Nie będziemy dziubdziać za pieniądze wojewody

Małgorzata Bujara
2010-03-10 , aktualizacja: 10.03.2010 19:38
A A A Drukuj
W urzędzie wojewódzkim konsternacja: Przemyśl nie chce rządowych pieniędzy na remonty domów pomocy społecznej. W Przemyślu słyszymy: nie potrzeba, bo marszałek da nam więcej niż wojewoda.
To pierwszy tego typu przypadek na Podkarpaciu. Od kilku lat wojewoda namawia samorządy, które prowadzą domy pomocy społecznej, by starały się o rządowe pieniądze na dostosowywanie tych placówek do standardów unijnych.

- Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Przemyślu odmówił złożenia zapotrzebowania na takie dofinansowanie. A ten rok jest ostatnim, który DPS-y mają na dostosowanie się do wymogów UE - mówi Wiesław Bek, rzecznik wojewody podkarpackiego.

Domy pomocy społecznej za rządowe pieniądze dostosowują się do wymogów przeciwpożarowych, likwidują bariery architektoniczne, kupują sprzęt rehabilitacyjny, wyposażają kuchnie, kupują krzesła, łóżka i nowe telewizory, remontują łazienki. Wszystko po to, by mieć prawo funkcjonować w przyszłym roku.

Na Podkarpaciu jest 49 DPS-ów. Większość, bo 29, już się dostosowała do wymogów unijnych. Trzy stoją w kolejce po takie zezwolenie. Reszta musi przeprowadzić najpierw remonty, żeby takie pozwolenie uzyskać. Wśród nich są dwa DPS-y w Przemyślu.

Jeden to placówka przy ul. Wysockiego, drugi przy ul. św. Brata Alberta. Oba wymagają gruntownych remontów. Dlaczego więc przemyski MOPS odrzuca pomoc rządową?

- Tego nie wiemy, bo otrzymaliśmy tylko jednozdaniowe pismo bez uzasadnienia. Jest w nim informacja, że nie będą składać zapotrzebowania na środki przeznaczone na realizację programów naprawczych w 2010 r. - mówi Bek.

Nie wiadomo, ile w sumie pieniędzy będzie na ten cel na Podkarpaciu w tym roku. Pieniądze przekazuje Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej na podstawie zgłoszonego przez wojewodę zapotrzebowania.

- Nie mieliśmy szans na uzyskanie od wojewody takiej kwoty, która pozwoliłaby na realizację naszych planów. W ub. roku wojewoda zaproponował nam 130 tys. zł. A nasz projekt remontów w dwóch DPS-ach i dodatkowo w dwóch obiektach MOPS-u to łącznie kwota 4,5 mln zł. Dlatego postanowiliśmy nie korzystać z pomocy rządowej, tylko ubiegać się o fundusze unijne z Regionalnego Programu Operacyjnego. To było ryzyko, ale udało się - tłumaczy dyrektor MOPS-u w Przemyślu Mirosław Przewoźnik.

Z pomocą rządową jest tak, że połowę przekazuje wojewoda, a połowę kosztów musi pokryć samorząd, któremu DPS podlega. W programach unijnych większość pokrywa budżet UE. Programem RPO rządzi urząd marszałkowski.

- Zgłosiliśmy nasz projekt "Rozwój usług socjalnych na terenie miasta Przemyśla" do RPO. Do tego projektu miasto wnosi wkład własny w wysokości ponad 1,3 mln zł. To duża kwota, ale za to dostajemy aż 3,1 mln zł z RPO. Dzięki temu dofinansowaniu nasze domy zostaną gruntownie zmodernizowane - mówi Witold Wołczyk z Urzędu Miasta Przemyśla.

RPO rządzi marszałek podkarpacki.

- W ramach projektu wyremontowany zostanie ośrodek przy Wysockiego, a ten przy Brata Alberta zostanie nadbudowany, dzięki czemu powstanie 15 nowych miejsc - mówi dyrektor Przewoźnik.

A dlaczego MOPS nie wziął jednak pieniędzy od wojewody w ub. roku?

- Nie było sensu rozpoczynać prac i ciągnąć je przez np. dwa lata. To byłoby znaczne utrudnienie dla naszych podopiecznych. Dzięki pieniądzom unijnym już w lipcu rozpoczniemy prace i bardzo szybko je zakończymy. Zrobimy to raz, a porządnie, a nie będziemy dziubdziać po 100 tys. zł - mówi obrazowo dyrektor Przewoźnik.

Projekt przemyski został wysoko oceniony. Według listy rankingowej ustalonej pod koniec ub. roku znalazł się na piątym miejscu listy liczącej 30 projektów. Podpisanie umowy jest planowane na maj.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy