Jama pozwał miasto: Mam prawo do krytyki

Małgorzata Bujara
2010-03-30 , aktualizacja: 29.03.2010 19:42
A A A Drukuj
Pomysłodawca utworzenia w Rzeszowie Muzeum Dobranocek Wojciech Jama wkroczył na sądową ścieżkę z miastem. Walczy o prawo do swobodnej wypowiedzi i krytyki
ZOBACZ TAKŻE
Wszystko zaczęło się od wywiadu, którego Jama udzielił "Gazecie" na początku marca tego roku. Skrytykował w nim pomysł zorganizowania konkursu na komiks promujący Regionalny Program Operacyjny. Konkurs ogłosił urząd marszałkowski. Mówił też o mieście, że popełniło ono błąd, wycofując się z pomysłu budowy z rozmachem skateparku. Jego zdaniem nowoczesny obiekt dla deskorolkarzy mógłby świetnie wypromować Rzeszów i zgrać się z koncepcją marki, która zakłada, że stolica Podkarpacia ma być jednocześnie stolicą innowacji. Jama postulował także, by taki nowoczesny skatepark reklamować za pomocą komiksu, którym się pasjonuje od 30 lat. Swoją drogą już po tych wypowiedziach miasto raz jeszcze zmieniło zdanie i wróciło do koncepcji budowy skateparku za planowaną na początku kwotę 1,3 mln zł.

Jama pracuje w Muzeum Dobranocek, jest tu specjalistą ds. programowych. Muzeum jest jednostką miejską.

Te wypowiedzi tak zdenerwowały prezydenta Tadeusza Ferenca, że przeprosił pisemnie marszałka podkarpackiego, a Jamę wezwał na dywanik. Podważał podczas spotkania jego kompetencje do wypowiadania się na te tematy. Potem swoją opinię powtórzył "Gazecie".

Po paru dniach Jama dostał pisemną naganę od swojego bezpośredniego przełożonego - dyrektora teatru Maska Antoniego Borka. "Udzielając wypowiedzi w Gazecie Wyborczej (...) dopuścił się Pan nieuzasadnionej krytyki działań Organizatora Muzeum Dobranocek - Gminy Miasta Rzeszów" - napisał dyrektor Borek. Przypomniał też Jamie, że ma zakaz publicznego wypowiadania się w sprawach dotyczących miasta. Otrzymał go już wcześniej za niepochlebną opinię na temat podporządkowania muzeum Teatrowi Lalek.

Jama się odwołał, ale kara została podtrzymana. Dlatego w poniedziałek pomaszerował do sądu pracy. Złożył pozew o uchylenie kary nagany.

- Ta sytuacja mnie przygnębia, wolałbym nie wchodzić na tę ścieżkę. Nie chciałbym też, żeby ta sprawa w jakikolwiek rzutowała na sytuację Muzeum Dobranocek. Ale milczeć, ani pogodzić się z karą za moje słowa nie potrafię - tłumaczy nam Jama.

Uważa, co opisał w pozwie, że miał prawo wypowiadać się. Że jego słowa były konstruktywną krytyką. Bo nie tylko krytykował, ale też podawał pozytywne przykłady wykorzystania komiksu w promocji innych miast. Udowadnia, że miał prawo wypowiadać się w sprawie komiksu.

"(...) pracując w Muzeum Dobranocek, którego jestem pomysłodawcą i współtwórcą, staram się jak najlepiej potrafię wywiązywać ze swoich obowiązków i za to otrzymuję wynagrodzenie. Wynagrodzenie, jakie otrzymuję od miasta, nie jest opłatą za... milczenie w sprawach nieprawidłowości występujących w miejskich służbach. Mój głos w mediach był uprawnionym głosem obywatela miasta" - tak zakończył swój pozew Wojciech Jama.

Podziel się

  • 28 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Jama pozwał miasto: Mam prawo do krytyki/A może by zbujowachata 30.03.10, 12:48

    Jak tak ten Jama kocha krytykować , to może samzałoży działalność , troszkę swojej kasy resztęsfinansuje dotacja UE - w/g Jamy zero ryzyka więcdalej do dzieła czekamy z niecierpliwością na »

Dołącz do nas na Facebooku