W rzeszowskim szpitalu jak w zdroju

Anna Gorczyca
2010-07-27 , aktualizacja: 27.07.2010 19:30
A A A Drukuj
Małgorzata Czach miała wypadek samochodowy. - Muszę szybko wrócić do zdrowia. Lekarz ortopeda dał mi skierowanie i podpowiedział, że w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie działa już nowy zakład rehabilitacyjny. Przyszłam z ulicy i zostałam przyjęta. Jestem szczęśliwa, że nie muszę czekać w kolejce

Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Miała szczęście, bo Zakład Wodolecznictwa i Rehabilitacji w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie dopiero zaczął przyjmować pacjentów. - Mamy kontrakt z NFZ-etem, choć muszę przyznać, że jest niski. Na sól do kwaśnego mleka nie zarobimy - przyznaje Leszek Czerwiński, dyrektor szpitala.

W wyremontowanych pastelowych pomieszczeniach stanęło sześć wanien do hydroterapii i dwie wirówki. Jest też specjalna sala z biczami szkockimi. - W zależności od zaleceń lekarskich pacjenci mogą korzystać z kąpieli w samej wodzie lub w solance, która wydobywana jest z głębokości 300 metrów. Zanim solanka trafi do wanny, jest podgrzewana. Gdy włączymy np. program kąpieli perełkowej, solanka jest natleniana. Dzięki temu organizm ją lepiej wchłania - wyjaśnia Sławomir Jandziś, kierownik zakładu. W kilku wannach można zanurzyć się po czubek głowy, w innych moczyć tylko ręce lub nogi, a w innej zażywać kąpieli na siedząco.

Dla pacjentów, którzy nie mogą wejść sami do wanny, kupiono specjalny podnośnik. Ma w tym swój udział prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. - W ubiegłym roku, gdy pan prezydent był pacjentem naszego szpitala, pokazaliśmy mu powstający zakład wodolecznictwa. Pan prezydent zapytał, jak ma do wanny wejść pacjent jeżdżący na wózku. Powiedzieliśmy, że można mu pomóc, używając specjalnego podnośnika za 6 tys. zł. Prezydent kazał kupić - opowiada Jandziś.

Wodolecznictwo to nowość w ofercie szpitala. Powstało dzięki temu, że w pobliżu szpitala odkryto złoża wód mineralnych. W latach 60. szukano wody, a gdy okazało się, że ta z odwiertów nie nadaje się do picia, sprawa poszła w zapomnienie. Wrócono do niej kilka lat temu. Specjaliści z Państwowego Zakładu Higieny ogłosili, że odkryta koło szpitala woda to solanka chlorkowo-sodowa, jodkowa i żelazista. Ma stężenie i właściwości podobne do wód zdrojowych w Iwoniczu-Zdroju. Można ją wykorzystywać w leczeniu przewlekłych chorób mięśni i stawów, stanach zwyrodnieniowych, chorobach układu nerwowego, zaburzeniach krążenia obwodowego i operacjach ortopedycznych. - Dzięki właściwościom solanek oraz możliwościom wanien możemy wspomagać pracę lekarzy. Do tej pory lekarze z oddziału chirurgii naczyniowej, żeby przywrócić krążenie obwodowe, korzystali z farmakologii. Teraz możemy wykorzystać do tego wirówki - tłumaczy kierownik zakładu.

Pacjenci są rehabilitowani nie tylko wodą. - Cykl leczenia powinien obejmować także fizykoterapię i kinezyterapię. Mamy urządzenia najnowszej generacji: lasery, magnetronik, diatermę - mówi Jandziś.

Nowoczesny sprzęt do ćwiczeń stanął także w sali do kinezyterapii. Pacjent, który ćwiczy na nowoczesnej bieżni, uczy się chodzenia od nowa. - Bardzo często problem tkwi nie w chorej kończynie, ale w głowie pacjenta. Tam jest bariera, wywołana bólem lub ograniczeniem ruchu, która sprawia, że choć przyczyna bólu została usunięta, pacjent chodzi tak, jakby go nadal bolało. To urządzenie wykorzystuje sprzężenie zwrotne między mózgiem a kończynami - tłumaczy Jandziś. W stojącym obok urządzeniu, wyglądającym jak mała równoważnia, również wykorzystuje się sprzężenie zwrotne. Ciekawostką jest to, że w rehabilitacji dzieci na tym urządzeniu wykorzystuje się gry komputerowe.

Stworzenie zakładu wodolecznictwa w Szpitalu Miejskim kosztowało 3,6 mln zł. Z tego 2,4 mln zł to środki unijne, a resztę dołożyło miasto.

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Dołącz do nas na Facebooku