Przeprosiny w prasie za obraźliwy transparent

Marcin Kobiałka
2010-03-09 , aktualizacja: 09.03.2010 19:33
A A A Drukuj
Taki jest finał sporu arcybiskupa Jana Martyniaka, metropolity greckokatolickiego diecezji przemysko-warszawskiej, z uczestnikami protestu w sprawie Rajdu Bandery.

Fot. Archiwum


Abp Martyniak oskarżył o pomówienie 27-letniego Tomasza S. z Gorzyc. i 26-letniego Piotra K. z Kolbuszowej. Proces zakończył się na rozprawie pojednawczej, bo obaj mężczyźni zapewnili adwokata metropolity, że abp Martyniaka przeproszą w dwóch lokalnych gazetach.

Wszystko zaczęło się pod koniec sierpnia zeszłego roku, kiedy metropolita doniósł do prokuratury, że został pomówiony przez uczestników protestów Rajdu Bandery na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Medyce.

Poszło o transparent, na którym pikietujący zacytowali fragment książki nieżyjącego już dr. Wiktora Poliszczuka, historyka pochodzącego z mieszanej rodziny polsko-ukraińskiej. Poliszczuk napisał, że metropolita zalicza się do środowisk banderowców w Polsce.

Na początku października prokuratura wszczęła śledztwo o pomówienie abp. Jana Martyniaka.

- Metropolita jest hierarchą kościelnym, osobą publiczną, cieszy się społecznym autorytetem. Nie było żadnej potrzeby obrażania arcybiskupa w sytuacji, kiedy nie wypowiadał się w sprawie Rajdu Bandery. Treść transparentu według naszej oceny jest bulwersująca - tak wtedy nam tłumaczył zajęcie się sprawą z urzędu Marek Ochyra, szef przemyskiej Prokuratury Rejonowej.

Ale po trzech miesiącach śledczy sprawę umorzyli dochodząc do wniosku, że metropolita powinien ścigać sprawców pomówienia na drodze cywilnej. Prokuratorzy ustalili jedynie, kto trzymał transparent i dali wolną rękę abp. Martyniakowi, czy chce ścigać Tomasza G. i Piotra K. Metropolita z tej możliwości skorzystał.

W poniedziałek jeszcze przed wejściem na salę rozpraw obaj mężczyźni deklarowali, że przeproszą arcybiskupa, ale nie za treść transparentu, tylko, że go trzymali. - Bo ta treść nie należy do nas. Treść tego transparentu to cytat dr Poliszczuka. Myśmy tych słów nie wypowiedzieli. Transparent do nas nie należał - mówił do kamer Tomasz G.

Mecenas Mirosław Lewczyk, adwokat abp. Martyniaka, był zadowolony z ostatecznego rozstrzygnięcia sporu o transparent. - Chodziło o to, aby ci młodzi ludzie, którzy zostali wmanewrowani w tę sytuację, wiedzieli, że za swoje zachowanie trzeba odpowiadać - mówił po wyjściu z sali mec. Lewczyk.

Przeprosiny w dwóch lokalnych gazetach mężczyźni mają zamieścić w ciągu miesiąca.

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos