Przedszkolaki z gminy Gorzyce zostaną w domach
2010-08-26
, aktualizacja: 26.08.2010 09:32
Dzieci z tych miejscowości w gminie Gorzyce, które zostały poszkodowane przez powódź, przez najbliższe tygodnie będą musiały zostać w domach. Przedszkoli dotąd nie udało się wyremontować
ZOBACZ TAKŻE
- Nie ma chętnych do remontów szkół po powodzi (25-08-10, 18:08)
- Po powodzi: W szkole plac budowy, ale lekcje będą (24-08-10, 17:56)
Przedszkole w Sokolnikach jest jednooddziałowe, w jednej grupie są dzieci od trzech do pięciu lat. Mieści się w wydzielonej części gimnazjum, ma osobne wejście i ogrodzony niewielki plac zabaw. Po raz pierwszy w tym roku zostało zalane podczas majowej powodzi, drugi raz - miesiąc później.
Pomieszczenia są już uprzątnięte, ale niesposób domyślić się co w nich wcześniej było. Zdarty do surowych cegieł tynk ze ścian, podłogi na których nie ma nawet legarów - nie ułatwiają tego zadania. Tylko w jednym pomieszczeniu ostały się metalowe konstrukcje, resztki ścianek działowych.
- Tu była kuchnia, tu zmywalnia, tu przygotowalnia - staram się zobaczyć tą część przedszkola oczami Zofii Radzimowskiej, dyrektorki przedszkola w Sokolnikach, choć wcale to łatwe nie jest. - Mieliśmy dużą kuchnię gazową, kocioł do gotowania zupy, patelnię elektryczną, zmywarkę i lodówki. W grudniu kupiłam pięć nowych stolików z firmy Novum - wylicza utracone rzeczy dyrektorka. - Nic nie ocalało: ani nowe stoliki, ani telewizor, ani nawet dokumentacja - wspomina.
Ale największym zaskoczeniem powodzi była duża drewniana lokomotywa z dziecięcego ogródka. - Mimo, że była przytwierdzona do podłoża, woda ją wyrwała i przeniosła nad ogrodzeniem ogródka. Opłynęła skrzydło budynku, w którym mieści się przedszkole i zatrzymała się przed ogrodzeniem szkoły, kilkadziesiąt metrów dalej, a drugim razem zatrzymała się na ogrodzeniu szkolnym - opowiadają nauczycielki z przedszkola.
Do rozpoczęcia roku szkolnego zostało pięć dni i nie ma najmniejszych szans na to, by pomieszczenia ze ściągniętym do cegieł tynkiem i bez podłóg, 1 września były gotowe na przyjęcie dzieci. Przetarg na remonty przedszkoli gminnych, oprócz Sokolnik także w Trześni oraz oddziału przedszkolnego w Orliskach, zostanie rozstrzygnięty dopiero jutro. - Termin ich zakończenia planowany jest na połowę października, ale zajęcia na pewno nie będą mogły rozpocząć się natychmiast. To wszystko musi wyschnąć. Realna data to dopiero 1 listopada - uważa Zofia Radzimowska.
Gmina zaproponowała, by opiekę dla maluchów zorganizować w Gorzycach. - Tam w zespole szkół przygotowalibyśmy pomieszczenia dla przedszkolaków - mówi Marian Grzegorzek, wójt gminy Gorzyce.
Podstawowa słabość tego rozwiązania była taka, że rodzice musieliby sami zawozić i przywozić dzieci do Gorzyc. - Bo obowiązek dowozu dzieci do przedszkoli nie ciąży na gminie, a na rodzicach - przypomina wójt.
- Z 14 rodziców obecnych na poniedziałkowym spotkaniu taką chęć wyraziło tylko troje. Nie wszystkie mamy pracują, dzieci będą też mogły pozostać pod opieką babć - domyśla się Zofia Radzimowska.
Z drugiego przedszkola - chętnych nie było w ogóle.
Pomieszczenia są już uprzątnięte, ale niesposób domyślić się co w nich wcześniej było. Zdarty do surowych cegieł tynk ze ścian, podłogi na których nie ma nawet legarów - nie ułatwiają tego zadania. Tylko w jednym pomieszczeniu ostały się metalowe konstrukcje, resztki ścianek działowych.
- Tu była kuchnia, tu zmywalnia, tu przygotowalnia - staram się zobaczyć tą część przedszkola oczami Zofii Radzimowskiej, dyrektorki przedszkola w Sokolnikach, choć wcale to łatwe nie jest. - Mieliśmy dużą kuchnię gazową, kocioł do gotowania zupy, patelnię elektryczną, zmywarkę i lodówki. W grudniu kupiłam pięć nowych stolików z firmy Novum - wylicza utracone rzeczy dyrektorka. - Nic nie ocalało: ani nowe stoliki, ani telewizor, ani nawet dokumentacja - wspomina.
Ale największym zaskoczeniem powodzi była duża drewniana lokomotywa z dziecięcego ogródka. - Mimo, że była przytwierdzona do podłoża, woda ją wyrwała i przeniosła nad ogrodzeniem ogródka. Opłynęła skrzydło budynku, w którym mieści się przedszkole i zatrzymała się przed ogrodzeniem szkoły, kilkadziesiąt metrów dalej, a drugim razem zatrzymała się na ogrodzeniu szkolnym - opowiadają nauczycielki z przedszkola.
Do rozpoczęcia roku szkolnego zostało pięć dni i nie ma najmniejszych szans na to, by pomieszczenia ze ściągniętym do cegieł tynkiem i bez podłóg, 1 września były gotowe na przyjęcie dzieci. Przetarg na remonty przedszkoli gminnych, oprócz Sokolnik także w Trześni oraz oddziału przedszkolnego w Orliskach, zostanie rozstrzygnięty dopiero jutro. - Termin ich zakończenia planowany jest na połowę października, ale zajęcia na pewno nie będą mogły rozpocząć się natychmiast. To wszystko musi wyschnąć. Realna data to dopiero 1 listopada - uważa Zofia Radzimowska.
Gmina zaproponowała, by opiekę dla maluchów zorganizować w Gorzycach. - Tam w zespole szkół przygotowalibyśmy pomieszczenia dla przedszkolaków - mówi Marian Grzegorzek, wójt gminy Gorzyce.
Podstawowa słabość tego rozwiązania była taka, że rodzice musieliby sami zawozić i przywozić dzieci do Gorzyc. - Bo obowiązek dowozu dzieci do przedszkoli nie ciąży na gminie, a na rodzicach - przypomina wójt.
- Z 14 rodziców obecnych na poniedziałkowym spotkaniu taką chęć wyraziło tylko troje. Nie wszystkie mamy pracują, dzieci będą też mogły pozostać pod opieką babć - domyśla się Zofia Radzimowska.
Z drugiego przedszkola - chętnych nie było w ogóle.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- "Cygan" powalczy z Royem Jonsem Jr. Potem już odsiadka?
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Wypadek przy kontroli w Krościenku. Ukrainka nie żyje
- Utrudnienia na kilku ulicach Rzeszowa - startują juwenalia
- Okrągła kładka nad al. Piłsudskiego powoli będzie rosła
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Będzie "zielona fala", ale i paraliż miasta




więcej zdjęć