Radni dali 700 tys. zł na serial historyczny
2010-03-31
, aktualizacja: 31.03.2010 10:43
Radni zgodzili się wydać 700 tys. zł publicznych pieniędzy na produkcję serialu historycznego. Dyskusji w tej sprawie nie było, bo - jak mówili - "na sprawach promocji niespecjalnie się znają"
ZOBACZ TAKŻE
- Radni milcząco potakujący (31-03-10, 10:45)
- Ten serial to szansa na pokazanie Rzeszowa innym (15-03-10, 09:00)
- Rzeszów ma wystąpić w serialu historycznym (10-03-10, 19:46)
- Rzeszów chce wystąpić w serialu (07-03-10, 19:12)
Sprawa serialu trafiła na wczorajszą sesję w formie nieco zakamuflowanej. Była ukryta w projekcie uchwały dotyczącej zmian w budżecie. Projekt "przeszedł" zdecydowaną większością głosów.
Propozycję zaangażowania się miasta w produkcję serialu złożyła samorządowi pochodząca z Rzeszowa producentka filmowa Beata Pisula. Serial "1920. Biało-czerwone" będzie mieć 13 45-minutowych odcinków. Jego emisja jest przewidziana na jesień w telewizyjnej "Jedynce". - W najlepszym czasie, w niedzielę po godz. 20 - mówi Pisula. Choć akcja filmu nie będzie rozgrywać się w Rzeszowie, pomysł włodarzom miasta się spodobał. - To szansa na niezłą promocję - uznali i skierowali sprawę współfinansowania serialu z miejskiej kasy do rady miasta. To rajcy mieli zadecydować o tym, czy wydać pieniądze na serial historyczny, czy przeznaczyć na inny projekt promujący miasto. Członkom miejskiej komisji promocji, kultury i sportu pomysł z filmem się podoba. Decydować miała jednak rada w całości. Na temat promocji miasta poprzez serial o bitwie warszawskiej żaden z rajców nie zabrał głosu. - Bo i o czym tu rozmawiać? 700 tys. zł to nie jest wielki majątek dla takiego miasta jak Rzeszów, a jakieś korzyści z tego będą - mówił w przerwie posiedzenia jeden z radnych klubu Rozwój Rzeszowa, zaplecza politycznego prezydenta Ferenca. - Na kulturze i promocji specjalnie się nie znam - oświadczył inny z członków tego klubu Czesław Chlebek.
Opozycja, która poparła wydanie 700 tys. na film, także nie była w tej sprawie rozmowna. - Słabo znam się na promocji i nie chcę wygłaszać kategorycznych sądów - zaznaczył Andrzej Dec, szef klubu PO. - Liczę jednak, że nasza reklama będzie skojarzona z filmem pokazującym ważne historyczne wydarzenia, które do tej pory były raczej pomijane. I wydaje mi się, że powinniśmy na tym skorzystać. O ile oczywiście film będzie udany - mówił Dec. Inny z radnych opozycyjnych, Robert Kultys z PiS-u, uważa, że "serial lepszy lub gorszy miastu na pewno nie zaszkodzi". - Szkoda tylko, że ta produkcja kompletnie nie wpisuje się w strategię. Pytanie - czy przy obecnej świadomości władz Rzeszowa są one w stanie promować miasto w oparciu o obowiązującą strategię nawiązującą do innowacyjności. Ta strategia staje się coraz bardziej fikcją i poprzez swoją wielkość [hasło "Rzeszów stolica innowacji" - przyp. red.] ośmiesza nas w Polsce - mówi Kultys.
Rzeszowscy radni lekką ręką wydali pieniądze na serial historyczny. Takiej hojności nie odczuła wczoraj sekcja skoków do wody, która od pewnego czasu walczy o przetrwanie. Władze sekcji, która wychowuje olimpijczyków, starały się o to, by miasto pomogło uregulować zaległe opłaty za media - kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na sesji pojawił się projekt uchwały dotyczący pomocy skoczkom. Stworzył go nowy klub w radzie Nasz Dom Rzeszów. - Zwróciliśmy się z apelem do prezydenta o rozważenie możliwości udzielenia wsparcia finansowego sekcji oraz przejęcie na majątek miasta lub wydzierżawienia od WSK pływalni, na której trenują skoczkowie, i przekazanie jej w administrację dyrekcji Zespołu Szkół Technicznych - mówili członkowie klubu Nasz Dom Rzeszów. Prezydent nie będzie musiał niczego związanego z sekcją skoków do wody rozważać. Uchronili go przed tym radni Rozwoju Rzeszowa, którzy intencyjny projekt uchwały odrzucili w głosowaniu.
Propozycję zaangażowania się miasta w produkcję serialu złożyła samorządowi pochodząca z Rzeszowa producentka filmowa Beata Pisula. Serial "1920. Biało-czerwone" będzie mieć 13 45-minutowych odcinków. Jego emisja jest przewidziana na jesień w telewizyjnej "Jedynce". - W najlepszym czasie, w niedzielę po godz. 20 - mówi Pisula. Choć akcja filmu nie będzie rozgrywać się w Rzeszowie, pomysł włodarzom miasta się spodobał. - To szansa na niezłą promocję - uznali i skierowali sprawę współfinansowania serialu z miejskiej kasy do rady miasta. To rajcy mieli zadecydować o tym, czy wydać pieniądze na serial historyczny, czy przeznaczyć na inny projekt promujący miasto. Członkom miejskiej komisji promocji, kultury i sportu pomysł z filmem się podoba. Decydować miała jednak rada w całości. Na temat promocji miasta poprzez serial o bitwie warszawskiej żaden z rajców nie zabrał głosu. - Bo i o czym tu rozmawiać? 700 tys. zł to nie jest wielki majątek dla takiego miasta jak Rzeszów, a jakieś korzyści z tego będą - mówił w przerwie posiedzenia jeden z radnych klubu Rozwój Rzeszowa, zaplecza politycznego prezydenta Ferenca. - Na kulturze i promocji specjalnie się nie znam - oświadczył inny z członków tego klubu Czesław Chlebek.
Opozycja, która poparła wydanie 700 tys. na film, także nie była w tej sprawie rozmowna. - Słabo znam się na promocji i nie chcę wygłaszać kategorycznych sądów - zaznaczył Andrzej Dec, szef klubu PO. - Liczę jednak, że nasza reklama będzie skojarzona z filmem pokazującym ważne historyczne wydarzenia, które do tej pory były raczej pomijane. I wydaje mi się, że powinniśmy na tym skorzystać. O ile oczywiście film będzie udany - mówił Dec. Inny z radnych opozycyjnych, Robert Kultys z PiS-u, uważa, że "serial lepszy lub gorszy miastu na pewno nie zaszkodzi". - Szkoda tylko, że ta produkcja kompletnie nie wpisuje się w strategię. Pytanie - czy przy obecnej świadomości władz Rzeszowa są one w stanie promować miasto w oparciu o obowiązującą strategię nawiązującą do innowacyjności. Ta strategia staje się coraz bardziej fikcją i poprzez swoją wielkość [hasło "Rzeszów stolica innowacji" - przyp. red.] ośmiesza nas w Polsce - mówi Kultys.
Rzeszowscy radni lekką ręką wydali pieniądze na serial historyczny. Takiej hojności nie odczuła wczoraj sekcja skoków do wody, która od pewnego czasu walczy o przetrwanie. Władze sekcji, która wychowuje olimpijczyków, starały się o to, by miasto pomogło uregulować zaległe opłaty za media - kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na sesji pojawił się projekt uchwały dotyczący pomocy skoczkom. Stworzył go nowy klub w radzie Nasz Dom Rzeszów. - Zwróciliśmy się z apelem do prezydenta o rozważenie możliwości udzielenia wsparcia finansowego sekcji oraz przejęcie na majątek miasta lub wydzierżawienia od WSK pływalni, na której trenują skoczkowie, i przekazanie jej w administrację dyrekcji Zespołu Szkół Technicznych - mówili członkowie klubu Nasz Dom Rzeszów. Prezydent nie będzie musiał niczego związanego z sekcją skoków do wody rozważać. Uchronili go przed tym radni Rozwoju Rzeszowa, którzy intencyjny projekt uchwały odrzucili w głosowaniu.
- 43 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta




