Bestialskie pobicie w niedzielny poranek
2010-03-08
, aktualizacja: 08.03.2010 18:34
Nie może chodzić, ma pękniętą miednicę, zmiażdżony bark, posiniaczone ręce. W niedzielę rano na jednej z rzeszowskich ulic brutalnie została pobita 81-letnia kobieta. W poniedziałek prawdopodobnie policja złapała sprawcę
Ewa Potocka leży na Oddziale Ortopedii Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie. - Nie czuję teraz bólu, jestem na środkach przeciwbólowych i uspokajających - mówi łamiącym się głosem kobieta.
- Pacjentkę czeka długie leczenie - nie ma wątpliwości Aleksander Dubiel, ordynator oddziału ortopedii.
Pani Ewa jest przed skomplikowaną operacją. Będzie miała wstawianą protezę barku. - Brutalność sprawcy jest przerażająca - wzdycha Marta Strzelecka, córka pani Ewy.
Jeden z lekarzy: - Taki bandytyzm trzeba nagłośnić.
Ewa Potocka mieszka przy ul. Staszica w Rzeszowie. Była niedziela, godz. 7.30. Kobieta na godz. 8 szła do kościoła. - Na klatce schodowej zauważyłam mężczyznę, nie ruszał się. Chciałam do niego podejść. Pomóc... - opowiada pani Ewa.
Do mężczyzny nie zdążyła podejść, bo z piętra niżej przybiegł jego kolega. Zaczął go podnosić. Pani Ewa tylko zapytała: "A co panowie tu robicie? Ja was nie znam". Usłyszała, że mieszkają na pierwszym piętrze. Potocka mówi, że pytała grzecznie, tylko się martwiła. Takich "sąsiadów" w bloku nigdy nie widziała.
Wyszła z klatki, na dole zobaczyła tych samych mężczyzn. Prawdopodobnie zanim ona zeszła, zjechali windą. Pani Ewa rzadko z niej korzysta, choć mieszka na trzecim piętrze. - Dla zdrowia chodzę - grymas na twarzy miesza się z uśmiechem.
Mężczyźni przed klatką się szarpali. Pani Ewa nie reagowała, poszła w swoją stronę. Uszła kilkadziesiąt metrów, gdy została zaatakowana od tyłu. Jak o tym mówi, odwraca głowę, wzrokiem krąży po sali.
- Mężczyzna mnie kopał, bił po całym ciele. Gdy próbowałam wstać, przewracał mnie na ziemię. I tak to trwało dobrych kilka minut. Sprawiało mu radość, że mnie kopie, nic nie mówił, nie krzyczał. Za co zostałam pobita? Bóg raczy wiedzieć - opowiada Ewa Potocka.
Nic jej nie ukradziono. Na pomoc pospieszyły kobiecie dwie sąsiadki. Zaczęły ją podnosić. Chciały ją zaprowadzić do mieszkania.
- Napastnik nie pozwalał nam przejść, stawał nam na drodze - wspomina pani Ewa.
Potem powiedział policji, że kolega bandyty zaczął go niby odciągać, żeby dał spokój kobiecie. Obaj uciekli.
Potocka do mieszkania wjechała windą. Potem dzwoniła do rodziny, ta wezwała karetkę. Pani Ewa twierdzi, że policji nie widziała. - Mam do nich żal, że nie przyjechali - mówi.
Policjanci łapią się za głowę. - Bzdura! O tym pobiciu zostaliśmy poinformowani o godz. 8.33, wysłaliśmy dwa patrole, już po sześciu minutach funkcjonariusze byli w mieszkaniu kobiety. Rozmawiali z nią. Mamy notatki z tego zdarzenia. Byliśmy w mieszkania wcześniej niż pogotowie - mówi Zbigniew Kocój z rzeszowskiej policji. Ale funkcjonariusze starają się zrozumieć. - Może nie doszła jeszcze do siebie, może wszystkiego nie pamięta - mówią mundurowi.
- Po tym, co ją spotkało, mama była w szoku, w histerii. Proszę się nie dziwić - usprawiedliwia Ewę Potocką córka Marta.
Policja twierdzi, że niewiele wie o sprawcy. Ponoć był wysoki, szczupły, ponad 20 lat. Tak go zapamiętała Potocka. Kryminalni przeczesali okolice. Nie znaleźli bandyty.
- Rozmawialiśmy z lokatorami z pierwszego piętra. Mieszka tam też dwóch młodych mężczyzn, którzy wynajmują mieszkanie. Twierdzą, że od godz. 2 w nocy nie wychodzili z mieszkania - mówi Kocój. Dodaje, że mają już wytypowanych kilku potencjalnych sprawców.
- Ich zdjęcia pokażemy kobiecie. Może któregoś rozpozna. Na miejscu cały czas pracują dzielnicowi, wywiadowcy. Mamy nadzieję, że lada dzień będziemy mogli powiedzieć: "Sprawca złapany".
- Ten lakoniczny rysopis sprawcy też może być nieprawdziwy - obawiają się funkcjonariusze.
Policja apeluje o pomoc w złapaniu bandyty i jego kompana. Można się zgłaszać do Komendy Miejskiej Policji przy ul. Jagiellońskiej 13 w Rzeszowie lub dzwonić pod numer 997. Policja zapewnia anonimowość.
W poniedziałek wieczorem otrzymaliśmy informację z policji, że zatrzymano 23-latka, mieszkańca Rzeszowa podejrzanego o pobicie kobiety.
* Personalia pobitej kobiety i jej córki na ich prośbę zostały zmienione
- Pacjentkę czeka długie leczenie - nie ma wątpliwości Aleksander Dubiel, ordynator oddziału ortopedii.
Pani Ewa jest przed skomplikowaną operacją. Będzie miała wstawianą protezę barku. - Brutalność sprawcy jest przerażająca - wzdycha Marta Strzelecka, córka pani Ewy.
Jeden z lekarzy: - Taki bandytyzm trzeba nagłośnić.
Ewa Potocka mieszka przy ul. Staszica w Rzeszowie. Była niedziela, godz. 7.30. Kobieta na godz. 8 szła do kościoła. - Na klatce schodowej zauważyłam mężczyznę, nie ruszał się. Chciałam do niego podejść. Pomóc... - opowiada pani Ewa.
Do mężczyzny nie zdążyła podejść, bo z piętra niżej przybiegł jego kolega. Zaczął go podnosić. Pani Ewa tylko zapytała: "A co panowie tu robicie? Ja was nie znam". Usłyszała, że mieszkają na pierwszym piętrze. Potocka mówi, że pytała grzecznie, tylko się martwiła. Takich "sąsiadów" w bloku nigdy nie widziała.
Wyszła z klatki, na dole zobaczyła tych samych mężczyzn. Prawdopodobnie zanim ona zeszła, zjechali windą. Pani Ewa rzadko z niej korzysta, choć mieszka na trzecim piętrze. - Dla zdrowia chodzę - grymas na twarzy miesza się z uśmiechem.
Mężczyźni przed klatką się szarpali. Pani Ewa nie reagowała, poszła w swoją stronę. Uszła kilkadziesiąt metrów, gdy została zaatakowana od tyłu. Jak o tym mówi, odwraca głowę, wzrokiem krąży po sali.
- Mężczyzna mnie kopał, bił po całym ciele. Gdy próbowałam wstać, przewracał mnie na ziemię. I tak to trwało dobrych kilka minut. Sprawiało mu radość, że mnie kopie, nic nie mówił, nie krzyczał. Za co zostałam pobita? Bóg raczy wiedzieć - opowiada Ewa Potocka.
Nic jej nie ukradziono. Na pomoc pospieszyły kobiecie dwie sąsiadki. Zaczęły ją podnosić. Chciały ją zaprowadzić do mieszkania.
