Zielona szkoła zamiast rozpaczy i błota
2010-05-27
, aktualizacja: 27.05.2010 17:51
Samorządy, fundacje, organizacje kościelne i firmy zapraszają dzieci z miejscowości dotkniętych powodzią na zielone szkoły. Pierwsi wyjadą już dziś. Pomagają ci, którzy widzieli tragedię i ci, którzy podobną przeżyli sami, albo chcą pomóc - po prostu, z potrzeby serca
ZOBACZ TAKŻE
- Powódź jeszcze raz dotknęła szkoły (06-06-10, 15:30)
Ratownicy sopockiego WOPR-u podczas powodzi ewakuowali mieszkańców wsi Furmany w gminie Gorzyce.
- Kiedy wrócili opowiedzieli o wszystkim prezydentowi, a on postanowił, żeby zaprosić dzieci do Sopotu, ale nie czekamy na wakacje. Tym rodzinom potrzebne jest teraz odciążenie, by można było spokojnie zająć się sprzątaniem - mówi Anna Dyksińska, rzeczniczka Urzędu Miasta w Sopocie i dodaje:
- Sopot jest szczególnym miastem, ludzi wykształconych, gdzie działa dużo organizacji pozarządowych, co sprawia, że wrażliwość jest troszeczkę większa. Nie da się wymazać tego co te dzieci przeżyły w ostatnich dniach, ale chcemy, żeby chociaż wywiozły od nas miłe wspomnienia.
W poniedziałek 60 dzieci z Furmanów wyjedzie do Sopotu. - Zostaną zakwaterowane w internacie. Przed południem będą uczestniczyć w lekcjach, dołączeni do klas w miejscowych podstawówkach - informuje rzeczniczka. Samorząd Sopotu gwarantuje transport, wyżywienie i zakwaterowanie przez dziesięć dni. - Ale także opiekę psychologa i pedagoga, będzie także stworzony specjalny program, aby pobyt w Sopocie był jak najbardziej atrakcyjny - obiecuje Anna Dyksińska.
Do pomocy dzieciom z Furmanów włączą się też mieszkańcy Trójmiasta. - Pan prezydent opowiadał o tej akcji w lokalnym radiu, prosząc mieszkańców o pomoc dla tych dzieci, bo najprawdopodobniej będą potrzebowały wszystkiego. Organizujemy zbiórkę ubrań, środków czystości, zeszytów, książek - mówi Dyksińska.
W gminie Gorzyce, gdzie w czterech szkołach nie odbywają się zajęcia, bo budynki zostały zalane przez powódź.
Już dziś setka dzieci z Trześni na dziesięć dni wyjedzie do Muszyny. - Pojadą z nauczycielami, którzy będą tam prowadzić zajęcia - informuje Halina Gołębiowska, koordynująca akcją pomocy dla uczniów.
Kolejna grupa 100-osobowa z Sokolnik wyjeżdża do ośrodka Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli w Czudcu na pobyt od 1 do 12 czerwca, 60 dzieci z tej samej miejscowości także w tym czasie będzie wypoczywać w Zarzeczu, na zaproszenie starostwa przeworskiego i gminy Zarzecze.
- Ofert nie szukamy sami, mamy zgłoszenia od instytucji, samorządów, organizacji. W pierwszej kolejności wybieramy te, które są ofertą dla dużych grup. Chcemy, by każde dziecko przynajmniej raz, a jeśli się uda dwa razy wyjechało na zieloną szkołę - mówi Halina Gołębiowska. Z 450 uczniów, którym gmina chce zorganizować pobyt i zajęcia lekcyjne, ponad 300 już udało się znaleźć miejsce.
Swoją ofertę złożyła gmina Dębica, która do schroniska młodzieżowego w Głobikowej zaprasza 30 dzieci z gminy Gorzyce. - Sami w zeszłym roku przeżyliśmy powódź. Rozumiemy co to znaczy. Nasze straty wyniosły wówczas 18 mln zł, zniszczone były przede wszystkim drogi i mosty, część sołectw i przysiółków została zupełnie odcięta od świata, dwie szkoły były podtopione, mieliśmy zalaną przepompownię i stację uzdatniania wody - wspomina Stanisław Rokosz, wójt gminy Dębica.
