Za bestialskie zamordowanie psa - grzywna
2010-03-04
, aktualizacja: 04.03.2010 18:05
Mieszkaniec Tarnawy Dolnej ścigał psa samochodem. Gdy zwierzę nie miało już siły uciekać, mężczyzna przejechał po nim, by zabić. Sanocki sąd ukarał go grzywną. - To skandalicznie niski wyrok - twierdzą obrońcy praw zwierząt
ZOBACZ TAKŻE
- Komentarz. To kuriozalny wyrok (04-03-10, 18:06)
Zdarzenia rozegrały się w sierpniu ub. roku. Bernardyn wtargnął na posesję 43-letniego Piotra S. Ten zaalarmowany przez żonę przyjechał na miejsce samochodem.
Przepędził obce psy, w tym bernardyna. Świadkowie twierdzą, że jeździł za psem po ulicy, a nawet wjechał w pola. Dotąd aż zwierzę padło ze zmęczenia. Potem przejechał go samochodem, by zabić.
- Jedna z kobiet, które były świadkami, mówiła, że samochód jeździł zygzakiem po jezdni, a potem przejechał psa i odjechał. Dobiegła jeszcze do bernardyna. Ten podniósł głowę i skonał - mówi dziś Krystyna Harna, prezes Społecznego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Sanoka. Tłumaczy też dlaczego przed domem Piotra S. zbierały się psy. - On ma sukę, która była w okresie rui i była zamknięta w domu.
Harna o zdarzeniu poinformowała prokuraturę. W ostatnią środę odbywała się czwarta rozprawa w tej sprawie. Piotr S. został skazany na 2 tys. zł grzywny i 1,5 zł nawiązki i koszty sądowe. - Zawiodłam się, myślałam, że dostanie wyrok więzienia plus grzywnę [prokurator wnioskował o trzy miesiące w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę - przyp. red.]. To było wyjątkowe bestialstwo. Ten człowiek jeździł za psem po to, by go zamęczyć i zabić. Mimo wszystko jednak mam satysfakcję, że zapadł wyrok skazujący. Pierwszy od 16 lat działalności naszego stowarzyszenia - mówi Harna.
Ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem można zostać ukaranym grzywną, ograniczeniem wolności lub pozbawieniem jej na okres do dwóch lat.
- Pytam, czy może być większe okrucieństwo od tego, jakie miało miejsce w Tarnawie Dolnej. Przecież sprawca takiego czynu jest człowiekiem pozbawionym jakiejkolwiek wrażliwości i niebezpiecznym. Wtedy gonił samochodem psa, a kiedyś może tak postąpić z człowiekiem. Człowiek okrutny jest okrutnikiem dla całego otoczenia. A wyroki są takie, jacy są sędziowie i prokuratorzy. Po prostu nie wszyscy lubią zwierzęta i nie wszyscy chcą ich bronić. Ktoś, kto szanuje zwierzęta skazałby sprawcę na najwyższy wymiar kary, bo na taki zasłużył - mówi Halina Derwisz, szefowa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt.
Prezes sądu rejonowego Mariusz Hanus nie chce komentować wysokości wyroku. - Nie wolno mi tego robić - mówi.
Sędzia Aldona Helińska, która wyrok orzekła, też nie chce na ten temat mówić. - Jeżeli któraś ze stron jest niezadowolona, może się odwołać - stwierdza jedynie.
Natomiast Piotr S. powiedział w czwartek "Gazecie", że poddał się karze dla świętego spokoju. - Chciałem pójść na ugodę i zwrócić właścicielom wartość psa. A to wcale tak nie było, jak przedstawiają media i świadkowie - mówi. Tłumaczy, że gdy żona zaalarmowała go o psach na ich podwórku przyjechał i przepędził je. Po czym pojechał samochodem wraz z kolegą szukać właściciela bernardyna. - Ten pies po prostu wbiegł mi pod koła. Nieprawda, że jeździłem za nim, by go zabić. Mam na to świadka, ale nie będę się odwoływał - wyjaśnia.
- Pierwszy raz słyszę tę wersję. Wcześniej na żadnej z rozpraw jej nie słyszałam. Przecież mama tego człowieka zeznała, że Piotr S. wsiadł w samochód i wrócił po kilku godzinach bardzo zdenerwowany. To co on mówi, to bzdury - komentuje Harna.
Piotr S. nie umie wytłumaczyć, dlaczego takiej wersji wydarzeń nie przedstawił sądowi. Natomiast prokurator rejonowy z Sanoka Tadeusz Hałas także nie ma wątpliwości. - Taka była początkowo linia obrony Piotra S. Po prostu trudno przyznać się, że z zawziętością i zacięciem ujeżdżało się za psem aż się go zajeździło na śmierć. Ja opierałem się na dowodach, a te wskazują na niekorzyść Piotra S. Zawsze jednak uwzględnia się zeznania podejrzanego. Gdyby jego wyjaśnienia były racjonalne, to sąd z pewnością wziąłby je pod uwagę, a gdyby miał wątpliwości, to nie byłoby wyroku skazującego - mówi prokurator Hałas.
Na razie żadna ze stron nie zapowiada odwołania od wyroku.
Przepędził obce psy, w tym bernardyna. Świadkowie twierdzą, że jeździł za psem po ulicy, a nawet wjechał w pola. Dotąd aż zwierzę padło ze zmęczenia. Potem przejechał go samochodem, by zabić.
- Jedna z kobiet, które były świadkami, mówiła, że samochód jeździł zygzakiem po jezdni, a potem przejechał psa i odjechał. Dobiegła jeszcze do bernardyna. Ten podniósł głowę i skonał - mówi dziś Krystyna Harna, prezes Społecznego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Sanoka. Tłumaczy też dlaczego przed domem Piotra S. zbierały się psy. - On ma sukę, która była w okresie rui i była zamknięta w domu.
Harna o zdarzeniu poinformowała prokuraturę. W ostatnią środę odbywała się czwarta rozprawa w tej sprawie. Piotr S. został skazany na 2 tys. zł grzywny i 1,5 zł nawiązki i koszty sądowe. - Zawiodłam się, myślałam, że dostanie wyrok więzienia plus grzywnę [prokurator wnioskował o trzy miesiące w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę - przyp. red.]. To było wyjątkowe bestialstwo. Ten człowiek jeździł za psem po to, by go zamęczyć i zabić. Mimo wszystko jednak mam satysfakcję, że zapadł wyrok skazujący. Pierwszy od 16 lat działalności naszego stowarzyszenia - mówi Harna.
Ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem można zostać ukaranym grzywną, ograniczeniem wolności lub pozbawieniem jej na okres do dwóch lat.
- Pytam, czy może być większe okrucieństwo od tego, jakie miało miejsce w Tarnawie Dolnej. Przecież sprawca takiego czynu jest człowiekiem pozbawionym jakiejkolwiek wrażliwości i niebezpiecznym. Wtedy gonił samochodem psa, a kiedyś może tak postąpić z człowiekiem. Człowiek okrutny jest okrutnikiem dla całego otoczenia. A wyroki są takie, jacy są sędziowie i prokuratorzy. Po prostu nie wszyscy lubią zwierzęta i nie wszyscy chcą ich bronić. Ktoś, kto szanuje zwierzęta skazałby sprawcę na najwyższy wymiar kary, bo na taki zasłużył - mówi Halina Derwisz, szefowa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt.
Prezes sądu rejonowego Mariusz Hanus nie chce komentować wysokości wyroku. - Nie wolno mi tego robić - mówi.
Sędzia Aldona Helińska, która wyrok orzekła, też nie chce na ten temat mówić. - Jeżeli któraś ze stron jest niezadowolona, może się odwołać - stwierdza jedynie.
Natomiast Piotr S. powiedział w czwartek "Gazecie", że poddał się karze dla świętego spokoju. - Chciałem pójść na ugodę i zwrócić właścicielom wartość psa. A to wcale tak nie było, jak przedstawiają media i świadkowie - mówi. Tłumaczy, że gdy żona zaalarmowała go o psach na ich podwórku przyjechał i przepędził je. Po czym pojechał samochodem wraz z kolegą szukać właściciela bernardyna. - Ten pies po prostu wbiegł mi pod koła. Nieprawda, że jeździłem za nim, by go zabić. Mam na to świadka, ale nie będę się odwoływał - wyjaśnia.
- Pierwszy raz słyszę tę wersję. Wcześniej na żadnej z rozpraw jej nie słyszałam. Przecież mama tego człowieka zeznała, że Piotr S. wsiadł w samochód i wrócił po kilku godzinach bardzo zdenerwowany. To co on mówi, to bzdury - komentuje Harna.
Piotr S. nie umie wytłumaczyć, dlaczego takiej wersji wydarzeń nie przedstawił sądowi. Natomiast prokurator rejonowy z Sanoka Tadeusz Hałas także nie ma wątpliwości. - Taka była początkowo linia obrony Piotra S. Po prostu trudno przyznać się, że z zawziętością i zacięciem ujeżdżało się za psem aż się go zajeździło na śmierć. Ja opierałem się na dowodach, a te wskazują na niekorzyść Piotra S. Zawsze jednak uwzględnia się zeznania podejrzanego. Gdyby jego wyjaśnienia były racjonalne, to sąd z pewnością wziąłby je pod uwagę, a gdyby miał wątpliwości, to nie byłoby wyroku skazującego - mówi prokurator Hałas.
Na razie żadna ze stron nie zapowiada odwołania od wyroku.
- 107 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
Za bestialskie zamordowanie psa - grzywna
nanabun
05.03.10, 08:03
Zwyrodniały kraj i bezmyślni sędziowie. Stosunek do zwierząt jest miernikiemczłowieczeństwa. A dla wielu "to tylko pies" - przerażające. »
-
tu chodzi o sadyzm
wybitniemadry
05.03.10, 08:18
to choroba psychiczna na ktora jedynym lekarstwem jest dozywotnia izolacja od spoleczenstwa»
-
Dozywocie dla tego sukinsyna, Piotra S
globetrotuar
05.03.10, 08:23
Jezeli to prawda, ze scigal samochodem by zabic to ten Piotr S-sukinsyn jest bydlakiem i psychopata. Jezeli sedziowie nie widza, ze Piotrt S to bydle i psychopata to moze poscigac sie z tym »
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




