Mieszkańcy Załęża nie chcą mieszkać w smrodzie

Artur Gernand
2010-05-14 , aktualizacja: 14.05.2010 18:37
A A A Drukuj
Mieszkańcy rzeszowskiego osiedla Załęże nie chcą, by powstała tam wytwórnia mas bitumicznych. Pod protestem, który trafił do ratusza, podpisało się 700 osób

Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta
- Podpisów będzie przybywać - wciąż są zbierane. Mieszkańcy nie chcą mieć w sąsiedztwie takiej wytwórni. Zresztą - naszym zdaniem - ten zakład będzie oddziaływał nie tylko na nasze osiedle, ale na całe miasto - mówi Tadeusz Dudek, przewodniczący rady osiedla Załęże.

Wytwórnia powstać ma na terenie elektrociepłowni. Mieszkańcy dowiedzieli się o tym z pism z urzędu miasta. Jako sąsiedzi przyszłej inwestycji zostali poinformowani, że jest przygotowywany taki projekt. - Z tych informacji wynika, że w wytwórni ma być wytwarzanych 160 ton asfaltu na godzinę - mówi szef rady osiedla. Mieszkańcy obawiają się przede wszystkim tego, że fabryka będzie emitowała szkodliwe substancje. - Nie chcemy być truci. Takie fabryki powinny być budowane z dala od miejsc, w których mieszkają ludzie. Tutaj dochodzi jeszcze inna sprawa. W odległości kilkuset metrów od przyszłej wytwórni asfaltu miasto buduje obecnie szkołę i przedszkole. I co, prezydent chce te dzieci uszczęśliwić asfaltownią? Niech się uczą w smrodzie i trują? - pyta jeden z mieszkańców Załęża.

- Sprawdziliśmy to, że teren, na którym znajduje się elektrociepłownia, należy do skarbu państwa. Elektrociepłownia ma go w wieczystym użytkowaniu. Dlatego będziemy chcieli spotkać się z mieszkającym w Rzeszowie wiceministrem skarbu Janem Burym i przedstawić mu nasz problem - mówi Dudek.

Ratusz uspokaja. - Rzeczywiście, jedna z firm ma plany budowy wytwórni mas bitumicznych przy elektrociepłowni na Załężu. Jednak od pomysłu do realizacji mija zazwyczaj sporo czasu. Trzeba spełnić wiele wymogów. Na razie sprawa jest na etapie wydawania decyzji środowiskowej - mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. O wydanie takiej decyzji inwestor wytwórni mas bitumicznych zwrócił się do wydziału ochrony środowiska i rolnictwa rzeszowskiego urzędu miasta.

- Prawdopodobnie potrzebne będzie także sporządzenie raportu o oddziaływaniu na środowisko. Taką decyzję wydał sanepid. Ta procedura może potrwać kilka miesięcy - przypuszcza Stanisław Homa, dyrektor miejskiego wydziału ochrony środowiska i rolnictwa.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów