Strzelanina na ulicach Rzeszowa. 7 osób zatrzymanych

Marcin Kobiałka
2010-03-19 , aktualizacja: 19.03.2010 19:20
A A A Drukuj
Policja wpadła na trop fałszerzy polskich banknotów. Zatrzymano siedem osób, z czego dwie po strzelaninie na ulicach Rzeszowa.

Fot. Archiwum Policji
30-letniego Marcina P. z Rzeszowa kryminalni wypatrzyli w piątek około godz. 12 przy ul. Morgowej. Siedział za kierownicą granatowego opla calibry. Mężczyzna jest podejrzewany o fałszownie pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która zajmowała się produkcją fałszywych polskich banknotów.

- Na hasło "Policja!" P. zatrzymał się. Gdy funkcjonariusze podeszli do auta, otworzył na chwilę drzwi, potem nimi trzasnął i gwałtownie ruszył. Policjanci zdążyli odskoczyć i uniknąć potrącenia - opowiada Paweł Międlar z podkarpackiej policji.

Kryminalni ruszyli w pościg. Musieli użyć broni. Z przestrzelonymi oponami i karoserią opel przejechał kilka kilometrów. Został zatrzymany w podrzeszowskiej miejscowości Łąka. Marcin P. był kompletnie pijany. W samochodzie walały się puszki z piwa i butelki wina.

Oprócz P. policja zatrzymała jego kolegę, który jechał z nim w aucie.

30-latek jest doskonale znany rzeszowskim kryminalnym. Karany za włamania, rozboje i napaść na policjanta - to tylko mały wycinek z jego życiorysu. Raz nie wrócił także z przepustki do zakładu karnego.

- W śledztwie, które teraz prowadzimy, P. odgrywa najważniejszą rolę - mówią nam prokuratorzy.

Ale w piątek nie byli w stanie go przesłuchać, bo był pijany. Przynajmniej do soboty przesiedzi w policyjnym areszcie.

Od środowego wieczora policjanci zatrzymali w sumie sześć osób, które były podejrzewane o produkcję i wprowadzenie do obiegu fałszywych banknotów. Oprócz Marcina P. i jego 47-letniego kompana z auta wpadli ich koledzy: Kamil K., Miłosz M., Dawid P. i Piotr M. Mają po około 20 lat. Wszyscy mieszkają w Rzeszowie.

- Przedstawialiśmy im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wprowadzania do obrotu fałszywych pieniędzy i posługiwania się nimi. Jest to zbrodnia, a grożąca minimalna kara to pięć lat więzienia. W piątek skierowaliśmy do sądu wnioski o tymczasowe aresztowania mężczyzn na trzy miesiące - mówiła wieczorem "Gazecie" Ewa Lotczyk, szefowa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów.

- Fałszowanie pieniędzy i wprowadzanie ich do obrotu jest, po morderstwie, najcięższym przestępstwem, za które grozi nawet 25 lat więzienia - dodaje Zbigniew Kocój z rzeszowskiej policji.

Funkcjonariusze zatrzymali również matkę Miłosza M. To w jej mieszkaniu funkcjonariusze zrobili przeszukanie. Kobietę podejrzewano, że i ona była zaangażowana w puszczanie w obieg fałszywek. Ostatecznie przesłuchano ją jako świadka i zwolniono do domu.

Według źródeł "Gazety" przestępcy wyprodukowali co najmniej ponad 300 fałszywych banknotów, głównie o nominale 50 zł. Znaleziono także pojedyncze sztuki 10 - i 20-złotówek. - Do ich produkcji używano drukarki laserowej. Fałszywki były potem z kartek wycinane - mówi Kocój.

Policjanci zabezpieczyli sprzęt służący do produkcji fałszywych banknotów.

- Posługiwano się nimi w małych sklepach na terenie Rzeszowa. Mechanizm polegał na tym, że za sfałszowane 50 zł robiono takie zakupy, by sprzedawcy wydawali co najmniej 20 zł - zdradza prokurator Lotczyk.

- Pieniądze aż tak dobrze raczej nie były podrobione, skoro ktoś w sklepie w końcu się zorientował, że to fałszywki - dodaj Kocój.

Śledztwo jest rozwojowe. - Kolejne zatrzymanie są kwestią czasu - twierdzą policjanci.

Podziel się

  • 27 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów