To promocja od Sasa do lasa

not. art
2010-03-10 , aktualizacja: 10.03.2010 19:47
A A A Drukuj
Dla Gazety. Dr Krzysztof Prendecki, socjolog z Politechniki Rzeszowskiej

Fot. Krzysztof Koch / AG
ZOBACZ TAKŻE
Promocję miasta Rzeszowa można określić mianem "od Sasa do lasa". Brak szerszej, długofalowej wizji i ciągła niemożność postawienia na określoną docelową grupę odbiorców oraz miotanie się między galami boksu a zapiewajłem Danzelem niczego nie wnoszą poza satysfakcją części mieszkańców.

Miło się oglądało billboardy zespołu Pectus w dużych polskich miastach, ale czy z tego powodu ktoś odwiedził nasze miasto? Czy ktoś po wysłuchaniu płyty Myslowitz pojedzie zwiedzać Mysłowice?

Zdarza się, że film potrafi wypromować miasto, np. księdzem jeżdżącym na rowerze (patrz: Sandomierz). Lecz czy serial o Bitwie Warszawskiej, nawet z wątkami Podkarpackimi, przyniesie jakieś korzyści? Śmiem wątpić. Lepiej byłoby przeznaczyć pieniądze na niedoceniane Muzeum Dobranocek czy uatrakcyjnienie Trasy Podziemnej. A przede wszystkim sprawić, aby Rzeszów mógł się w końcu kojarzyć jako stolica "polskiej Bawarii".

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku