Kolejarzom dołożyli, ale im mało
2010-03-14
, aktualizacja: 14.03.2010 16:49
Drugi przetarg na regionalne połączenia pociągów na Podkarpaciu znów unieważniony. Kolej za trzyletni kontrakt wciąż żąda takich pieniędzy, których samorząd województwa nie jest w stanie wyłożyć
ZOBACZ TAKŻE
- Pasażerowie nie mają się czym martwić. Nie będzie likwidacji pociągów - zapewnia Aleksandra Gorzelak-Nieduży, rzeczniczka podkarpackiego urzędu marszałkowskiego.
Samorząd od grudnia nie może dopiąć trzyletniego kontraktu na przewozy regionalne w województwie. Wtedy pierwszy przetarg unieważniono, bo tylko Przewozy Regionalne złożyły ofertę na realizację połączeń. Swoje usługi wówczas wyceniły na 135 mln zł, o 30 mln więcej, niż zaplanowano w budżecie.
Z Przewozami Regionalnymi samorząd dogadał się tylko na trzy pierwsze miesiące br. I za ten okres mamy zapłacić spółce kolejowej 8,75 mln zł. Kolej chciała o prawie 1,5 mln więcej. Samorząd powiedział "nie" i od 1 stycznia zawieszono dwa najbardziej nierentowne połączenia regionalne - wakacyjne kursy z Zagórza do Łupkowa i codzienne z Jasła do Zagórza.
Przeciwko likwidacji połączeń 22 stycznia pracownicy kolei na Podkarpaciu protestowali w Rzeszowie pod oknami marszałka. Krzyczeli, że takimi decyzjami degraduje województwo. Marszałek Zygmunt Cholewiński odpowiadał, że pretensje powinni kierować do swoich przełożonych, bo to centrala spółki żąda takich pieniędzy, których samorząd nie ma.
Po miesiącu przerwy kursy z Jasła do Zagórza przywrócono, ale tylnymi drzwiami. Na stacjach między tymi miejscowościami zatrzymuje się teraz pociąg międzynarodowy z Sanoka do ukraińskiego Chyrowa. Do takich połączeń dokłada się Ministerstwo Infrastruktury.
Potem ogłoszono drugi przetarg na połączenia od 1 kwietnia br. do końca grudnia 2012. I znów ofertę złożyły tylko Przewozy Regionalne. I znów dały cenę - ponad 115 mln zł.
Pod koniec lutego radni sejmiku podkarpackiego dołożyli do 105 mln jeszcze 10 mln zł. Z pozoru rachunek zgadzałby się z oczekiwaniami Przewozów Regionalnych.
- My te 115 mln zł mamy od 1 stycznia br. do końca 2012 r., a spółka kolejowa taką sumą chciałaby pokryć połączenia dopiero od 1 marca. Nie zgodziliśmy, dlatego drugi przetarg musieliśmy unieważnić - tłumaczy Gorzelak-Nieduży.
I przypomina, że pierwszy kwartał kursowania pociągów na Podkarpaciu będzie nas, podatników, kosztował ok. 9 mln zł. - A tej kwoty kolejarze w ogóle nie uwzględniają - słyszymy w urzędzie.
Co dalej? Samorząd znów będzie się musiał dogadać z Przewozami Regionalnymi na sfinansowanie połączeń na kolejne trzy miesiące, od kwietnia do czerwca. W międzyczasie ogłosi trzeci przetarg. - Mamy nadzieję, że tym razem uda się go rozstrzygnąć - po cichu liczy na to Gorzelak-Nieduży.
Piotr Olszewski z Przewozów Regionalnych zaprzecza, że jako jedyna spółka, która chce jeździć na Podkarpaciu, dyktuje ceny i trzyma samorząd w szachu. - Stawki przez nas proponowane pokryją 100-procentowy deficyt połączeń. W pięciu innych województwach udało nam się porozumieć. Wiemy, że w przypadku Podkarpacia któraś ze stron musi ustąpić. Nie potrafię teraz powiedzieć, czy to my zrobimy. Rozmowy będziemy kontynuować - mówi Olszewski.
I on zapewnia, że 1 kwietnia pociągi w województwie na pewno wyjadą.
Samorząd od grudnia nie może dopiąć trzyletniego kontraktu na przewozy regionalne w województwie. Wtedy pierwszy przetarg unieważniono, bo tylko Przewozy Regionalne złożyły ofertę na realizację połączeń. Swoje usługi wówczas wyceniły na 135 mln zł, o 30 mln więcej, niż zaplanowano w budżecie.
Z Przewozami Regionalnymi samorząd dogadał się tylko na trzy pierwsze miesiące br. I za ten okres mamy zapłacić spółce kolejowej 8,75 mln zł. Kolej chciała o prawie 1,5 mln więcej. Samorząd powiedział "nie" i od 1 stycznia zawieszono dwa najbardziej nierentowne połączenia regionalne - wakacyjne kursy z Zagórza do Łupkowa i codzienne z Jasła do Zagórza.
Przeciwko likwidacji połączeń 22 stycznia pracownicy kolei na Podkarpaciu protestowali w Rzeszowie pod oknami marszałka. Krzyczeli, że takimi decyzjami degraduje województwo. Marszałek Zygmunt Cholewiński odpowiadał, że pretensje powinni kierować do swoich przełożonych, bo to centrala spółki żąda takich pieniędzy, których samorząd nie ma.
Po miesiącu przerwy kursy z Jasła do Zagórza przywrócono, ale tylnymi drzwiami. Na stacjach między tymi miejscowościami zatrzymuje się teraz pociąg międzynarodowy z Sanoka do ukraińskiego Chyrowa. Do takich połączeń dokłada się Ministerstwo Infrastruktury.
Potem ogłoszono drugi przetarg na połączenia od 1 kwietnia br. do końca grudnia 2012. I znów ofertę złożyły tylko Przewozy Regionalne. I znów dały cenę - ponad 115 mln zł.
Pod koniec lutego radni sejmiku podkarpackiego dołożyli do 105 mln jeszcze 10 mln zł. Z pozoru rachunek zgadzałby się z oczekiwaniami Przewozów Regionalnych.
- My te 115 mln zł mamy od 1 stycznia br. do końca 2012 r., a spółka kolejowa taką sumą chciałaby pokryć połączenia dopiero od 1 marca. Nie zgodziliśmy, dlatego drugi przetarg musieliśmy unieważnić - tłumaczy Gorzelak-Nieduży.
I przypomina, że pierwszy kwartał kursowania pociągów na Podkarpaciu będzie nas, podatników, kosztował ok. 9 mln zł. - A tej kwoty kolejarze w ogóle nie uwzględniają - słyszymy w urzędzie.
Co dalej? Samorząd znów będzie się musiał dogadać z Przewozami Regionalnymi na sfinansowanie połączeń na kolejne trzy miesiące, od kwietnia do czerwca. W międzyczasie ogłosi trzeci przetarg. - Mamy nadzieję, że tym razem uda się go rozstrzygnąć - po cichu liczy na to Gorzelak-Nieduży.
Piotr Olszewski z Przewozów Regionalnych zaprzecza, że jako jedyna spółka, która chce jeździć na Podkarpaciu, dyktuje ceny i trzyma samorząd w szachu. - Stawki przez nas proponowane pokryją 100-procentowy deficyt połączeń. W pięciu innych województwach udało nam się porozumieć. Wiemy, że w przypadku Podkarpacia któraś ze stron musi ustąpić. Nie potrafię teraz powiedzieć, czy to my zrobimy. Rozmowy będziemy kontynuować - mówi Olszewski.
I on zapewnia, że 1 kwietnia pociągi w województwie na pewno wyjadą.
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Tymczasem cała para idzie w gwizdek...
dovlet
15.03.10, 13:50
Żałosne przepychanki między urzędnikami a kolejarzami mało mnie obchodzą - jestem mieszkańcem Podkarpacia i chciałbym w końcu w godziwych warunkach podróżować pociągami na trasie od Zagórza »
Najczęściej czytane
- "Na 99,9 proc. odnaleziony w Tatrach jest z Węgorzewa"
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Alicja Wosik nowym wicewojewodą podkarpackim. Powołana
- To b. żołnierz z Węgorzewa. A nie mieszkaniec Makowisk
- Radni zagłosowali za przyłączeniem Malawy do Rzeszowa!
- Biseksualistki i gej w walentynki promowali miłość




