Nowa moda przemytników, gardzą luksusowymi autami
2010-03-01
, aktualizacja: 01.03.2010 20:31
Dwa mercedesy sprintery, jeden volkswagen transporter i dwie naczepy przechwycili pogranicznicy z Medyki. Pojazdy miały trafić na Ukrainę. Prawdopodobnie są kradzione.
Czarna seria dla przemytników zaczęła się w środę, kiedy na przejściu granicznym w Medyce Ukrainiec chciał wjechać do swojego kraju sprinterem. W papierach było napisane, że został wyprodukowany w 2006 r., a wartość mercedesa wynosi około 65 tys. zł. Funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej w Medyce dokładnie sprawdzili dokumenty, które - jak się później okazało - były sfałszowane, a numery auta poprzebijane.
Szczęście nie miał w sobotę kolejny Ukrainiec, który chciał przejechać granicę volkswagenem transporterem. Samochód rzekomo był wyprodukowany w zeszłym roku, a jego wartość to 70 tys. zł. I w tym przypadku okazało się, że numery auta były poprzebijane.
Z soboty na niedzielę pogranicznicy zatrzymali 47-letniego obywatela Niemiec. Usiłował wywieźć specjalistyczną naczepę marki Notebom. Podobnie jak w poprzednich przypadkach i na niej były przebite numery i podrobione dokumenty.
Godzinę później pogranicznicy znów zaczęli się bliżej przyglądać kolejnej naczepie przewożonej przez innego Niemca. Efekt? Ten sam, co jego kolegi. Obie naczepy i wcześniej zatrzymane samochody dostawcze trafiły na parking straży granicznej.
Czujność pograniczników z Medyki nie została uśpiona, gdy cztery godziny później pod ich nosy podjechał następnym mercedesem sprinterem 41-letni Bułgar. W samochodzie także były przebity numery. I ten sprinter trafił na parking.
Teraz wszyscy przemytnicy będą się tłumaczyć policji, w jaki sposób stali się właścicielami pojazdów. - Na 99 procent jesteśmy przekonani, że zostały one skradzione. Wszystkie pojazdy jechały z Niemiec - mówi Elżbieta Pikor z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.
Co ciekawe, jak przekazują nam pogranicznicy, wśród przemytników zapanowała nowa "moda". - Jeszcze kilka lat temu obserwowaliśmy zjawisko przemycania zza wschodnią granicę luksusowych, drogich aut. Teraz to się zmieniło. Coraz więcej notujemy przypadków, gdzie na Ukrainę przemycane są samochody dostawcze, ciągniki siodłowe, chłodnie, naczepy - opowiada Pikor.
Tylko w ubiegłym roku pogranicznicy zatrzymali prawie 90 podejrzanych pojazdów, które miały trafić na Ukrainę, z czego niewielka ich część to drogie auta osobowe. Najcenniejszym okazał się mercedes o wartości blisko 450 tys. zł.
Łączna wartość zabezpieczonych pojazdów wyniosła 4 mln zł. Pod koniec grudnia funkcjonariusze straży granicznej przechwycili cztery autobusy miejskiej komunikacji. Dwa z nich były kradzione.
Czym wytłumaczyć fakt "przebranżowienia" przemytników? - Chyba kryzysem gospodarczym na Ukrainie. Drogie auta nie mają już raczej takiego zbytu - przypuszczają pogranicznicy.
Szczęście nie miał w sobotę kolejny Ukrainiec, który chciał przejechać granicę volkswagenem transporterem. Samochód rzekomo był wyprodukowany w zeszłym roku, a jego wartość to 70 tys. zł. I w tym przypadku okazało się, że numery auta były poprzebijane.
Z soboty na niedzielę pogranicznicy zatrzymali 47-letniego obywatela Niemiec. Usiłował wywieźć specjalistyczną naczepę marki Notebom. Podobnie jak w poprzednich przypadkach i na niej były przebite numery i podrobione dokumenty.
Godzinę później pogranicznicy znów zaczęli się bliżej przyglądać kolejnej naczepie przewożonej przez innego Niemca. Efekt? Ten sam, co jego kolegi. Obie naczepy i wcześniej zatrzymane samochody dostawcze trafiły na parking straży granicznej.
Czujność pograniczników z Medyki nie została uśpiona, gdy cztery godziny później pod ich nosy podjechał następnym mercedesem sprinterem 41-letni Bułgar. W samochodzie także były przebity numery. I ten sprinter trafił na parking.
Teraz wszyscy przemytnicy będą się tłumaczyć policji, w jaki sposób stali się właścicielami pojazdów. - Na 99 procent jesteśmy przekonani, że zostały one skradzione. Wszystkie pojazdy jechały z Niemiec - mówi Elżbieta Pikor z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.
Co ciekawe, jak przekazują nam pogranicznicy, wśród przemytników zapanowała nowa "moda". - Jeszcze kilka lat temu obserwowaliśmy zjawisko przemycania zza wschodnią granicę luksusowych, drogich aut. Teraz to się zmieniło. Coraz więcej notujemy przypadków, gdzie na Ukrainę przemycane są samochody dostawcze, ciągniki siodłowe, chłodnie, naczepy - opowiada Pikor.
Tylko w ubiegłym roku pogranicznicy zatrzymali prawie 90 podejrzanych pojazdów, które miały trafić na Ukrainę, z czego niewielka ich część to drogie auta osobowe. Najcenniejszym okazał się mercedes o wartości blisko 450 tys. zł.
Łączna wartość zabezpieczonych pojazdów wyniosła 4 mln zł. Pod koniec grudnia funkcjonariusze straży granicznej przechwycili cztery autobusy miejskiej komunikacji. Dwa z nich były kradzione.
Czym wytłumaczyć fakt "przebranżowienia" przemytników? - Chyba kryzysem gospodarczym na Ukrainie. Drogie auta nie mają już raczej takiego zbytu - przypuszczają pogranicznicy.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta




więcej zdjęć