- Były takie gminy, które nam wówczas pomagały, wśród nich były także takie, z którymi nie mieliśmy wcześniej żadnego kontaktu. To był koniec roku szkolnego i nasza młodzież też wówczas dostała propozycje wyjazdu. My też mamy po słusznej stronie serce, chcemy pomóc na tyle, na ile możemy. Zapewnimy transport, zakwaterowanie, wyżywienie i niespodzianki, żeby dzieci miały z czym wrócić do domu - obiecuje wójt Dębicy.
- Kiedy wrócili opowiedzieli o wszystkim prezydentowi, a on postanowił, żeby zaprosić dzieci do Sopotu, ale nie czekamy na wakacje. Tym rodzinom potrzebne jest teraz odciążenie, by można było spokojnie zająć się sprzątaniem - mówi Anna Dyksińska, rzeczniczka Urzędu Miasta w Sopocie i dodaje:
- Sopot jest szczególnym miastem, ludzi wykształconych, gdzie działa dużo organizacji pozarządowych, co sprawia, że wrażliwość jest troszeczkę większa. Nie da się wymazać tego co te dzieci przeżyły w ostatnich dniach, ale chcemy, żeby chociaż wywiozły od nas miłe wspomnienia.
W poniedziałek 60 dzieci z Furmanów wyjedzie do Sopotu. - Zostaną zakwaterowane w internacie. Przed południem będą uczestniczyć w lekcjach, dołączeni do klas w miejscowych podstawówkach - informuje rzeczniczka. Samorząd Sopotu gwarantuje transport, wyżywienie i zakwaterowanie przez dziesięć dni. - Ale także opiekę psychologa i pedagoga, będzie także stworzony specjalny program, aby pobyt w Sopocie był jak najbardziej atrakcyjny - obiecuje Anna Dyksińska.
Do pomocy dzieciom z Furmanów włączą się też mieszkańcy Trójmiasta. - Pan prezydent opowiadał o tej akcji w lokalnym radiu, prosząc mieszkańców o pomoc dla tych dzieci, bo najprawdopodobniej będą potrzebowały wszystkiego. Organizujemy zbiórkę ubrań, środków czystości, zeszytów, książek - mówi Dyksińska.
W gminie Gorzyce, gdzie w czterech szkołach nie odbywają się zajęcia, bo budynki zostały zalane przez powódź.
Już dziś setka dzieci z Trześni na dziesięć dni wyjedzie do Muszyny. - Pojadą z nauczycielami, którzy będą tam prowadzić zajęcia - informuje Halina Gołębiowska, koordynująca akcją pomocy dla uczniów.
Kolejna grupa 100-osobowa z Sokolnik wyjeżdża do ośrodka Podkarpackiego Centrum Edukacji Nauczycieli w Czudcu na pobyt od 1 do 12 czerwca, 60 dzieci z tej samej miejscowości także w tym czasie będzie wypoczywać w Zarzeczu, na zaproszenie starostwa przeworskiego i gminy Zarzecze.
- Ofert nie szukamy sami, mamy zgłoszenia od instytucji, samorządów, organizacji. W pierwszej kolejności wybieramy te, które są ofertą dla dużych grup. Chcemy, by każde dziecko przynajmniej raz, a jeśli się uda dwa razy wyjechało na zieloną szkołę - mówi Halina Gołębiowska. Z 450 uczniów, którym gmina chce zorganizować pobyt i zajęcia lekcyjne, ponad 300 już udało się znaleźć miejsce.
Swoją ofertę złożyła gmina Dębica, która do schroniska młodzieżowego w Głobikowej zaprasza 30 dzieci z gminy Gorzyce. - Sami w zeszłym roku przeżyliśmy powódź. Rozumiemy co to znaczy. Nasze straty wyniosły wówczas 18 mln zł, zniszczone były przede wszystkim drogi i mosty, część sołectw i przysiółków została zupełnie odcięta od świata, dwie szkoły były podtopione, mieliśmy zalaną przepompownię i stację uzdatniania wody - wspomina Stanisław Rokosz, wójt gminy Dębica.
- Były takie gminy, które nam wówczas pomagały, wśród nich były także takie, z którymi nie mieliśmy wcześniej żadnego kontaktu. To był koniec roku szkolnego i nasza młodzież też wówczas dostała propozycje wyjazdu. My też mamy po słusznej stronie serce, chcemy pomóc na tyle, na ile możemy. Zapewnimy transport, zakwaterowanie, wyżywienie i niespodzianki, żeby dzieci miały z czym wrócić do domu - obiecuje wójt Dębicy.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




więcej zdjęć