Jak swoich lekarzy rodzinnych oceniają pacjenci
2010-03-22
, aktualizacja: 22.03.2010 14:23
Pani Małgorzata, pacjentka NZOZ Budmed: - Są problemy z zarejestrowaniem się przez telefon. Najgorzej jest rano. Lekarze są w porządku, tylko pod koniec roku nie dają skierowań na badania. Mówią, że mają limity. Za to ze skierowaniami do specjalisty nie ma żadnych problemów.
ZOBACZ TAKŻE
- Lekarz rodziiny ma obowiązek... (22-03-10, 18:07)
Pan Aleksander, wybrał Budmed: - Staram się przychodzić do przychodni po południu, wtedy nie ma kolejek, nie trzeba długo czekać. Ale ja chodzę do pani doktor Niedziałek, do niej jest zawsze dużo pacjentów. Jak kartoteki wyciąga 20 osób, to z 12 z nich rejestruje się do mojej pani doktor. Jest dobrym lekarzem, każdemu poświęca tyle czasu ile trzeba. Jest troskliwa. Jak trzeba to każe robić badania, wysyła do specjalistów. Nigdy nie odmówiła.
Pan Franciszek (Budmed): - Rejestruję się czasem nawet 10 dni wcześniej, bo zazwyczaj przychodzę po receptę. Ale jak coś wypadnie nagle, to przyjmowany jestem tego samego dnia. Jak nie ma mojej pani doktor, przyjmuje mnie inny lekarz. Ostatnio dzień przed terminem wizyty pani z rejestracji zadzwoniła z informacją, że mojej pani doktor nie będzie i czy chcę, żeby mnie przyjął inny lekarz. Ale do specjalistów chodzę prywatnie.
Anna, Krzysztof i trzymiesięczny Maksymilian, ZOZ nr 1: - Jesteśmy zapisani do przychodni przy ul. Hoffmanowej. Nie ma problemów z rejestrację, jesteśmy przyjmowani, gdy jest taka potrzeba. Nie było też żadnych problemów z rehabilitacją Maksymiliana.
Pani Agnieszka, pacjentka NZOZ Palomed : - Czasem trudno się dodzwonić. Ale po kilku próbach się udaje. Zdarzyło się kilka razy, że do mojego lekarza nie było numerków w danym dniu. Ale panie z rejestracji mówiły, żebym przyszła i zapytała, czy doktor mnie przyjmie. Zawsze byłam przyjęta.
Pani Zofia, leczy się w Medyku: - Myślę o zmianie lekarza rodzinnego. Gdy miałam mieć operację, lekarz ze szpitala powiedział, żebym przyszła z badaniami. Pani doktor nie dała mi skierowania, poszłam do specjalisty bez badań. Musiałam wrócić do przychodni i po raz kolejny poprosić o skierowanie. Dopiero po niemiłej rozmowie i telefonach do lekarza ze szpitala dostałam skierowanie. Mój mąż, który też leczy się u tej pani doktor, dostał od niej skierowanie do neurologa. Gdy przyszedł do niego, lekarz się pyta: a gdzie ma pan prześwietlenie kręgosłupa? Pani doktor nie zleciła takiego badania, a diagnozę postawiła chyba na oko.
Pan Jan, pacjent Medyka: - Jestem bardzo zadowolony z lekarzy. Nie miałem problemów ze skierowaniem na badania. Wygodne jest to, że można je zrobić na miejscu. Tylko jak się przyjdzie, to trzeba pilnować kolejki. Doktor nie woła, pacjenci sami pytają, na którą godzinę mają wyznaczoną wizytę. Czasem zdarza się, że ktoś wchodzi bez kolejki. To jest denerwujące, ale ja jestem na emeryturze, mogę poczekać.
Siedmioosobowa, trzypokoleniowa, rodzina pani Jolanty, wybrała NZOZ Lekarz przy ul.Skubisza. - Nie zdarzyło się, żebym nie została przyjęta tego samego dnia. Lekarz rodzinny zna nas wszystkich od dawna, więc doskonale się orientuje, co komu dolega. A pediatra prowadzi dzieci od niemowlaka. Jest tylko jeden minus. Mimo, że pani w rejestracji mówi, na którą godzinę trzeba przyjść, to jest sporo osób, zwłaszcza starszych, które przychodzą dużo wcześniej. Siedzą w poczekalni i jak przychodzi pacjent na wyznaczoną godzinę, to słyszy od nich, że wchodzi się tak, jak ktoś przyszedł. Czasem dochodzi do kłótni, a wystarczyłoby, gdyby lekarz wyczytywał pacjentów wg kolejności zapisanej w rejestracji.
Pani Małgorzata, zapisała się do przychodni Medyk: - W moim przypadku bezpłatna opieka lekarza rodzinnego to fikcja. Lekarka, do której zapisana jest moja córka, przyjmuje tylko dwa razy w tygodniu. Jak wycelować z chorobą dziecka w te dni w których ona jest w przychodni? Mam zaufanie do tej pani doktor. Nie przepisuje antybiotyków na byle przeziębienie, słucha tego, co mówimy o dziecku. Jak trafiamy na innego lekarza w przychodni, to wizyta często kończy się receptą na antybiotyk. Zazwyczaj więc idziemy prywatnie.
Pan Franciszek (Budmed): - Rejestruję się czasem nawet 10 dni wcześniej, bo zazwyczaj przychodzę po receptę. Ale jak coś wypadnie nagle, to przyjmowany jestem tego samego dnia. Jak nie ma mojej pani doktor, przyjmuje mnie inny lekarz. Ostatnio dzień przed terminem wizyty pani z rejestracji zadzwoniła z informacją, że mojej pani doktor nie będzie i czy chcę, żeby mnie przyjął inny lekarz. Ale do specjalistów chodzę prywatnie.
Anna, Krzysztof i trzymiesięczny Maksymilian, ZOZ nr 1: - Jesteśmy zapisani do przychodni przy ul. Hoffmanowej. Nie ma problemów z rejestrację, jesteśmy przyjmowani, gdy jest taka potrzeba. Nie było też żadnych problemów z rehabilitacją Maksymiliana.
Pani Agnieszka, pacjentka NZOZ Palomed : - Czasem trudno się dodzwonić. Ale po kilku próbach się udaje. Zdarzyło się kilka razy, że do mojego lekarza nie było numerków w danym dniu. Ale panie z rejestracji mówiły, żebym przyszła i zapytała, czy doktor mnie przyjmie. Zawsze byłam przyjęta.
Pani Zofia, leczy się w Medyku: - Myślę o zmianie lekarza rodzinnego. Gdy miałam mieć operację, lekarz ze szpitala powiedział, żebym przyszła z badaniami. Pani doktor nie dała mi skierowania, poszłam do specjalisty bez badań. Musiałam wrócić do przychodni i po raz kolejny poprosić o skierowanie. Dopiero po niemiłej rozmowie i telefonach do lekarza ze szpitala dostałam skierowanie. Mój mąż, który też leczy się u tej pani doktor, dostał od niej skierowanie do neurologa. Gdy przyszedł do niego, lekarz się pyta: a gdzie ma pan prześwietlenie kręgosłupa? Pani doktor nie zleciła takiego badania, a diagnozę postawiła chyba na oko.
Pan Jan, pacjent Medyka: - Jestem bardzo zadowolony z lekarzy. Nie miałem problemów ze skierowaniem na badania. Wygodne jest to, że można je zrobić na miejscu. Tylko jak się przyjdzie, to trzeba pilnować kolejki. Doktor nie woła, pacjenci sami pytają, na którą godzinę mają wyznaczoną wizytę. Czasem zdarza się, że ktoś wchodzi bez kolejki. To jest denerwujące, ale ja jestem na emeryturze, mogę poczekać.
Siedmioosobowa, trzypokoleniowa, rodzina pani Jolanty, wybrała NZOZ Lekarz przy ul.Skubisza. - Nie zdarzyło się, żebym nie została przyjęta tego samego dnia. Lekarz rodzinny zna nas wszystkich od dawna, więc doskonale się orientuje, co komu dolega. A pediatra prowadzi dzieci od niemowlaka. Jest tylko jeden minus. Mimo, że pani w rejestracji mówi, na którą godzinę trzeba przyjść, to jest sporo osób, zwłaszcza starszych, które przychodzą dużo wcześniej. Siedzą w poczekalni i jak przychodzi pacjent na wyznaczoną godzinę, to słyszy od nich, że wchodzi się tak, jak ktoś przyszedł. Czasem dochodzi do kłótni, a wystarczyłoby, gdyby lekarz wyczytywał pacjentów wg kolejności zapisanej w rejestracji.
Pani Małgorzata, zapisała się do przychodni Medyk: - W moim przypadku bezpłatna opieka lekarza rodzinnego to fikcja. Lekarka, do której zapisana jest moja córka, przyjmuje tylko dwa razy w tygodniu. Jak wycelować z chorobą dziecka w te dni w których ona jest w przychodni? Mam zaufanie do tej pani doktor. Nie przepisuje antybiotyków na byle przeziębienie, słucha tego, co mówimy o dziecku. Jak trafiamy na innego lekarza w przychodni, to wizyta często kończy się receptą na antybiotyk. Zazwyczaj więc idziemy prywatnie.
- 3 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi


