Uniwersytet boi się protestów

Agata Kulczycka
2010-02-25 , aktualizacja: 25.02.2010 18:27
A A A Drukuj
Każdy z 40 właścicieli mieszkań przy al. Rejtana 14 a będzie mógł zablokować budowę Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego. Te niespodziewane konsekwencje ustawy uwłaszczeniowej.
Przy ul. Litawora Uniwersytet Rzeszowski planuje wybudować nową siedzibę Wydziału Medycznego. Dziś na tej działce stoi niski barak, gdzie mieści się dom asystenta. Niebawem ma on zniknąć i w miejscu piętrowego budyneczku powstanie czterokondygnacyjny gmach, o powierzchni 15 tys. m. kw. Inwestycja zostanie sfinansowana z Regionalnego Programu Operacyjnego, ma kosztować 88 mln zł. - Chcielibyśmy, aby ruszyła w połowie roku - mówi Jarosław Szlęzak, kanclerz Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ale czy uda się dotrzymać tego terminu?

Uczelnia właśnie zwróciła się do Wydziału Architektury Urzędu Miasta o wydanie pozwolenia na budowę. Zanim urząd wyda decyzję będzie musiał poinformować o planach budowy wszystkich sąsiadów nowej inwestycji. A ich lista jest zaskakująco długa.

W sąsiedztwie Wydziału Medycznego, pod adresem al. Rejtana 14 a jest blok ze 150 mieszkaniami. Spółdzielnia przeciwko budowę nic nie ma. - Już podpisałem Uniwersytetowi zgodę na tę inwestycję - mówi Kazimierz Bosek, prezes rzeszowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Budowlanych, do której należy blok. Ale nie zrobili tego jeszcze właściciele 40 ze 150 mieszkań, którzy skorzystali z przysługującego im prawa i uwłaszczyli się, a więc w świetle prawa mają prawo nie zgodzić się na budowę. - Mają swoją odrębną własność i część działki proporcjonalną do powierzchni mieszkania - wyjaśnia prezes Bosek. To dlatego zgodnie z obowiązującym prawem wydział architektury powiadamia ich o planowanej inwestycji, a oni mają prawo ją zablokować. Najpierw w wydziale architektury, a gdy ten odrzuci protest - w Samorządowym Kolegium Odwoławczym, a nawet sądzie administracyjnym.

Długa lista sąsiadów martwi Uniwersytet. - Każdy z nich może mieć swoje zdanie. A brak zgody z ich strony może znacznie przedłużyć nam cały proces przygotowania do rozpoczęcia inwestycji - martwi się kanclerz Szlęzak.

Na razie jeszcze żadnych protestów nie ma. - Uczelnia zwróciła się o wydanie pozwolenia na budowę, ale dokumenty wróciły do uzupełnienia. Nie wykluczone jednak, że za dwa miesiące protesty będą - ludzie teraz wszystko oprotestowują - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta miasta.

Ustawa uwłaszczeniowa mówiąca o uwłaszczeniu w spółdzielniach mieszkaniowych obowiązuje od 2007 roku. Umożliwia ona członkom spółdzielni przekształcenie ich ograniczonego prawa do mieszkania na pełne prawo własności. Mogą też wykupić części gruntu, w którym znajduje się ich mieszkanie. Jak dotąd nie było takich sytuacji, by uwłaszczeni mieszkańcy blokowali ważne inwestycje. - To stosunkowo nowe tendencje, dotąd nie było takich sytuacji - mówi Kazimierz Bosek.

Jego autorzy ustawy uwłaszczeniowej całkowicie nie przewidzieli, jakie będzie miała ona konsekwencje. - Daje niepotrzebne przywileje właścicielom mieszkań. Mogą oni blokowanie na miesiące i lata inwestycji społecznie potrzebnych, ważnych dla miasta, mających wpływ na rozwój i prestiż ważnych instytucji. Przepisy nie powinny być hamulcem rozwoju i nie powinny komplikować właściwego funkcjonowania - mówi Kazimierz Bosek.

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów