Tarnobrzeg. Kto zapłaci za leczenie powodzian?

Anna Gorczyca
2010-06-09 , aktualizacja: 09.06.2010 19:40
A A A Drukuj
Szpital w Tarnobrzegu od połowy maja działa jak na pierwszej linii frontu. Musiał zgromadzić więcej leków, środków opatrunkowych, sprzętu jednorazowego użytku, zapasów wody i paliwa niezbędnego do uruchomienia generatorów. Przyjąć większą niż pozwala kontrakt liczbę pacjentów. Teraz stoi na skraju zapaści finansowej
Powódź w Wielowsi
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta
Powódź w Wielowsi


- Wykonywaliśmy nie tylko zadania, które wynikają z naszego statutu, ale także te nałożone nam przez sztab kryzysowy. NFZ nie zapłacił nam za nadwykonania z 2008 i 2009 roku, tegoroczny kontrakt jest tragicznie zaniżony. Niektórzy dostawcy już wstrzymali dostawy - mówi Wojciech Wąsik, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Szpitala w Tarnobrzegu.

- Wynajęliśmy dodatkowe karetki od firm zewnętrznych. Zwiększyliśmy obsadę, personel pracował w godzinach nadliczbowych. Przyjmowaliśmy pacjentów z zawałami, zasłabnięciami, bólami brzucha, ze skaleczeniami i stłuczeniami, których doznali w trakcie ewakuacji. U wielu osób stres i przeżycia przyczyniły się do wystąpienia choroby - wylicza Wąsik.

Na niektórych oddziałach zostały przekroczone limity przyjęć. - Spora część przyjętych to nie byli pacjenci w stanach zagrożenia życia, czyli takich, za których NFZ nam zapłaci w ramach nadwykonań - dodaje Wąsik. Na dodatek część pacjentów musiała być w szpitalu dłużej niż zakładają to procedury NFZ, bo nie mieli dokąd wrócić.

Doktor Grzegorz Elbe, ordynator oddziału chorób wewnętrznych, tłumaczy: - Mieliśmy pacjentów z zalanych terenów z biegunkami, odwodnionych, wychłodzonych. Byli tacy, których stan zdrowia się pogorszył, bo w zalanych domach stracili leki. Każda hospitalizacja była zasadna. W tej chwili mamy trzech pacjentów, których domy zalało po raz drugi i nie mają gdzie wrócić.

- Zaczęliśmy zaznaczać na kartach chorób pacjentów z powodzi. Jak przyjdzie do rozliczeń w funduszu, chcemy pokazać dlaczego ci ludzi byli u nas dłużej. Dla osób, które nie mają dokąd wrócić, szukamy miejsc w hospicjach, zakładach opiekuńczo-leczniczych - wyjaśnia Wąsik.

Dyrektor zwrócił się do NFZ w Rzeszowie o rozliczenie świadczeń udzielonych powodzianom. - A jeśli nie są w stanie zapłacić za nie, to niech zapłacą nam za nadwykonania za 2008 i 2009 rok. Jeśli nie dostaniemy pieniędzy, nie przetrwamy - mówi. Poprosił o pomoc także wojewodę i marszałka województwa.

- Będę rozmawiał z dyrekcją oddziału NFZ, a jeśli to nie pomoże, z ministrem zdrowia. Niezależnie od tego spróbuję znaleźć pieniądze w rezerwie i jeśli będzie to prawnie możliwie, pomożemy szpitalowi - obiecuje Mirosław Karapyta, wojewoda podkarpacki.

Wicemarszałek Kazimierz Ziobro mówi, że samorząd wojewódzki nie może przekazać pieniędzy na bieżącą działalność szpitala. - Możemy udzielić im pożyczki, ale musi się na to zgodzić sejmik. Wystąpiliśmy do NFZ, żeby sfinansował świadczenia udzielone przez tarnobrzeski szpital. Sytuacja jest nadzwyczajna i trzeba nadzwyczajnych rozwiązań. Nie wyobrażam sobie, by szpital w Tarnobrzegu ograniczał działalność, zamykał oddziały i nie przyjmował pacjentów. W tamtym rejonie możemy się spodziewać jeszcze wzrostu zachorowań będących konsekwencją powodzi. Mamy 3 mln zł na usuwanie jej skutków, może z tych pieniędzy uda się coś przeznaczyć dla tego szpitala - zapowiada Ziobro.

Dyrektorka podkarpackiego oddziału NFZ Grażyna Hejda tłumaczy, że fundusz nie dostał dodatkowych pieniędzy z przeznaczeniem dla powodzian. - Ale zaprosiliśmy na czwartek dyrektora szpitala i będziemy rozmawiać. Musimy się zorientować, ilu pacjentów przyjęli, jakie koszty ponieśli. Jakoś trzeba rozwiązać tę sytuację - stwierdza Hejda.

Na pieniądze czeka także szpital w Stalowej Woli. - Mieliśmy sporo dodatkowych wyjazdów do zalanych przez powódź gmin. Pod naszą opieką byli także ewakuowani do Stalowej Woli powodzianie. Kosztowało nas to kilkadziesiąt tysięcy złotych. O pieniądze wystąpiliśmy do starostwa, które dysponuje funduszami na usuwanie skutków powodzi. Czekamy na wypłatę - mówi Roman Ryznar, zastępca dyrektora ds. finansowych w szpitalu w Stalowej Woli.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Dołącz do nas na Facebooku