Za bestialskie zamordowanie psa - grzywna

Marek Kruczek
2010-03-04 , aktualizacja: 04.03.2010 18:05
A A A Drukuj
Mieszkaniec Tarnawy Dolnej ścigał psa samochodem. Gdy zwierzę nie miało już siły uciekać, mężczyzna przejechał po nim, by zabić. Sanocki sąd ukarał go grzywną. - To skandalicznie niski wyrok - twierdzą obrońcy praw zwierząt
Halina Derwisz, szefowa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt
Fot. Franciszek Mazur / AG
Halina Derwisz, szefowa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt
ZOBACZ TAKŻE
Zdarzenia rozegrały się w sierpniu ub. roku. Bernardyn wtargnął na posesję 43-letniego Piotra S. Ten zaalarmowany przez żonę przyjechał na miejsce samochodem.

Przepędził obce psy, w tym bernardyna. Świadkowie twierdzą, że jeździł za psem po ulicy, a nawet wjechał w pola. Dotąd aż zwierzę padło ze zmęczenia. Potem przejechał go samochodem, by zabić.

- Jedna z kobiet, które były świadkami, mówiła, że samochód jeździł zygzakiem po jezdni, a potem przejechał psa i odjechał. Dobiegła jeszcze do bernardyna. Ten podniósł głowę i skonał - mówi dziś Krystyna Harna, prezes Społecznego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami z Sanoka. Tłumaczy też dlaczego przed domem Piotra S. zbierały się psy. - On ma sukę, która była w okresie rui i była zamknięta w domu.

Harna o zdarzeniu poinformowała prokuraturę. W ostatnią środę odbywała się czwarta rozprawa w tej sprawie. Piotr S. został skazany na 2 tys. zł grzywny i 1,5 zł nawiązki i koszty sądowe. - Zawiodłam się, myślałam, że dostanie wyrok więzienia plus grzywnę [prokurator wnioskował o trzy miesiące w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę - przyp. red.]. To było wyjątkowe bestialstwo. Ten człowiek jeździł za psem po to, by go zamęczyć i zabić. Mimo wszystko jednak mam satysfakcję, że zapadł wyrok skazujący. Pierwszy od 16 lat działalności naszego stowarzyszenia - mówi Harna.

Ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem można zostać ukaranym grzywną, ograniczeniem wolności lub pozbawieniem jej na okres do dwóch lat.

- Pytam, czy może być większe okrucieństwo od tego, jakie miało miejsce w Tarnawie Dolnej. Przecież sprawca takiego czynu jest człowiekiem pozbawionym jakiejkolwiek wrażliwości i niebezpiecznym. Wtedy gonił samochodem psa, a kiedyś może tak postąpić z człowiekiem. Człowiek okrutny jest okrutnikiem dla całego otoczenia. A wyroki są takie, jacy są sędziowie i prokuratorzy. Po prostu nie wszyscy lubią zwierzęta i nie wszyscy chcą ich bronić. Ktoś, kto szanuje zwierzęta skazałby sprawcę na najwyższy wymiar kary, bo na taki zasłużył - mówi Halina Derwisz, szefowa Rzeszowskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt.

Prezes sądu rejonowego Mariusz Hanus nie chce komentować wysokości wyroku. - Nie wolno mi tego robić - mówi.

Sędzia Aldona Helińska, która wyrok orzekła, też nie chce na ten temat mówić. - Jeżeli któraś ze stron jest niezadowolona, może się odwołać - stwierdza jedynie.

Natomiast Piotr S. powiedział w czwartek "Gazecie", że poddał się karze dla świętego spokoju. - Chciałem pójść na ugodę i zwrócić właścicielom wartość psa. A to wcale tak nie było, jak przedstawiają media i świadkowie - mówi. Tłumaczy, że gdy żona zaalarmowała go o psach na ich podwórku przyjechał i przepędził je. Po czym pojechał samochodem wraz z kolegą szukać właściciela bernardyna. - Ten pies po prostu wbiegł mi pod koła. Nieprawda, że jeździłem za nim, by go zabić. Mam na to świadka, ale nie będę się odwoływał - wyjaśnia.

- Pierwszy raz słyszę tę wersję. Wcześniej na żadnej z rozpraw jej nie słyszałam. Przecież mama tego człowieka zeznała, że Piotr S. wsiadł w samochód i wrócił po kilku godzinach bardzo zdenerwowany. To co on mówi, to bzdury - komentuje Harna.

Piotr S. nie umie wytłumaczyć, dlaczego takiej wersji wydarzeń nie przedstawił sądowi. Natomiast prokurator rejonowy z Sanoka Tadeusz Hałas także nie ma wątpliwości. - Taka była początkowo linia obrony Piotra S. Po prostu trudno przyznać się, że z zawziętością i zacięciem ujeżdżało się za psem aż się go zajeździło na śmierć. Ja opierałem się na dowodach, a te wskazują na niekorzyść Piotra S. Zawsze jednak uwzględnia się zeznania podejrzanego. Gdyby jego wyjaśnienia były racjonalne, to sąd z pewnością wziąłby je pod uwagę, a gdyby miał wątpliwości, to nie byłoby wyroku skazującego - mówi prokurator Hałas.

Na razie żadna ze stron nie zapowiada odwołania od wyroku.

Podziel się

  • 107 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

  • Za bestialskie zamordowanie psa - grzywna nanabun 05.03.10, 08:03

    Zwyrodniały kraj i bezmyślni sędziowie. Stosunek do zwierząt jest miernikiemczłowieczeństwa. A dla wielu "to tylko pies" - przerażające. »

  • tu chodzi o sadyzm wybitniemadry 05.03.10, 08:18

    to choroba psychiczna na ktora jedynym lekarstwem jest dozywotnia izolacja od spoleczenstwa»

  • Dozywocie dla tego sukinsyna, Piotra S globetrotuar 05.03.10, 08:23

    Jezeli to prawda, ze scigal samochodem by zabic to ten Piotr S-sukinsyn jest bydlakiem i psychopata. Jezeli sedziowie nie widza, ze Piotrt S to bydle i psychopata to moze poscigac sie z tym »

Dołącz do nas na Facebooku