Pacjenci bez opieki i nadziei na poprawę
2010-03-09
, aktualizacja: 09.03.2010 19:28
Rodziny pacjentów, którzy tydzień temu stracili opiekę pielęgniarek, próbują odnaleźć się w nowej sytuacji. Dzwonią do opieki społecznej, zabiegają o częstsze wizyty pielęgniarek z POZ
ZOBACZ TAKŻE
- Komentarz (09-03-10, 19:29)
Tydzień temu NFZ przestał opłacać pielęgniarki, które opiekowały się niedołężnymi i schorowanymi pacjentami na podstawie kontraktów na opiekę zadaniową. Od 1 marca z katalogu świadczeń została wykreślona opieka zadaniowa. Część pacjentów została objęta opieką długoterminową, część ma trafić pod opiekę pielęgniarek POZ. NFZ postawił ostre kryterium - na opiekę długoterminową mogą liczyć pacjenci, którzy w skali Barthela uzyskali od 0 do 40 pkt. Skalą tą mierzy się stan niepełnosprawności pacjentów. Im mniej punktów, tym większa niepełnosprawność. W tej grupie są m.in. pacjenci karmieni sondami, z zainstalowanymi na stale cewnikami, leżący. Wcześniej opieką zadaniową objęci byli pacjenci zakwalifikowani do przedziału 0-60 pkt Barthela. NFZ płaci za opiekę długoterminową 1200 osób, ale w przedziale 0-40 pkt Barthela jest blisko 1,5 tys. osób. A to oznacza, że dla ok. 300 osób, które powinny zostać objęte opieką, nie ma pieniędzy.
Sprawdziliśmy jak sobie radzą ci, którzy zostali pozostawieni samym sobie. Pani Wanda Żyrawska z Rzeszowa próbuje od nowa zorganizować opiekę nad ciężko chorym mężem. Do 1 marca mogła liczyć na pomoc pielęgniarki, która w ramach opieki zadaniowej, przychodziła codziennie i pomagała jej w pielęgnacji męża, robiła mu zastrzyki, rehabilitowała. - Ciężko jest. Teraz muszę sama przy nim wszystko zrobić. Wybieram się do lekarza rodzinnego, będę go prosiła, żeby przychodziła do nas pielęgniarka z przychodni - mówi. Mąż pani Wandy ma orzeczenie, że wymaga pomocy drugiej osoby. Dzięki troskliwej opiece nie ma odleżyn, nie jest karmiony przez sondę. Jest na tyle sprawny, że nie kwalifikuje do opieki długoterminowej.
Do takiej opieki nie kwalifikuje się także pani Stanisława Grocholska choć ma 80 lat i poważne problemy zdrowotne, wymagające fachowej opieki pielęgniarskiej. Dawno temu powinna się poddać operacji. - Nie nadaję się. Za dużo mam dodatkowych chorób. Jakoś muszę donosić ten swój krzyż - mówi. Chodzi, ale nie ma siły, żeby w domu sprzątać, gotować. Przeprasza za warunki w jakich mnie przyjmuje. - Zapominam się. Nie pamiętam, że powinnam przyjąć leki, zapominam jakie. Przychodziła pielęgniarka, ona mi pomagała i opatrywała. Sama sobie nie radzę. Raz dziennie przychodzi opiekunka społeczna. Robi zakupy, coś załatwi i ucieka. Ona nie może mi więcej pomóc - stwierdza pani Stanisława Grocholska. Kobieta przez wiele pracowała w służbie zdrowia. Z jej niewielkiej emerytury nadal potrącana jest składka zdrowotna, ale NFZ uznał, że nie należy się jej stała opieka pielęgniarska, bo ma więcej niż 40 pkt. w skali Berthela.
Fundusz uważa, że osobami, które nie zostały objęte opieką długoterminową, powinna zająć się rodzina, opieka społeczna albo pielęgniarki z POZ. Może powinni trafić do Zakładów Opiekuńczo-Leczniczych.
- Nasze pielęgniarki mają zapisanych po 1600-1700 pacjentów. Wiadomo, że nie wszyscy wymagają opieki pielęgniarskiej. Ale jeśli tak jak w naszym ZOZ-ie jest wielu ludzi w podeszłym wieku, to pielęgniarka pod stałą opieką ma kilkudziesięciu pacjentów, którym musi pobrać krew, zmierzyć cukier, ciśnienie, czasem zmienić opatrunek, ustawić dietę. Nie może poświęć jednemu pacjentowi 1,5 godziny dziennie, czyli tyle ile poświęcała pielęgniarka zadaniowa - słyszymy w ZOZ nr 1 w Rzeszowie.
Dyrektor rzeszowskiego MOPS Luciana Rozborska mówi, że wśród 500 podopiecznych rzeszowskiego MOPS, było sześć osób korzystających z dodatkowej opieki pielęgniarek zadaniowych. - Pięcioro z nich zostało bez tej opieki. Jedna ewidentnie wymaga opieki pielęgniarskiej. Nasze opiekunki mogą pomóc w czynnościach pielęgnacyjnych, zrobią zakupy, pomogą posprzątać, ale nie mogą wykonywać zadań typowo pielęgniarskich. Jedna z naszych opiekunek była pielęgniarką, ale w tej chwili nie ma uprawnień i nie może opiekować się jak pielęgniarka - wyjaśnia dyrektor Rozborska. Gdy mówię jej o pani Grocholskiej, przyznaje, że zna jej sytuację i to ona jest tą podopieczną wymagającą opieki pielęgniarskiej. - Chcemy jej pomóc. Skontaktujemy się z lekarzem rodzinnym i może razem coś zaradzimy - deklaruje Luciana Rozborska.
W wielu rodzinach, które od lat opiekują się ciężko chorymi, pomoc pielęgniarek zadaniowych była, jak zrzucenie ogromnego ciężaru z pleców. - Ktoś nas wreszcie odciążył, wyręczył w robieniu opatrunków, leczeniu odleżyn. Mogliśmy trochę odetchnąć. Teraz się skończyło - mówi z żalem i smutkiem 70-letnia kobieta, która opiekuje się ponad 90-letnią mamą.
- Trzy razy dziennie dzwonią do nas ludzie z błaganiami, żebyśmy zajęli się ich bliskimi - mówi Marta Bakowska, pielęgniarka z Rzeszowa, zajmująca się opieką długoterminową.
W Przemyślu pielęgniarki z NZOZ Rodzinny nadal opiekują się kilkoma pacjentami, którzy nie zostali objęci opieką długoterminową. - Nie można ich było zostawić. Robimy to charytatywnie. Kilka osób wykazujemy jako nadwykonanie, może kiedyś NFZ zapłaci - informuje Genowefa Bogucka z NZOZ Rodzinny.
Co dalej będzie z takimi ludźmi jak pan Żyrawski, pani Grocholska? Co z nowymi pacjentami, którzy w ciągu najbliższych miesięcy doznają udarów, ciężkich wypadków i będą wymagali codziennej opieki pielęgniarskiej? - Opieka zadaniowa nie jest świadczeniem ratującym życie. Pacjenci muszą czekać w kolejce - usłyszeliśmy od przedstawiciela NFZ.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Wielki Rusłan znów wylądował w Jasionce [ZOBACZ FOTO]
- W Bieszczadach z połonin widać szczyty Tatr
- City Center. "Barak bez gustu", "Gdzie offset"? [FORUM]
- Portugalczycy przebudują Lubelską za 30 mln w dwa lata
- DK-28: opel przejechał 39-latka, który leżał na jezdni
- Agresywny 9-letni chłopiec przeniesiony do innej szkoły