- Napastnik nie pozwalał nam przejść, stawał nam na drodze - wspomina pani Ewa.
Potem powiedział policji, że kolega bandyty zaczął go niby odciągać, żeby dał spokój kobiecie. Obaj uciekli.
Potocka do mieszkania wjechała windą. Potem dzwoniła do rodziny, ta wezwała karetkę. Pani Ewa twierdzi, że policji nie widziała. - Mam do nich żal, że nie przyjechali - mówi.
Policjanci łapią się za głowę. - Bzdura! O tym pobiciu zostaliśmy poinformowani o godz. 8.33, wysłaliśmy dwa patrole, już po sześciu minutach funkcjonariusze byli w mieszkaniu kobiety. Rozmawiali z nią. Mamy notatki z tego zdarzenia. Byliśmy w mieszkania wcześniej niż pogotowie - mówi Zbigniew Kocój z rzeszowskiej policji. Ale funkcjonariusze starają się zrozumieć. - Może nie doszła jeszcze do siebie, może wszystkiego nie pamięta - mówią mundurowi.
- Po tym, co ją spotkało, mama była w szoku, w histerii. Proszę się nie dziwić - usprawiedliwia Ewę Potocką córka Marta.
Policja twierdzi, że niewiele wie o sprawcy. Ponoć był wysoki, szczupły, ponad 20 lat. Tak go zapamiętała Potocka. Kryminalni przeczesali okolice. Nie znaleźli bandyty.
- Rozmawialiśmy z lokatorami z pierwszego piętra. Mieszka tam też dwóch młodych mężczyzn, którzy wynajmują mieszkanie. Twierdzą, że od godz. 2 w nocy nie wychodzili z mieszkania - mówi Kocój. Dodaje, że mają już wytypowanych kilku potencjalnych sprawców.
- Ich zdjęcia pokażemy kobiecie. Może któregoś rozpozna. Na miejscu cały czas pracują dzielnicowi, wywiadowcy. Mamy nadzieję, że lada dzień będziemy mogli powiedzieć: "Sprawca złapany".
- Ten lakoniczny rysopis sprawcy też może być nieprawdziwy - obawiają się funkcjonariusze.
Policja apeluje o pomoc w złapaniu bandyty i jego kompana. Można się zgłaszać do Komendy Miejskiej Policji przy ul. Jagiellońskiej 13 w Rzeszowie lub dzwonić pod numer 997. Policja zapewnia anonimowość.
W poniedziałek wieczorem otrzymaliśmy informację z policji, że zatrzymano 23-latka, mieszkańca Rzeszowa podejrzanego o pobicie kobiety.
* Personalia pobitej kobiety i jej córki na ich prośbę zostały zmienione
- 72 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
to wina naszych polityków złodzieji
wietke
08.03.10, 20:26
bo raczej taki wandalizm i chamstwo to nie z dobrobytu wynika lecz z rozpiepszającego się świata za który odpowiada tylko góraAle można temu przeciwdziałać wystarczy dać kutasowi 10 lat »
-
napewno te .ówno wypuszczą i bedą czekali
bergman1
08.03.10, 20:32
na następne mordy.»
-
Bestialskie pobicie w niedzielny poranek
conadeser
09.03.10, 01:47
W wielu krajach orientu jest prawo chlosty wymierzanej przez experta martial art bambusowym kijem w posladki.Kazde mocne uderzenie powoduje bardzo bolesna tluczona rane, ktora poniewaz jest »
Najczęściej czytane
- "Na 99,9 proc. odnaleziony w Tatrach jest z Węgorzewa"
- Śmierć 17-latka. Kierowca VW zgłosił się na policję
- To b. żołnierz z Węgorzewa. A nie mieszkaniec Makowisk
- 10 lat za kradzież pączka? Dziś Tłusty Czwartek [FOTO]
- Radni zagłosowali za przyłączeniem Malawy do Rzeszowa!
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni




