Największe grzechy lekarzy rodzinnych

Anna Gorczyca
2010-03-24 , aktualizacja: 24.03.2010 19:36
A A A Drukuj
Co myślą o lekarzach POZ lekarze specjaliści? Jak oceniają ich pracę? - Najlepiej opłacana grupa w naszym środowisku. Czerpią zyski z "pogłównego" i nic nie robią - takie głosy słyszałam najczęściej
- Bardzo często do poradni specjalistycznych i szpitali trafiają pacjenci bez badań - twierdzą lekarze specjaliści
Fot. Krzysztof Koch / AG
- Bardzo często do poradni specjalistycznych i szpitali trafiają pacjenci bez badań - twierdzą lekarze specjaliści
ZOBACZ TAKŻE
Jeden z lekarzy specjalistów przytoczył następujące porównanie: "Znam cztery białe śmierci: cukier, sól, heroina i lekarz POZ". Na ile te opinie są uzasadnione?

Jakie są, zdaniem lekarzy specjalistów, największe grzechy lekarzy pierwszego kontaktu?

Dr Wacław Bentkowski, nefrolog z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Rzeszowie

- Na ogół pacjenci, którzy do nas trafiają, nie mają żadnych badań. Przychodzą do poradni specjalistycznej z gołym skierowaniem. Najpierw trafili do lekarza pierwszego kontaktu z problemem "coś mam z nerkami". Co robi taki lekarz?

Wysyła do specjalisty, ale nie zleca żadnych badań. I to nie jest jeszcze najgorsze. Dużo groźniejszy jest gatunek lekarza, który jest nad wyraz ambitny i trzyma pacjenta, obiecując mu: "ja pana wyleczę". Jeśli ambicji nie towarzyszy jeszcze rzetelna wiedza, to pacjenci trafiają do nas za późno, w stanie kwalifikującym się do dializowania. Pacjenci są leczeni na cukrzycę, anemię, a bardzo często jest to niewydolność nerek. Robi się tysiące badań na cholesterol, a lekarzom POZ nie przychodzi do głowy, żeby pacjentowi sprawdzić poziom kreatyniny.

Sądzę, że około 50 procent naszych pacjentów, to pacjenci, którzy wcześniej powinni trafić do specjalisty. Inne zjawisko, to takie, że jak lekarze POZ przekażą nam pacjenta, to nie interesują się już jego dalszym losem. W ciągu blisko 20 lat tylko raz się zdarzyło, że przyszedł do nas lekarz POZ i zapytał o swojego pacjenta, o to, czy diagnoza, którą postawił, była trafna. To był doktor Ubaka.

Dr Jerzy Kuźniar, wojewódzki konsultant ds. kardiologii

- To prawda, że bardzo często do poradni kardiologicznej i na oddział trafiają pacjenci bez badań. Ale chyba gorsze jest to, że do poradni kardiologicznej trafiają pacjenci, których z powodzeniem może leczyć lekarz podstawowej opieki zdrowotnej. Kogo mogą leczyć rodzinni? Na przykład pacjentów z nadciśnieniem. Ci pacjenci zostają już w przychodni, przychodzą co pół roku, głównie po receptę. To niepotrzebne tworzenie kolejek. Niepotrzebnie trafiają do nas także młodzi pacjenci z bólem w klatce piersiowej. Ja rozumiem troskę lekarzy rodzinnych, to, że nie chcą czegoś przegapić, że się asekurują, ale najczęściej te bóle u młodych ludzi to są objawy nerwicowe. Jakie mam jeszcze zastrzeżenia do lekarzy rodzinnych? Trafiają do nas pacjenci np. z nadciśnieniem i okazuje się, że przez pięć lat lekarz nie zmieniał leków, a standardy leczenia zalecają zupełnie co innego

Marian Słomba - ordynator oddziału wewnętrznego w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym

- Święto, gdy mamy pacjenta z badaniami. Przychodzi np. pacjent z rozpoznaniem anemii, ale nie ma wyników badań. Anemię ma wskazywać bladość. Niestety, do nas trafia bardzo wielu pacjentów z zaawansowanymi stanami nowotworowymi, wyniszczonych chorobą.

Może to nie jest błąd lekarzy rodzinnych ani ich zła wola, ale błąd w systemie. Nie bada się pacjentów z grup ryzyka. Gdyby byli badani wtedy, gdy są jeszcze zdrowi, to wcześniej byłyby wyłapane zmiany chorobowe. Leży profilaktyka! Gdy pacjent do nas trafia i okazuje się, że są przerzuty, przeżywa ogromny szok. Potem trafia do onkologa, chirurga i bardzo często jest już za późno. Jeszcze raz powtórzę, że jest gdzieś błąd w systemie, skoro na wizytę u specjalisty czeka się kilka miesięcy. Tu jest pole dla lekarzy rodzinnych.

Prof. Bożenna Karczmarek-Borowska, wojewódzki konsultant ds. onkologii

- Lekarze rodzinni zbyt rzadko korzystają z możliwości zlecania np. kolonoskopii. Diagnostyka ambulatoryjna jest tańsza niż szpitalna. Gdyby takie badania były zlecane już przez lekarza rodzinnego, byłyby większe szanse na wczesne wykrycie choroby.

Prof. Marek Grzywa, ordynator oddziału wewnętrznego, endokrynologii i nefrologii w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie

- System POZ w naszym kraju jest moim zdaniem mało wydajny, drogi, ale mający za to silne lobby, które skutecznie walczy o pieniądze. Lekarze rodzinni mają ograniczone pieniądze na diagnostykę, dlatego nie zlecają badań. Ale jeśli pacjent trafi na izbę przyjęć, to wyjdzie z kompletem badań. Gros pacjentów, którzy trafiają do nas na oddział, to nie są pacjenci ze skierowaniem od lekarza rodzinnego tylko z izby przyjęć. Gdy pytamy: "Dlaczego pan nie poszedł do lekarza rodzinnego?", mówi: "Byłem, ale powiedział mi, że jakbym się gorzej poczuł, to żebym wezwał pogotowie albo pojechał do szpitalnego ambulatorium". I jeszcze jedna sprawa. Lekarze rodzinni dosyć często zmieniają dawkowanie leków, zalecone pacjentowi w szpitalu. My ustawiamy leczenie, a rodzinni to zmieniają.





* Co o tym sądzisz?

Jakie, Twoim zdaniem, są największe grzechy lekarzy rodzinnych? A może Twój lekarz POZ jest godny polecenia? Czekamy także na opinie lekarzy rodzinnych.

tel. 17 780 30 00

listy@rzeszow.agora.pl

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku