tłumaczył Ustrobiński.
Uczestnicy debaty zastanawiali się także, czy dla poprawy komunikacji w centrum nie warto byłoby wrócić do strefy płatnego parkowania, którą zlikwidował prezydent Tadeusz Ferenc.
- Na pewno dzięki niej zmniejsza się liczba samochodów w centrum. Ci, którzy muszą wjechać do strefy, na pewno znajdą miejsce do zaparkowania. Może ona także dać impuls do zwiększenia liczby pasażerów korzystających z komunikacji publicznej. Z drugiej jednak strony decyzja o wprowadzeniu strefy oznacza m.in. konieczność wdrożenia systemu pobierania opłat, zatrudnienia ludzi do obsługi, a dla mieszkańców utrudnienia - mówił Andrzej Dec. Miasto na razie wprowadzania strefy nie planuje. - Może kiedyś, w przyszłości - mówili urzędnicy.
- 62 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
W Moskwie kolejka się nie sprawdziła. A w Rzesz...
margo.4
11.02.10, 18:24
Cieszy , ze mamy madrych mlodych ludzi. Moze Ratusz przemysli i zaakceptuje madre pomysly mlodych zdolnych ludzi.»
-
W Moskwie kolejka się nie sprawdziła. A w Rzesz...
tkr1953
12.02.10, 20:16
Jak ma wyglądać układ komunikacji w mieście i okolicy w najbliższych latach, można zobaczyć na linku fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2157063,1,1,911,IMG-3291-Large.html»
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta




