Skoczkowie piszą listy do prezydenta
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 19:06
Rodzice dzieci trenujących w sekcji skoków do wody Stali Rzeszów odwiedzili we wtorek ratusz. Wiceprezydentowi Stanisławowi Sienko, który ich przyjął, przekazali listy od dzieci z prośbami do prezydenta o pomoc w ratowaniu sekcji.
ZOBACZ TAKŻE
- Bezinteresowność w Rzeszowie jest podejrzana (12-03-10, 19:20)
Działaczom i rodzicom dzieci z najlepszej sekcji skoków do wody w Polsce chodzi o to, by miasto wsparło sekcję 25 tys. zł miesięcznie do czerwca br. W przeciwnym razie sekcji grozi zamknięcie, bo Stal Rzeszów nie jest w stanie wyłożyć takich pieniędzy. - Nie możemy zadłużyć całego klubu dla jednej sekcji - mówił kilka dni temu Stanisław Kluz, prezes Stali.
- Listy od dzieci zostały przekazane do sekretariatu prezydenta Ferenca. Jeszcze ich nie czytał, bo dziś nie ma go w ratuszu - mówił nam we wtorek Maciej Chłodnicki, rzecznik UM.
Wszystkie listy są przejmujące. Nie można nie nabrać szacunku do kilku - i kilkunastoletnich dzieci, które trenują skoki. 11-letnia Dominika pisze: "Wstaję o 6.45. Lekcje kończę o 12.45, obiad jem w samochodzie, o 13.30 zaczynam trening, kończę o 17.30. Odrabiam lekcje często nawet do 22.30. Moje dni tak wyglądają od 5 lat. Mimo że trenuję, w szkole mam trzecią średnią w klasie. W ostatnim roku zdobyłam 5 medali: złoty, srebrny i 3 brązowe. Złoty medal zdobyłam w zawodach Olimpijskie Nadzieje, bardzo proszę Pana Prezydenta o pomoc. Zanim podejmie Pan ostateczną decyzję, chciałabym zaprosić Pana na mój trening".
Młodzi skoczkowie trenują sześć razy w tygodniu po cztery godziny dziennie. Dziewięcioletni Robert Łukaszewicz pisze do prezydenta: "Z moją siostrą Marysią, która ma pięć i pół roku, trenujemy skoki do wody. Marysia nie boi się skakać z 3 metrów na nogi, ja skaczę z 3 m na główkę i z 5 m na nogi (...). Bardzo gorąco prosimy pana Prezydenta o wsparcie naszej sekcji. Bez Pana pomocy nie będziemy mieli gdzie trenować".
Rodzice dzieci trenujących w sekcji skoków przekazali także prezydentowi list otwarty. Proszą w nim o wsparcie sekcji i ich dzieci w wysiłku, jaki wkładają w treningi. "Sekcji grozi likwidacja z powodów przez nią niezawinionych. (...) W jednej chwili zostaliśmy postawieni pod ścianą: albo sekcja bierze basen na własne utrzymanie, albo zostanie on zamknięty. Można powiedzieć wolny rynek, ale czy miasto może przejść obojętnie i nie pomóc przezwyciężyć tego problemu (...)" - dopytują rodzice.
Wczoraj zostali przyjęci w ratuszu. - Spotkaliśmy się z prezydentem. Odebrał nasze listy i dopiero wtedy zapytał, czy to chodzi o ten basen. Odebraliśmy to jako ironię. Nie chcieliśmy być agresywni. Uważam, że dobrocią znacznie więcej można wywalczyć, ale spodziewaliśmy się lepszego przyjęcia. Nie chcemy być postrzegani jako nieudacznicy. Wolelibyśmy, by mówiono o nas w kontekście wyników naszych dzieci. Jednak jest, jak jest. Nie z winy sekcji. Jestem pewny, że działacze przy naszej pomocy są w stanie zapewnić utrzymanie basenu przy Matuszczaka, ale teraz, kiedy nie ma umów z kontrahentami, potrzebujemy wsparcia na te kilka miesięcy, do czerwca - mówi pan Kazimierz, ojciec dwojga skoczków Stali Rzeszów.
Rodzice w swoim liście podkreślają, że rzeszowska sekcja wychowała wielu mistrzów Polski: "(...) Skoczkowie rozsławiają Rzeszów nie tylko w Polsce. Są zapraszani na międzynarodowe zawody. Nie przypadkiem trenuje tu kadra narodowa. Wielce prawdopodobne, że doczekamy się kolejnego olimpijczyka (...)".
Co na to wszystko ratusz? - Dostaliśmy petycje od rodziców i od dzieci i na tym sprawa się zakończyła. Nie ma żadnej nowej propozycji dla sekcji. Jest pula pieniędzy na wspieranie sportu dzieci i młodzieży. Mogą jeszcze składać wnioski o dofinansowanie w konkursie pn. Wspieranie sportu dzieci i młodzieży. To kwota 1,1 mln zł. Do 22 marca można składać dokumenty. Ale na pewno takiej kwoty, jaka jest im potrzebna, nie dostaną. Byłem kiedyś na spotkaniu zarządu Stali i tam każda sekcja jest w sytuacji ciężkiej i każda chciałaby więcej pieniędzy. Mają olimpijczyków i dlatego dostają znacznie więcej pieniędzy niż inne dyscypliny - mówi Sienko.
W najbliższy czwartek odbędzie się nadzwyczajna sesja rady miasta Rzeszowa. Radni z komisji sportu, którzy kilka dni temu wysłali do prezydenta pismo z prośbą o wsparcie dla sekcji skoków, zastanawiają się nad zgłoszeniem problemu do programu sesji. - Jeszcze nie zdecydowaliśmy o tym, bo mamy nadzieję, że do czwartku prezydent Ferenc wypowie się na ten temat. Być może miasto zmieni stanowisko - mówi radny Jacek Lasota, członek komisji sportu.
14 marca ma odbyć się posiedzenie zarządu Stali Rzeszów. Jeżeli do tego czasu nie będzie pomocy ze strony miasta zarząd będzie musiał zastanowić się nad dalszym funkcjonowaniem sekcji skoków do wody.
- Listy od dzieci zostały przekazane do sekretariatu prezydenta Ferenca. Jeszcze ich nie czytał, bo dziś nie ma go w ratuszu - mówił nam we wtorek Maciej Chłodnicki, rzecznik UM.
Wszystkie listy są przejmujące. Nie można nie nabrać szacunku do kilku - i kilkunastoletnich dzieci, które trenują skoki. 11-letnia Dominika pisze: "Wstaję o 6.45. Lekcje kończę o 12.45, obiad jem w samochodzie, o 13.30 zaczynam trening, kończę o 17.30. Odrabiam lekcje często nawet do 22.30. Moje dni tak wyglądają od 5 lat. Mimo że trenuję, w szkole mam trzecią średnią w klasie. W ostatnim roku zdobyłam 5 medali: złoty, srebrny i 3 brązowe. Złoty medal zdobyłam w zawodach Olimpijskie Nadzieje, bardzo proszę Pana Prezydenta o pomoc. Zanim podejmie Pan ostateczną decyzję, chciałabym zaprosić Pana na mój trening".
Młodzi skoczkowie trenują sześć razy w tygodniu po cztery godziny dziennie. Dziewięcioletni Robert Łukaszewicz pisze do prezydenta: "Z moją siostrą Marysią, która ma pięć i pół roku, trenujemy skoki do wody. Marysia nie boi się skakać z 3 metrów na nogi, ja skaczę z 3 m na główkę i z 5 m na nogi (...). Bardzo gorąco prosimy pana Prezydenta o wsparcie naszej sekcji. Bez Pana pomocy nie będziemy mieli gdzie trenować".
Rodzice dzieci trenujących w sekcji skoków przekazali także prezydentowi list otwarty. Proszą w nim o wsparcie sekcji i ich dzieci w wysiłku, jaki wkładają w treningi. "Sekcji grozi likwidacja z powodów przez nią niezawinionych. (...) W jednej chwili zostaliśmy postawieni pod ścianą: albo sekcja bierze basen na własne utrzymanie, albo zostanie on zamknięty. Można powiedzieć wolny rynek, ale czy miasto może przejść obojętnie i nie pomóc przezwyciężyć tego problemu (...)" - dopytują rodzice.
Wczoraj zostali przyjęci w ratuszu. - Spotkaliśmy się z prezydentem. Odebrał nasze listy i dopiero wtedy zapytał, czy to chodzi o ten basen. Odebraliśmy to jako ironię. Nie chcieliśmy być agresywni. Uważam, że dobrocią znacznie więcej można wywalczyć, ale spodziewaliśmy się lepszego przyjęcia. Nie chcemy być postrzegani jako nieudacznicy. Wolelibyśmy, by mówiono o nas w kontekście wyników naszych dzieci. Jednak jest, jak jest. Nie z winy sekcji. Jestem pewny, że działacze przy naszej pomocy są w stanie zapewnić utrzymanie basenu przy Matuszczaka, ale teraz, kiedy nie ma umów z kontrahentami, potrzebujemy wsparcia na te kilka miesięcy, do czerwca - mówi pan Kazimierz, ojciec dwojga skoczków Stali Rzeszów.
Rodzice w swoim liście podkreślają, że rzeszowska sekcja wychowała wielu mistrzów Polski: "(...) Skoczkowie rozsławiają Rzeszów nie tylko w Polsce. Są zapraszani na międzynarodowe zawody. Nie przypadkiem trenuje tu kadra narodowa. Wielce prawdopodobne, że doczekamy się kolejnego olimpijczyka (...)".
Co na to wszystko ratusz? - Dostaliśmy petycje od rodziców i od dzieci i na tym sprawa się zakończyła. Nie ma żadnej nowej propozycji dla sekcji. Jest pula pieniędzy na wspieranie sportu dzieci i młodzieży. Mogą jeszcze składać wnioski o dofinansowanie w konkursie pn. Wspieranie sportu dzieci i młodzieży. To kwota 1,1 mln zł. Do 22 marca można składać dokumenty. Ale na pewno takiej kwoty, jaka jest im potrzebna, nie dostaną. Byłem kiedyś na spotkaniu zarządu Stali i tam każda sekcja jest w sytuacji ciężkiej i każda chciałaby więcej pieniędzy. Mają olimpijczyków i dlatego dostają znacznie więcej pieniędzy niż inne dyscypliny - mówi Sienko.
W najbliższy czwartek odbędzie się nadzwyczajna sesja rady miasta Rzeszowa. Radni z komisji sportu, którzy kilka dni temu wysłali do prezydenta pismo z prośbą o wsparcie dla sekcji skoków, zastanawiają się nad zgłoszeniem problemu do programu sesji. - Jeszcze nie zdecydowaliśmy o tym, bo mamy nadzieję, że do czwartku prezydent Ferenc wypowie się na ten temat. Być może miasto zmieni stanowisko - mówi radny Jacek Lasota, członek komisji sportu.
14 marca ma odbyć się posiedzenie zarządu Stali Rzeszów. Jeżeli do tego czasu nie będzie pomocy ze strony miasta zarząd będzie musiał zastanowić się nad dalszym funkcjonowaniem sekcji skoków do wody.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




