Nie ma zgody, ale mecz i tak się odbędzie
2010-03-19
, aktualizacja: 19.03.2010 18:58
Według policji stadion Resovii jest zbyt niebezpieczny, by rozgrywano tam mecze. Prezydent Rzeszowa nie wydał też na to zgody. - Jeżeli nawet nie ma zgody prezydenta, to my informujemy, że organizujemy mecz i koniec - mówi Aleksander Bentkowski, prezes Resovii
W sobotę ruszają rozgrywki drugiej ligi piłkarskiej. Rzeszowska Resovia, która zajmuje czwarte miejsce w tabeli i ma szanse na awans do pierwszej ligi, będzie na własnym boisku podejmować lidera grupy wschodniej LKS Nieciecza. Mecz ma się rozpocząć o godz. 11. - I odbędzie się - zapewniają w klubie.
Policja: klub nie poprawił
Wbrew opinii policji, według której stadion przy Wyspiańskiego w Rzeszowie nie spełnia podstawowych wymogów bezpieczeństwa. O wydanie opinii poprosił policję sam klub. Policja przyjrzała się stadionowi na początku marca, a komendant miejski policji opinię przesłał prezydentowi Rzeszowa, który musi wyrazić zgodę na to, by na stadionie rozgrywano mecze. Opinia policji jest druzgocąca. - Klub nie poprawił niczego istotnego w kwestii bezpieczeństwa od czasu naszego wniosku do wojewody o zamknięcie stadionu w ubiegłym roku. Przypomnę, że w rundzie jesiennej doszło na tym stadionie do czterech poważnych burd - mówi Paweł Międlar, rzecznik komendanta wojewódzkiego podkarpackiej policji.
Braki stadionu przy Wyspiańskiego, to m. in.: brak odrębnych ciągów komunikacyjnych do sektorów antagonistycznych grup kibiców; możliwość swobodnego przemieszczania się po stadionie wszystkich kibiców; płytę boiska odgradza od widowni barierka o wysokości 120 cm, co w żaden sposób nie utrudnia przedostania się kibiców na boisko (wg wymogów PZPN powinno to być 220 cm i posiadać tzw. bramy bezpieczeństwa); trybuny nie mają wyraźnie wydzielonych sektorów, co umożliwia nieograniczone poruszanie się po widowni; brak barier na trybunach (tzw. łamaczy fal - wymóg PZPN); sektor kibiców gospodarzy jest odgrodzony od trybuny także niską 120-cm barierką; przygotowane pomieszczenie dla osób kierujących ochroną nie daje im możliwości wglądu i kontrolowania sytuacji na trybunie głównej (po prostu jej z tego miejsca nie widać, a według przepisów PZPN dowodzący ochroną musi widzieć cały stadion) itd.
- Stadion nie spełnia więc wymogów bezpieczeństwa określonych w ustawie o organizacji imprez masowych i wytycznych PZPN. Pomimo ubiegłorocznych uwag organizator nie podjął żadnych działań w przerwie zimowej, by to poprawić - tłumaczy Międlar.
Opinia policji dotarła do rzeszowskiego ratusza w ostatnią środę. - Prezydent nie wyrazi zgody na rozgrywanie meczów na stadionie Resovii - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. Nie weźmie na siebie odpowiedzialności za ewentualne burdy na stadionie i ich konsekwencje - dodaje.
Policja: niech nie szukają luk w przepisach
W klubie jednak jeszcze w piątek nic nie wiedziano o stanowisku ratusza. - Nie ma zgody? Mimo wszystko my i tak rozegramy sobotni mecz - mówi Aleksander Bentkowski, prezes CWKS Resovia i powołuje się na zgodę prezydenta wydaną przed rundą jesienną. - Uważamy, że jest obowiązująca. Jeżeli prezydent zmienił zdanie, to powinien o tym poinformować - stwierdza Bentkowski. Dodaje, że nie jest tak, że klub nie zrobił niczego w kwestii bezpieczeństwa. Wymienia: - Poprawiono monitoring, klub wzmocnił klatkę dla gości, zamontowaliśmy haki i drut kolczasty i uważamy, że to jest wystarczające zabezpieczenie. Niektóre wytyczne PZPN rzeczywiście obowiązują, ale sam związek ich nie respektuje. Na przykład ogrodzenie między boiskiem a trybuną w wysokości 220 cm. Dziwnym trafem tylko policja w Rzeszowie ma takie wymagania - mówi prezes.
- My mamy stać na straży przepisów. Jeżeli jednak mecz się odbędzie, dołożymy wszelkich starań, by było spokojnie. To jednak nie jest normalna sytuacja, bo policja nie po to opiniuje obiekt, by ta opinia trafiała do szuflady. Czekamy aż klub weźmie sobie do serca obowiązujące prawo i albo dostosuje obiekt do wymogów, albo będzie grać gdzie indziej. Nie będzie szukał luk w przepisach, ale wyłoży pieniądze i wyremontuje obiekt - mówi Międlar.
Klub: to nie jest impreza masowa
Klub jednak znalazł inne wyjście z sytuacji. Według ustawy impreza na stadionie jest masowa, jeżeli zjawi się na niej więcej niż tysiąc osób. - Sobotniego meczu nie traktujemy jako imprezy masowej, bo na pewno nie będzie na nim ponad tysiąc osób, więc zgody nie potrzebujemy - wyjaśnia prezes.
W ratuszu dowiadujemy się, że zgoda wydana latem ub. roku była ważna przez pół roku. Przed rundą wiosenną klub musi uzyskać nową. - Prezes o tym nie wie? Nie wie też o tym, że klub powinien zwrócić się do miasta o wydanie takiej zgody? - dziwi się Chłodnicki.
Komentarz
W ubiegłym roku policja wnioskowała do wojewody o zamknięcie stadionu Resovii. Wojewoda nie zdecydował się na to. Dał szansę klubowi. Minęło kilka miesięcy, a stadion nadal nie nadaje się do organizowania imprez. Tym razem jednak Resovia wykorzysta zapis ustawy o organizacji imprez masowych, która mówi, że za taką można uznać tę, która zgromadzi ponad tysiąc osób. Poraża jednak fakt, że prezes klubu nie wie o tym, że zgoda prezydenta z ubiegłego roku już nie obowiązuje. Czyżby to oznaczało, że w ogóle nie zastanawiał się nad tym, by poprawić bezpieczenstwo na stadionie. Jaki pomysł ma prezes na tzw. mecze o podwyższonym ryzyku, np. derby ze Stalą Rzeszów, bo wtedy na pewno nie będzie mógł podeprzeć się zapisem w ustawie. Czy poprosi prezydenta o zgodę na rozegranie meczu na stadionie miejskim? I co na to kibice Resovii?
Marek Kruczek
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane
- "Na 99,9 proc. odnaleziony w Tatrach jest z Węgorzewa"
- To b. żołnierz z Węgorzewa. A nie mieszkaniec Makowisk
- Radni zagłosowali za przyłączeniem Malawy do Rzeszowa!
- 10 lat za kradzież pączka? Dziś Tłusty Czwartek [FOTO]
- Kiedy nowe drogi przy City Center? Podkulski rzuca datę
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni




