PO znalazła kandydata na prezydenta Rzeszowa
2010-03-03
, aktualizacja: 02.03.2010 19:48
To Adam Panek, szef Powiatowego Urzędu Pracy. On sam zastrzega: - Jeszcze oficjalnie takiej propozycji nie dostałem, nie przespałem się z nią, ani nie powiedziałem "tak".
Ale nie zaprzecza, że coś na rzeczy jest. Na razie jednak sprawa jest w fazie półoficjalnej.
- Rozmowy z Adamem Pankiem prowadziliśmy, nie odpowiedział na naszą propozycję "nie", a nawet jest zdecydowany na 90 proc. Mamy te rozmowy jeszcze kontynuować w przyszłym tygodniu. Regionalne władze naszej partii będą podejmować decyzje w tej sprawie po 15 marca - mówi nam anonimowo jeden z polityków tej partii z regionu.
Anonimowo, bo oficjalne stanowisko partii jest takie, że kandydat na prezydenta Rzeszowa zostanie ujawniony i zaprezentowany być może dopiero pod koniec kwietnia. Już przez nowego szefa podkarpackiej PO.
Wiadomo, że Platforma szuka kandydata poza swoimi szeregami. Wśród członków nie znalazła odpowiedniej kandydatury. W ostatnim czasie rozmowy były prowadzone z dwoma kandydatami. - Jeden z nich się zgodził, a drugi nie - ujawniła na poniedziałkowej konferencji prasowej Elżbieta Łukacijewska, szefowa podkarpackiej PO. Ale nie chciała zdradzić żadnych nazwisk.
Z naszych ustaleń wynika, że na polu walki został właśnie Adam Panek. To rzeszowianin z urodzenia, człowiek od lat związany z urzędem pracy, wyśmienicie orientujący się w problematyce bezrobocia. Rzeszowskim PUP-em kieruje nieprzerwanie od 20 lat. Ale nigdy nie był politykiem.
- Nie należę i nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej - podkreśla sam Panek. - Swoją pracę traktuję jako misję, która jest dla mnie też ogromną przyjemnością. Tak wg mnie trzeba podchodzić do tego, co się robi. A w ratuszu praca krzyżuje się jednak trochę z polityką, której nie cierpię - dodaje.
I dopowiada jeszcze: - Jeśli kiedyś, pewnego dnia na propozycję startu w wyborach powiem "tak", to potraktuje to zupełnie serio.
Adam Panek przekonuje, że nie były z nim prowadzone oficjalne rozmowy, tzn. takie, które byłyby sformalizowaną propozycją, za którą stałyby takie gremia jak co najmniej regionalne szefostwo partii. Przyznaje jednak, że z rozmów mniej oficjalnych, jak określa - kuluarowych - w ub. tygodniu zrozumiał, że nawet dwie partie są zainteresowane nim w kontekście wyborów na prezydenta Rzeszowa. - Takie wieści do moich uszu dotarły, nie przeczę. Ale oficjalnie propozycji nie dostałem, nie przespałem się z nią, ani nie powiedziałem "tak" - podsumowuje Panek.
Mimo to ma już dziś wiele dylematów, rozważa plusy i minusy ewentualnego startu. Bo - jak mówi - ubieganie się o stanowisko prezydenta Rzeszowa to jednocześnie godzenie się na wszystkie niedogodności kampanii, konieczność opracowania koncepcji rozwoju miasta, myślenie o przywróceniu mu dawnego blasku, zastanawianie się nad jego marką.
Wśród tych dylematów jest jeszcze i ten: - Nie chciałbym też być traktowany jako ostatnia deska ratunku, ani też czarny koń żadnej z partii politycznych.
- Rozmowy z Adamem Pankiem prowadziliśmy, nie odpowiedział na naszą propozycję "nie", a nawet jest zdecydowany na 90 proc. Mamy te rozmowy jeszcze kontynuować w przyszłym tygodniu. Regionalne władze naszej partii będą podejmować decyzje w tej sprawie po 15 marca - mówi nam anonimowo jeden z polityków tej partii z regionu.
Anonimowo, bo oficjalne stanowisko partii jest takie, że kandydat na prezydenta Rzeszowa zostanie ujawniony i zaprezentowany być może dopiero pod koniec kwietnia. Już przez nowego szefa podkarpackiej PO.
Wiadomo, że Platforma szuka kandydata poza swoimi szeregami. Wśród członków nie znalazła odpowiedniej kandydatury. W ostatnim czasie rozmowy były prowadzone z dwoma kandydatami. - Jeden z nich się zgodził, a drugi nie - ujawniła na poniedziałkowej konferencji prasowej Elżbieta Łukacijewska, szefowa podkarpackiej PO. Ale nie chciała zdradzić żadnych nazwisk.
Z naszych ustaleń wynika, że na polu walki został właśnie Adam Panek. To rzeszowianin z urodzenia, człowiek od lat związany z urzędem pracy, wyśmienicie orientujący się w problematyce bezrobocia. Rzeszowskim PUP-em kieruje nieprzerwanie od 20 lat. Ale nigdy nie był politykiem.
- Nie należę i nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej - podkreśla sam Panek. - Swoją pracę traktuję jako misję, która jest dla mnie też ogromną przyjemnością. Tak wg mnie trzeba podchodzić do tego, co się robi. A w ratuszu praca krzyżuje się jednak trochę z polityką, której nie cierpię - dodaje.
I dopowiada jeszcze: - Jeśli kiedyś, pewnego dnia na propozycję startu w wyborach powiem "tak", to potraktuje to zupełnie serio.
Adam Panek przekonuje, że nie były z nim prowadzone oficjalne rozmowy, tzn. takie, które byłyby sformalizowaną propozycją, za którą stałyby takie gremia jak co najmniej regionalne szefostwo partii. Przyznaje jednak, że z rozmów mniej oficjalnych, jak określa - kuluarowych - w ub. tygodniu zrozumiał, że nawet dwie partie są zainteresowane nim w kontekście wyborów na prezydenta Rzeszowa. - Takie wieści do moich uszu dotarły, nie przeczę. Ale oficjalnie propozycji nie dostałem, nie przespałem się z nią, ani nie powiedziałem "tak" - podsumowuje Panek.
Mimo to ma już dziś wiele dylematów, rozważa plusy i minusy ewentualnego startu. Bo - jak mówi - ubieganie się o stanowisko prezydenta Rzeszowa to jednocześnie godzenie się na wszystkie niedogodności kampanii, konieczność opracowania koncepcji rozwoju miasta, myślenie o przywróceniu mu dawnego blasku, zastanawianie się nad jego marką.
Wśród tych dylematów jest jeszcze i ten: - Nie chciałbym też być traktowany jako ostatnia deska ratunku, ani też czarny koń żadnej z partii politycznych.
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane
- "Na 99,9 proc. odnaleziony w Tatrach jest z Węgorzewa"
- Śmierć 17-latka. Kierowca VW zgłosił się na policję
- To b. żołnierz z Węgorzewa. A nie mieszkaniec Makowisk
- 10 lat za kradzież pączka? Dziś Tłusty Czwartek [FOTO]
- Radni zagłosowali za przyłączeniem Malawy do Rzeszowa!
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni




