Ciro V. wyszedł z aresztu. I od razu na proces
2010-07-22
, aktualizacja: 23.07.2010 16:19
48-letni Ciro V. z Włoch, podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej sprowadzającej do Polski skradzione luksusowe samochody, wyszedł w piątek na wolność - dowiedziała się "Gazeta".
W czwartek na konto Prokuratury Okręgowej w Przemyślu przelano 100 tys. zł poręczenia majątkowego za Włocha. - Potwierdzam, że pieniądze zostały wpłacone - mówi nam mec. Anna Kapuścińska-Spinelli, obrońca Ciro V.
Jeszcze tydzień temu przemyski sąd przedłużył o kolejne trzy miesiące areszt dla Włocha. Za kratkami mężczyzna miał siedzieć do 15 października. Tymczasem - jak udało nam się dowiedzieć - dzień po tym, gdy Ciro V. przedłużono areszt, prokuratura zgodziła się, by V. wyszedł na wolność pod warunkiem, że zostanie wpłacone 100 tys. zł. kaucji.
W piątek Włoch opuścił areszt, w którym siedział od 20 stycznia br. - Nie ma już potrzeby stosowania najsurowszego środka zapobiegawczego - twierdzi Grzegorz Zarański, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Przemyślu
Skradziono około 50 aut
Prokuratura zarzuca Ciro V. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która do Polski z miała sprowadzać kradzione we Włoszech luksusowe samochody. Śledczy twierdzą, że grupa działała od 2006 do 2010 r na terenie Przemyśla, Nowego Sącza i Białegostoku.
W czasie śledztwa ustalono, że w kradzionych samochodach przebijano numery nadwozia, by pasowały do sfabrykowanych wcześniej włoskich dokumentów. Przerobione w ten sposób samochody trafiały do Polski i na Ukrainę i były sprzedawane m.in. w internecie.
Według prokuratury sprowadzaniem do Polski aut zajmowali się kolejni podejrzani: Jolanta S. (narzeczona Ciro V.) i jej brat Marek S. oraz Paulina T. oraz ukrywający się przed policją Mirosław K. Prokuratura wyśle za nim list gończy. Im także zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Natomiast trzem innym osobom - Katarzynie D., Stanisławowi S. i Pawłowi B. - prokuratura zarzuca nielegalny obrót kradzionymi autami.
Ciro V. od czterech lat był czasowo zameldowany w Przemyślu. Pochodzi z Neapolu. Zanim przyjechał do Polski grał w koszykówkę w jednej z czołowych drużyn włoskich.
Śledczy twierdzą, że to V. był czołową postacią wśród gangsterów. Mówią, że przestępcom udało się sprzedać około 50 przerobionych samochodów - najczęściej mercedesy, nissany, audi, alfy romeo i fordy. Centralne Biuro Śledcze zabezpieczyło kilkanaście z nich i nadal trwa weryfikowanie kolejnych skradzionych pojazdów.
- Czekamy na proces sądowy - ucina mec. Kapuścińska-Spinelii pytana, jak ocenia zarzuty postawione Ciro V.
Handlował narkotykami?
Kłopoty Włocha, nawet po wyjściu z aresztu, z polskim wymiarem sprawiedliwości wcale się nie kończą. W piątek ruszył jego proces w innej sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Apelacyjną w Rzeszowie. Ta prokuratura oskarżyła Ciro V. o to, że dwa trzy lata temu wprowadził do obrotu kilogram amfetaminy na terenie Krakowa i Krasiczyna.
Śledczy twierdzą, że narkotyki Włoch odebrał właśnie w Krasiczynie za pośrednictwem Grzegorza T. z Przemyśla, który przed sądem odpowie za handel amfetaminą i tabletkami ekstazy. Prokuratura twierdzi, że Ciro V. kupił narkotyki od mieszkańca Krakowa. Zanim dostał zamówiony towar wcześniej w liście przesłano mu próbki amfetaminy.
- V. chciał sprawdzić jakość narkotyków. Stwierdził, że jest bardzo dobra i zamówił kilogram amfetaminy. Za towar w dwóch ratach zapłacił 13,5 tys. zł - mówi nam jeden z prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.
Ale prokuratura ma duży orzech do zgryzienia. Narkotyków, o których mówią śledczy, policjanci nigdy nie znaleźli. Jak więc wpadli na to, że taka transakcja w ogóle miała miejsce? To tajemnica.
Mec. Anna Kapuścińska-Spinelli odmawia komentarza w tej sprawie. - Jak do tej pory mój klient nigdy nie był karany - mówi jedynie.
Podczas piątkowego procesu Ciro V. nie przyznał się do winy. Następna rozprawa we wrześniu.
Jeszcze tydzień temu przemyski sąd przedłużył o kolejne trzy miesiące areszt dla Włocha. Za kratkami mężczyzna miał siedzieć do 15 października. Tymczasem - jak udało nam się dowiedzieć - dzień po tym, gdy Ciro V. przedłużono areszt, prokuratura zgodziła się, by V. wyszedł na wolność pod warunkiem, że zostanie wpłacone 100 tys. zł. kaucji.
W piątek Włoch opuścił areszt, w którym siedział od 20 stycznia br. - Nie ma już potrzeby stosowania najsurowszego środka zapobiegawczego - twierdzi Grzegorz Zarański, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Przemyślu
Skradziono około 50 aut
Prokuratura zarzuca Ciro V. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która do Polski z miała sprowadzać kradzione we Włoszech luksusowe samochody. Śledczy twierdzą, że grupa działała od 2006 do 2010 r na terenie Przemyśla, Nowego Sącza i Białegostoku.
W czasie śledztwa ustalono, że w kradzionych samochodach przebijano numery nadwozia, by pasowały do sfabrykowanych wcześniej włoskich dokumentów. Przerobione w ten sposób samochody trafiały do Polski i na Ukrainę i były sprzedawane m.in. w internecie.
Według prokuratury sprowadzaniem do Polski aut zajmowali się kolejni podejrzani: Jolanta S. (narzeczona Ciro V.) i jej brat Marek S. oraz Paulina T. oraz ukrywający się przed policją Mirosław K. Prokuratura wyśle za nim list gończy. Im także zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Natomiast trzem innym osobom - Katarzynie D., Stanisławowi S. i Pawłowi B. - prokuratura zarzuca nielegalny obrót kradzionymi autami.
Ciro V. od czterech lat był czasowo zameldowany w Przemyślu. Pochodzi z Neapolu. Zanim przyjechał do Polski grał w koszykówkę w jednej z czołowych drużyn włoskich.
Śledczy twierdzą, że to V. był czołową postacią wśród gangsterów. Mówią, że przestępcom udało się sprzedać około 50 przerobionych samochodów - najczęściej mercedesy, nissany, audi, alfy romeo i fordy. Centralne Biuro Śledcze zabezpieczyło kilkanaście z nich i nadal trwa weryfikowanie kolejnych skradzionych pojazdów.
- Czekamy na proces sądowy - ucina mec. Kapuścińska-Spinelii pytana, jak ocenia zarzuty postawione Ciro V.
Handlował narkotykami?
Kłopoty Włocha, nawet po wyjściu z aresztu, z polskim wymiarem sprawiedliwości wcale się nie kończą. W piątek ruszył jego proces w innej sprawie prowadzonej przez Prokuraturę Apelacyjną w Rzeszowie. Ta prokuratura oskarżyła Ciro V. o to, że dwa trzy lata temu wprowadził do obrotu kilogram amfetaminy na terenie Krakowa i Krasiczyna.
Śledczy twierdzą, że narkotyki Włoch odebrał właśnie w Krasiczynie za pośrednictwem Grzegorza T. z Przemyśla, który przed sądem odpowie za handel amfetaminą i tabletkami ekstazy. Prokuratura twierdzi, że Ciro V. kupił narkotyki od mieszkańca Krakowa. Zanim dostał zamówiony towar wcześniej w liście przesłano mu próbki amfetaminy.
- V. chciał sprawdzić jakość narkotyków. Stwierdził, że jest bardzo dobra i zamówił kilogram amfetaminy. Za towar w dwóch ratach zapłacił 13,5 tys. zł - mówi nam jeden z prokuratorów Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.
Ale prokuratura ma duży orzech do zgryzienia. Narkotyków, o których mówią śledczy, policjanci nigdy nie znaleźli. Jak więc wpadli na to, że taka transakcja w ogóle miała miejsce? To tajemnica.
Mec. Anna Kapuścińska-Spinelli odmawia komentarza w tej sprawie. - Jak do tej pory mój klient nigdy nie był karany - mówi jedynie.
Podczas piątkowego procesu Ciro V. nie przyznał się do winy. Następna rozprawa we wrześniu.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane
- Montowanie okrągłej kładki w Rzeszowie. Ferenc: Historyczny moment [ZOBACZ]
- "Chcę na komunię PSP i tysiaka". Co na to rodzice?
- Casting na Top Model w Millenium Hall [WIDEO, FOTO]
- Pierwsze Komunie VIP-ów. Kto dostał rzymski różaniec? [FOTO]
- 19-latek pobity na Hetmańskiej. Bo nie chciał dać telefonu
- RZGW czeka na pieniądze, a śmieci po zalewie pływają
- 29-letni pieszy nie żyje. Potrącił go opel. Kto nim kierował?




