Po powodzi: W szkole plac budowy, ale lekcje będą

Agata Kulczycka
2010-08-24 , aktualizacja: 24.08.2010 17:56
A A A Drukuj
Tylko tydzień do rozpoczęcia roku szkolnego, a w dotkniętej dwukrotnie przez powódź gminie Gorzyce remonty szkół jeszcze się nie rozpoczęły. Dziś dopiero wyłoniona zostanie firma, która je przeprowadzi. Przed nauczycielami trudne zadanie: zapewnić bezpieczeństwo uczniom na placach budów, w które zmienią się niebawem szkoły.
Kazimiera Dziura w suterenach podstawówki w Sokolnikach. - Czy uda się firmie, która wygra przetarg, dotrzymać terminu 15 października? - nauczyciele mają poważne wątpliwości
Fot. Krzysztof Koch / Agencja Ga
Kazimiera Dziura w suterenach podstawówki w Sokolnikach. - Czy uda się firmie, która wygra przetarg, dotrzymać terminu 15 października? - nauczyciele mają poważne wątpliwości
- Rodzice się niepokoili, przychodzili i pytali, czy szkoła ruszy normalnie we wrześniu. Po wsi krążyły opowieści, że dzieci będziemy dowozić. A one mają już dość. Całe wakacje jeździły, teraz chcą być w końcu w domu, na miejscu, dlatego powiesiłam ogłoszenia, na wszystkich tablicach ogłoszeniowych, przy sklepie, przy wejściu do szkoły, że rok szkolny rozpoczyna się 1 września, a zajęcia będą odbywać się tutaj, w klasach na piętrze, na dwie zmiany - mówi Kazimiera Dziura, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Sokolnikach.

Choć łatwo nie będzie, bo cały parter i sutereny, gdzie była sala komputerowa, siłownia i salka, w której prowadzone były zajęcia z programu Radosna Szkoła czeka generalny remont.

A mury ciągle się suszą

Szkoła podstawowa w Sokolnikach razem z gimnazjum i przedszkolem stanowi jeden kompleks. Budynki, które go tworzą pochodzą z różnych czasów: gimnazjum i przedszkole jest jeszcze przedwojenne, a podstawówka oddana został do użytku w 1998 roku. Budowane w różnych technologiach różnie zniosły powódź. - Nasz budynek uprzątnięty i osuszony mógłby być remontowany co najmniej od tygodnia, a tu dopiero przetargi. 1 września za pasem, nie wiem jak to będzie - ubolewa Kazimiera Dziura. - Mam zaprzyjaźnionego przedsiębiorcę, wiele prac wcześniej wykonywał tu społecznie, teraz też chciał podjąć się remontu. Na 8-10 września pewno by prace zakończył. Ale gmina ogłosiła przetarg na cały kompleks i nawet w nim nie wziął udziału, nie dałby rady wyremontować całości - żałuje Kazimiera Dziura.

W gimnazjum stare mury namokły bardziej niż w podstawówce. Trzeba było nie tylko zeskrobać lamperie, ale i odkuć tynki, do gołej cegły. Przy porządkowaniu, tak jak w innych szkołach gminy, pomagali żołnierze, strażacy, więźniowie, oddelegowani pracownicy z Huty Stalowa Wola, czasem świadkowie Jehowy. Choć w ciągu dnia w szkole wszystkie okna pootwierane, w nocą chodzą osuszacze, to dyrektorka nie jest przekonana, że remont już powinien się rozpocząć. - Przecież w domach też nikt jeszcze nie remontuje. Po powodzi w 2001 roku, choć wszystko osuszyliśmy, wilgoć wychodziła do tej pory. Co roku na wakacjach musieliśmy malować lamperie, bo tworzyły się pęcherze i farba odpryskiwała, a bywało, że malowaliśmy także na feriach - opowiada Elżbieta Magryn, dyrektorka Gimnazjum w Sokolnikach.

W Trześni budynek szkoły jest ok. 50-letni. Na parterze ciągle zapach wilgoci jest wyraźny. Na wysokości blisko dwóch metrów tynki odkute, ale powyżej już widać wyraźnie wykwity pleśni. - Są już nawet na suficie, wcześniej tego nie zauważyłam - martwi się Anna Sośniak, dyrektorka Szkoły Podstawowej w Trześni.

Termin zabójczy. Kto się zgłosi?

Dziś zgodnie z ustalonym terminem otwarte zostaną koperty z ofertami od firm, które zainteresowane są remontem szkół w gminie Gorzyce. W poniedziałek nie było jeszcze żadnego zgłoszenia, ale wójt gminy Gorzyce Marian Grzegorzek jest dobrej myśli: - Firmy zwykle w ostatnim dniu składają oferty - mówi. Zakres prac, których się będą musiały podjąć jest spory. Na remont czekają trzy szkoły podstawowe w gminie: w Sokolnikach, Trześni i Furmanach, gimnazjum w Sokolnikach, dwa przedszkola w Sokolnikach i Trześni oraz oddział przedszkolny w Orliskach. Trzeba wymienić zalane instalacje elektryczne, zainstalować nowe piece do centralnego ogrzewania, wyremontować sale gimnastyczne, w tym jedną wielką, pełnowymiarową, piwnice, korytarze i sale lekcyjne: odmalować, a czasem też otynkować ściany, położyć płytki, parkiety lub wykładziny, doprowadzić do użytku łazienki, punkty wydawania posiłków. Termin zakończenia prac jest zabójczy: to 15 października. Tym bardziej, że do 25 sierpnia trzeba doliczyć - zgodnie z obowiązującymi procedurami - jeszcze siedem dni, na odwołania. Dopiero po tym terminie firma będzie mogła rozpocząć prace.

Dlaczego gmina ogłosiła przetarg tak późno? - Nie wiem czy 1,5 tygodnia to długo. Samorząd nie może ogłosić przetargu, gdy nie ma zabezpieczenia finansowego. Dopiero 16 sierpnia otrzymaliśmy z Ministerstwa Edukacji Narodowej informację o wysokości środków przyznanych nam na remonty i natychmiast ogłosiliśmy przetarg. Nawet gdybyśmy zdecydowali się na zaciągnięcie kredytu, trwałoby to tyle samo: bo trzeba byłoby uzyskać na to zgodę rady gminy, czekać na uruchomienie kredytu, a nam zależało na tym, by skorzystać z obiecanych przez ministerstwo pieniędzy - tłumaczy wójt Grzegorzek.

Z MEN gmina dostała blisko 2,3 mln zł, a na wszystkie prace potrzebuje ok. 3 mln zł. - Różnicę pokryjemy z promesy MSWiA, ze środków, które otrzymaliśmy od marszałka województwa i innych samorządów. Nie powinno braknąć - spokojny jest wójt.

Bezpiecznie, jak na placu budowy

Ale remonty prowadzone równolegle z lekcjami to dla szkół poważny problem. - Bo od 1 września musimy dzieciom zapewnić bezpieczeństwo - doskonale zdają sobie sprawę z odpowiedzialności dyrektorki. Jak z tego wybrnąć, gdy korytarze i szkolne sale zamienią się w plac budowy? W podstawówce w Trześni uczniowie będą wchodzić przez najbliższe tygodnie bocznym wejściem prosto na klatkę schodową i pierwsze piętro, gdzie odbywać się będą zajęcia. - Cały dół oddzielimy ścianą, za którą będą prowadzone prace - mówi Anna Sośniak.

- Jeśli gdzieś zagrożone jest bezpieczeństwo dzieci należy zastanowić się nad innymi rozwiązaniami, np. zorganizowaniem zajęć w innej szkole. Nie ma przyzwolenia na to, by dzieci miały dostęp do miejsc niebezpiecznych. Rozumiemy wyjątkowość sytuacji, ale dzieci nie mogą być narażone na wypadki - podkreśla Antoni Wydro, podkarpacki wicekurator i zapowiada, że zarówno organ prowadzący, jak i pracownicy kuratorium będą sprawdzać, czy w szkołach, gdzie prowadzony jest remont dzieci są bezpieczne.

A dyrektorkom sen z powiek spędza jeszcze jeden problem: ogrzewanie. - Bywały lata, że uruchamialiśmy je już pod koniec września - przypomina Kazimiera Dziura.

- Kotłownia powinna być gotowa na 15 października, ale czy będzie? - zastanawia się Elżbieta Magryn.

- Wyobrażam sobie, że firma, która przyjdzie rozpocznie prace właśnie od kotłowni, od wymiany pieca i naprawy centralnego ogrzewania. Ale w naszej kotłowni ciągle błoto stoi - mówi dyrektorka szkoły w Trześni. Z kotłowni w Sokolnikach woda została wypompowana ledwie tydzień temu.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dołącz do nas na Facebooku