W rzeszowskim empiku już nie usiądziesz
2010-03-05
, aktualizacja: 05.03.2010 18:35
- Dlaczego w rzeszowskim salonie "Empiku" nie można już usiąść na kanapie? - pytają klienci. - Potrzebujemy więcej miejsca na półki - odpowiada sieć.
ZOBACZ TAKŻE
- Po taborecie salon Empiku poznasz (29-03-10, 21:00)
Kanapy z rzeszowskiego salonu "Empik" w Galerii Graffica przy ul. Lisa Kuli zniknęły niedawno. Głównie w weekendy od południa do wieczora były okupowane przez klientów, którzy godzinami potrafili siedzieć z książkami w rękach i czytać je od deski do deski.
28-letnia Ewa, klientka "Empiku", nie przypomina sobie, kiedy ostatnio kupiła jakąkolwiek książkę. - Po co, skoro mogę tutaj przyjść i przeczytać to, co mnie najbardziej interesuje? - dziwi się, że ją w ogóle o to pytamy.
- A, że książki nie kupię? Przeczytanej? Sensu nie widzę. Zresztą książki są drogie - mówi jasno kobieta. Krzysiek, student, lat 23, w ciągu miesiąca potrafi przeczytać za darmo pięć nowości. Siedząc godzinami w salonie poznał Karolinę, też maniaczkę darmowego czytania. Ich pasją są książki. Zaczęli się spotykać. Od kilku miesięcy razem przychodzili do salonu. - Było super - mówią zgodnie. Było, bo kanap już nie ma, co klientów "Empiku" zaskoczyło. Z książką na stojąco wytrzymać można co najwyżej kilka minut. Są i tacy, którzy nie dziwią, temu, że nie ma już gdzie usiąść.
- Co to za korzyść dla salonu, jak klient przychodzi przeczytać książki i gazety, wychodzi i nic nie kupuje? - mówi kobieta w średnim wieku. Stali bywalcy są jednak oburzeni. - Komu te kanapy przeszkadzały? Kto chciał kupić książkę to i tak kupował - przekonuje pani Ewa.
Pytam jedną z ekspedientek, dlaczego nie ma już kanap. - Potrzebowaliśmy więcej miejsca - tłumaczy przemykając się z towarem między półkami.
Z drugiego rzeszowskiego salonu "Empiku", w Galerii Plaza przy al. Rejtana, kanap nie zabrano. Sofy w salonach to znak firmowy "Empiku". W całej Polsce jest 145 punktów. Dzwonię do Moniki Marianowicz, rzeczniczki "Empiku". Niedowierza, że klienci nie mają już gdzie siedzieć. - Sofy, czy kanapy w naszych punktach są obowiązkowe. Taka jest polityka naszej firmy i w tym względzie nic się nie zmieniło - tłumaczy nam w pierwszej rozmowie Marianowicz. Obiecuje, że sprawdzi, co się stało, że w Rzeszowie ten obowiązek złamano. Rzeczniczka oddzwania po kilkunastu minutach. - Już wszystko wiem - komunikuje.
- Kanapy zniknęły, bo potrzebujemy więcej miejsca na dodatkowe regały. Żeby klienci mieli więcej nowości do wyboru. Sofy, na których może usiąść 3-4 osoby, zajmują zbyt dużo miejsca - wyjaśnia Marianowicz. I zapewnia, że klientów "Empiku" będzie można widzieć nie tylko stojących.
- Lada dzień pojawią się tam pojedyncze siedziska. Salon w "Graffice" ma tylko 350 m kw. powierzchni, więc nie jest duży. Pojedyncze siedziska będziemy stawiać i już stawiamy w salonach do 400 m kw. Jest ich kilkadziesiąt w całej Polsce. W "Plazie" salon jest większy i stamtąd kanap nie będziemy wynosić - twierdzi Marianowicz. - Klienci oburzają się, że chcecie przepędzić tych, którzy urządzają sobie darmowe maratony w czytaniu - mówię.
- Zdecydowanie zaprzeczam. Chcemy, by klienci mieli większy wybór - odpowiada rzeczniczka "Empiku".
- A co z tego macie, że ludzie godzinami czytają książki i ich nie kupują? - dopytuję.
- Dla nas liczy się atmosfera. Że można przyjść, posiedzieć, poczytać. Nie jesteśmy hipermarketem książkowym - mówi Monika Marianowicz.
28-letnia Ewa, klientka "Empiku", nie przypomina sobie, kiedy ostatnio kupiła jakąkolwiek książkę. - Po co, skoro mogę tutaj przyjść i przeczytać to, co mnie najbardziej interesuje? - dziwi się, że ją w ogóle o to pytamy.
- A, że książki nie kupię? Przeczytanej? Sensu nie widzę. Zresztą książki są drogie - mówi jasno kobieta. Krzysiek, student, lat 23, w ciągu miesiąca potrafi przeczytać za darmo pięć nowości. Siedząc godzinami w salonie poznał Karolinę, też maniaczkę darmowego czytania. Ich pasją są książki. Zaczęli się spotykać. Od kilku miesięcy razem przychodzili do salonu. - Było super - mówią zgodnie. Było, bo kanap już nie ma, co klientów "Empiku" zaskoczyło. Z książką na stojąco wytrzymać można co najwyżej kilka minut. Są i tacy, którzy nie dziwią, temu, że nie ma już gdzie usiąść.
- Co to za korzyść dla salonu, jak klient przychodzi przeczytać książki i gazety, wychodzi i nic nie kupuje? - mówi kobieta w średnim wieku. Stali bywalcy są jednak oburzeni. - Komu te kanapy przeszkadzały? Kto chciał kupić książkę to i tak kupował - przekonuje pani Ewa.
Pytam jedną z ekspedientek, dlaczego nie ma już kanap. - Potrzebowaliśmy więcej miejsca - tłumaczy przemykając się z towarem między półkami.
Z drugiego rzeszowskiego salonu "Empiku", w Galerii Plaza przy al. Rejtana, kanap nie zabrano. Sofy w salonach to znak firmowy "Empiku". W całej Polsce jest 145 punktów. Dzwonię do Moniki Marianowicz, rzeczniczki "Empiku". Niedowierza, że klienci nie mają już gdzie siedzieć. - Sofy, czy kanapy w naszych punktach są obowiązkowe. Taka jest polityka naszej firmy i w tym względzie nic się nie zmieniło - tłumaczy nam w pierwszej rozmowie Marianowicz. Obiecuje, że sprawdzi, co się stało, że w Rzeszowie ten obowiązek złamano. Rzeczniczka oddzwania po kilkunastu minutach. - Już wszystko wiem - komunikuje.
- Kanapy zniknęły, bo potrzebujemy więcej miejsca na dodatkowe regały. Żeby klienci mieli więcej nowości do wyboru. Sofy, na których może usiąść 3-4 osoby, zajmują zbyt dużo miejsca - wyjaśnia Marianowicz. I zapewnia, że klientów "Empiku" będzie można widzieć nie tylko stojących.
- Lada dzień pojawią się tam pojedyncze siedziska. Salon w "Graffice" ma tylko 350 m kw. powierzchni, więc nie jest duży. Pojedyncze siedziska będziemy stawiać i już stawiamy w salonach do 400 m kw. Jest ich kilkadziesiąt w całej Polsce. W "Plazie" salon jest większy i stamtąd kanap nie będziemy wynosić - twierdzi Marianowicz. - Klienci oburzają się, że chcecie przepędzić tych, którzy urządzają sobie darmowe maratony w czytaniu - mówię.
- Zdecydowanie zaprzeczam. Chcemy, by klienci mieli większy wybór - odpowiada rzeczniczka "Empiku".
- A co z tego macie, że ludzie godzinami czytają książki i ich nie kupują? - dopytuję.
- Dla nas liczy się atmosfera. Że można przyjść, posiedzieć, poczytać. Nie jesteśmy hipermarketem książkowym - mówi Monika Marianowicz.
- 108 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
-
W rzeszowskim empiku już nie usiądziesz
bad_religion
05.03.10, 21:00
W niemal 100% programów do ściągania plików kiedy ściągasz jednocześnieudostępniasz. Nawet jak o tym nie wiesz. Więc łamiesz prawo. »
-
W rzeszowskim empiku już nie usiądziesz
zegrz
05.03.10, 22:55
Muszę przyznać, że od kiedy w Empiku można sobie poczytać to nie kupuję tam książek. Bo niby czemu mam płacić pełną cenę za używany towar?»
-
Re: W rzeszowskim empiku już nie usiądziesz
komentarzowicz
06.03.10, 06:23
p. Ewie 28 lat proponuję się zastanowić nad sobą, bo jak nie stać na książkę za 20-30 zł, to jak będzie stać na dziecko? »
Najczęściej czytane
- "Na 99,9 proc. odnaleziony w Tatrach jest z Węgorzewa"
- To b. żołnierz z Węgorzewa. A nie mieszkaniec Makowisk
- Radni zagłosowali za przyłączeniem Malawy do Rzeszowa!
- 10 lat za kradzież pączka? Jutro Tłusty Czwartek [FOTO]
- Kiedy nowe drogi przy City Center? Podkulski rzuca datę
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni




