Moda na hybrydowe latarnie. Bo zaoszczędzić można
2010-08-31
, aktualizacja: 31.08.2010 19:58
Podkarpackie wioski zapatrzyły się na zachód Europy i stroją swoje ulice w hybrydowe latarnie. Dostają na to miliony z Unii Europejskiej
Trzebownisko, jedna z podrzeszowskich gmin. Charakterystyczna, bo to właśnie w jej granicach leży międzynarodowe lotnisko w Jasionce. A od czerwca ulice w pięciu wioskach oświetlane są hybrydowymi latarniami.
- Byliśmy pierwszą gminą w Polsce, która na taką skalę zainwestowała w lampy hybrydowe. Mamy ich teraz w gminie dokładnie 91 podkreśla Józef Fedan, wójt Trzebowniska.
Energia to wyzwanie
Latarnię hybrydową rozpoznać można bez problemu, bo oprócz lampy zdobi ją jeszcze wiatraczek i panel słoneczny. Latarnia taka zasilana jest energią z wiatru i słońca.
- W dodatku ma akumulatorek, który magazynuje energię przez trzy, a nawet pięć dni. A świecić może od dziesięciu do czternastu godzin na dobę - opisuje Roman Kałamarz, wójt wiejskiej gminy Jarosław. W tej gminie, dzięki pieniądzom z Regionalnego Programu Operacyjnego, latarnie mają stanąć już w listopadzie br. I nie jedna, dwie, ale aż 313.
- Energia odnawialna to wyzwanie. Wg dyrektywy unijnej w sprawie promowania wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych Polska do końca 2020 roku ma mieć 15 proc. udziału takiej energii na swoim rynku energetycznym. Dlatego w wielu konkursach w kryteriach wyboru projektów przyznajemy dodatkowe punkty za poprawę wydajności energetycznej. Np. w projektach turystycznych, czy dotyczących modernizacji placówek oświatowych inwestorzy często instalowali solary, czyli kolektory słoneczne. A w końcówce ub. roku ogłosiliśmy specjalny konkurs na projekty z zakresu odnawialnych źródeł energii - tłumaczy Ryszard Jur, dyrektor departamentu projektów infrastrukturalnych RPO w urzędzie marszałkowskim.
W kwietniu zostały ogłoszone wyniki tego naboru. Na listę do dofinansowania trafiły 22 takie projekty. W sumie z RPO zostanie na nie wszystkie wydanych 49,5 mln złotych.
Efekt na miarę XXI wieku
Trzebownisko sięgnęło po fundusze z innego unijnego programu - Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Gminni urzędnicy w gąszczu innych konkursów znaleźli działanie 3.3 w osi trzeciej o nazwie: "Podstawowe Usługi dla Gospodarki i Ludności Wiejskiej". Projekt Trzebowniska realizowany był od marca do czerwca br. Do przetargu stanęły cztery podmioty, wygrała firma Infrastruktura z Poznania, która zaproponowała kwotę 1,885 mln zł i udzieliła 8 lat gwarancji. Dofinansowanie z PROW to 1,189 mln zł.
- Weszliśmy w ten projekt, bo jest w perspektywie wielu lat bardzo oszczędny. A wiadomo, im więcej chłopie oszczędzasz, tym więcej masz - mówi wójt Fedan.
Dzięki projektowi oświetlone zostały: Trzebownisko, Łukawiec, Zaczernie, Stobierna, Wólka Podleśna. Najmniej latarni jest w gminnym Trzebownisku, najwięcej - 40 - w Wólce Podleśnej.
- Dobór miejsc, gdzie ustawione zostały lampy hybrydowe, nie był przypadkowy. Wybrane zostały miejsca, gdzie dostęp do standardowej sieci energetycznej jest mocno utrudniony, a w niejednym przypadku był wręcz niemożliwy - mówi Dominika Hartman z referatu budownictwa i rozwoju gospodarczego Urzędu Gminy w Trzebownisku.
Dowiadujemy się tu, że do budowy lamp użyte zostały wysokiej jakości materiały oraz oprawy oświetleniowe z diodą LED o dużej żywotności, kilkakrotnie przewyższającej standardowe lampy.
Diody LED emitują zimne, białe światło. Taka barwa jest korzystna, ponieważ pozwala na lepsze rozróżnianie kształtów i kolorów nocą. Jednym z elementów latarni jest elektroniczny moduł powiadomień o pracy systemu, który wykorzystuje technologię GSM i radiową. Dzięki temu pracownicy urzędu gminy mogą w każdej chwili sprawdzić, co się dzieje z latarniami.
- Mamy dostęp do specjalnej strony internetowej operatora, w każdej chwili możemy sprawdzić, co się dzieje, są tam informacje o awariach z podaniem ich zakresu i lokalizacji uszkodzonej lampy, próbach kradzieży lampy, a także wstrząsach i uderzeniach - opowiada Dominika Hartman.
- Celem inwestycji było poprawienie bezpieczeństwa. Budowa tradycyjnej sieci na tych terenach była bardzo utrudniona, dlatego też poszukiwaliśmy innego rozwiązania. Oświetlenie to świetnie spełnia swoją rolę. Zasilane energią słoneczną i wiatrową pozwala uzyskać dostęp do całkowicie bezpłatnej i czystej ekologicznie energii - podkreśla Dominika Hartman.
- Uzyskaliśmy efekt na miarę XXI wieku - w gminie są naprawdę dumni.
Inni się uczyli, myśmy brali
- Co wam przyszło do głowy z tymi latarniami hybrydowymi? Nie macie w gminie żadnych innych potrzeb? - pytam wójta gminy wiejskiej Jarosław, czyli konglomeratu 13 wiosek rozłożonych wokół miasta powiatowego.
Wójt Kałamarz uśmiecha się od ucha do ucha: - To nie wynika z tego, że coś sobie ubzduraliśmy, absolutnie. Ale gmina na dzień dzisiejszy ma wykonane 100 proc. kanalizacji, 100 proc. wodociągów, 100 proc. gazyfikacji, 100 proc. telefonizacji, mamy własne wysypisko śmieci ulokowane w Wólce Pełkińskiej. W tym roku wszystkie szkoły też będą miały hale sportowe. Będziemy, jeśli nie jedyną, to jedną z niewielu gmin na Podkarpaciu w takiej sytuacji - opisuje.
- Byliśmy pierwszą gminą w Polsce, która na taką skalę zainwestowała w lampy hybrydowe. Mamy ich teraz w gminie dokładnie 91 podkreśla Józef Fedan, wójt Trzebowniska.
Energia to wyzwanie
Latarnię hybrydową rozpoznać można bez problemu, bo oprócz lampy zdobi ją jeszcze wiatraczek i panel słoneczny. Latarnia taka zasilana jest energią z wiatru i słońca.
- W dodatku ma akumulatorek, który magazynuje energię przez trzy, a nawet pięć dni. A świecić może od dziesięciu do czternastu godzin na dobę - opisuje Roman Kałamarz, wójt wiejskiej gminy Jarosław. W tej gminie, dzięki pieniądzom z Regionalnego Programu Operacyjnego, latarnie mają stanąć już w listopadzie br. I nie jedna, dwie, ale aż 313.
- Energia odnawialna to wyzwanie. Wg dyrektywy unijnej w sprawie promowania wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych Polska do końca 2020 roku ma mieć 15 proc. udziału takiej energii na swoim rynku energetycznym. Dlatego w wielu konkursach w kryteriach wyboru projektów przyznajemy dodatkowe punkty za poprawę wydajności energetycznej. Np. w projektach turystycznych, czy dotyczących modernizacji placówek oświatowych inwestorzy często instalowali solary, czyli kolektory słoneczne. A w końcówce ub. roku ogłosiliśmy specjalny konkurs na projekty z zakresu odnawialnych źródeł energii - tłumaczy Ryszard Jur, dyrektor departamentu projektów infrastrukturalnych RPO w urzędzie marszałkowskim.
W kwietniu zostały ogłoszone wyniki tego naboru. Na listę do dofinansowania trafiły 22 takie projekty. W sumie z RPO zostanie na nie wszystkie wydanych 49,5 mln złotych.
Efekt na miarę XXI wieku
Trzebownisko sięgnęło po fundusze z innego unijnego programu - Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Gminni urzędnicy w gąszczu innych konkursów znaleźli działanie 3.3 w osi trzeciej o nazwie: "Podstawowe Usługi dla Gospodarki i Ludności Wiejskiej". Projekt Trzebowniska realizowany był od marca do czerwca br. Do przetargu stanęły cztery podmioty, wygrała firma Infrastruktura z Poznania, która zaproponowała kwotę 1,885 mln zł i udzieliła 8 lat gwarancji. Dofinansowanie z PROW to 1,189 mln zł.
- Weszliśmy w ten projekt, bo jest w perspektywie wielu lat bardzo oszczędny. A wiadomo, im więcej chłopie oszczędzasz, tym więcej masz - mówi wójt Fedan.
Dzięki projektowi oświetlone zostały: Trzebownisko, Łukawiec, Zaczernie, Stobierna, Wólka Podleśna. Najmniej latarni jest w gminnym Trzebownisku, najwięcej - 40 - w Wólce Podleśnej.
- Dobór miejsc, gdzie ustawione zostały lampy hybrydowe, nie był przypadkowy. Wybrane zostały miejsca, gdzie dostęp do standardowej sieci energetycznej jest mocno utrudniony, a w niejednym przypadku był wręcz niemożliwy - mówi Dominika Hartman z referatu budownictwa i rozwoju gospodarczego Urzędu Gminy w Trzebownisku.
Dowiadujemy się tu, że do budowy lamp użyte zostały wysokiej jakości materiały oraz oprawy oświetleniowe z diodą LED o dużej żywotności, kilkakrotnie przewyższającej standardowe lampy.
Diody LED emitują zimne, białe światło. Taka barwa jest korzystna, ponieważ pozwala na lepsze rozróżnianie kształtów i kolorów nocą. Jednym z elementów latarni jest elektroniczny moduł powiadomień o pracy systemu, który wykorzystuje technologię GSM i radiową. Dzięki temu pracownicy urzędu gminy mogą w każdej chwili sprawdzić, co się dzieje z latarniami.
- Mamy dostęp do specjalnej strony internetowej operatora, w każdej chwili możemy sprawdzić, co się dzieje, są tam informacje o awariach z podaniem ich zakresu i lokalizacji uszkodzonej lampy, próbach kradzieży lampy, a także wstrząsach i uderzeniach - opowiada Dominika Hartman.
- Celem inwestycji było poprawienie bezpieczeństwa. Budowa tradycyjnej sieci na tych terenach była bardzo utrudniona, dlatego też poszukiwaliśmy innego rozwiązania. Oświetlenie to świetnie spełnia swoją rolę. Zasilane energią słoneczną i wiatrową pozwala uzyskać dostęp do całkowicie bezpłatnej i czystej ekologicznie energii - podkreśla Dominika Hartman.
- Uzyskaliśmy efekt na miarę XXI wieku - w gminie są naprawdę dumni.
Inni się uczyli, myśmy brali
- Co wam przyszło do głowy z tymi latarniami hybrydowymi? Nie macie w gminie żadnych innych potrzeb? - pytam wójta gminy wiejskiej Jarosław, czyli konglomeratu 13 wiosek rozłożonych wokół miasta powiatowego.
Wójt Kałamarz uśmiecha się od ucha do ucha: - To nie wynika z tego, że coś sobie ubzduraliśmy, absolutnie. Ale gmina na dzień dzisiejszy ma wykonane 100 proc. kanalizacji, 100 proc. wodociągów, 100 proc. gazyfikacji, 100 proc. telefonizacji, mamy własne wysypisko śmieci ulokowane w Wólce Pełkińskiej. W tym roku wszystkie szkoły też będą miały hale sportowe. Będziemy, jeśli nie jedyną, to jedną z niewielu gmin na Podkarpaciu w takiej sytuacji - opisuje.
W gminie jest siedem szkół. Oświata pożera połowę budżetu, który w tym roku wynosi 26,5 mln zł. W tym roku zakończy się budowa dwóch ostatnich hal sportowych. Dlatego samorządowcy z gminy pomyśleli: trzeba się brać za nowe tematy. Wójt wpadł na pomysł instalowania latarni hybrydowych, rada gminy jednogłośnie przyklasnęła.
Gdy mimo tych wyjaśnień trochę się dziwię, skąd w gminie takie pomysły, wójt opowiada historię starań o dotacje europejskie. Kałamarz wójtem jest tu od 20 lat. Absolwent prawa, a także podyplomowych studiów z zakresu integracji europejskiej na Akademii Ekonomicznej w Krakowie.
- Myśmy sięgali po pomoc unijną już wtedy, gdy jeszcze inni wójtowie dziwili się: "a po co nam kanalizacja?", a niektórzy powątpiewali nawet w potrzebę budowy wodociągów. A ja wyczułem bardzo szybko, jaka to dobra okazja. Trzy razy załapałem się na Sapard. Inne gminy, zanim nauczyły się, jak to robić, to już było po Sapardzie. A myśmy z tego programu wybudowali kanalizację w Woli Buchowskiej, Surochowie i Makowisku. Gmina Jarosław była pierwszą gminą w Polsce, która złożyła wniosek do programu Sapard. Gratulował mi osobiście ówczesny marszałek Sejmu Marek Borowski. Zaprosił i wyróżnił dziewięć gmin z Polski, które jako pierwsze złożyły wnioski i załapały się do Sapardu. To było w 2000, a może 2001 roku - wspomina Kałamarz.
Wcześniej gmina skorzystała z programu Phare i dzięki temu skanalizowała Muninę, Tuczempy i Morawsko.
- To ile w sumie pieniędzy gmina ściągnęła do tej pory z funduszy europejskich? - zastanawiam się.
- Powiem tak: na pobory wójt zarobił. Z nadwyżką strasznie dużą - śmieje się. - A tak na poważnie to ok. 25 mln zł razem z dotacjami - wylicza.
Chłopy mówią; a po co nam hybrydy
Gmina Jarosław jest rozległa. 13 wiosek i 13 tysięcy mieszkańców. Gdyby chcieć ją przejechać z jednego końca na drugi, trzeba by pokonać 36 kilometrów.
Oprócz wydatków na oświatę, czy na drogi, gmina musi wydawać sporą kwotę na energię. Z rocznego budżetu trzeba wysupłać 2 mln zł. Za samo oświetlenie uliczne 400 tysięcy. - A latarnie nie świecą całą noc. Zapalane są o zmroku, gaszone o 23. - 23.30. Czasem troszkę z rana, na godzinkę czasu się je włącza - zastrzega wójt.
A lampy przestarzałe, mają po 8, 10 lat: oprawy zardzewiały, oświetlenie sodowe i rtęciowe, które ciągnie o jedną trzecią luksów więcej niż te nowocześniejsze. Same utrapienia.
- Wychodzę z takiego założenia: jak byłem jednym z pierwszych na kanalizację, to tak samo muszę się zachować w stosunku do energii odnawialnej. Póki Unia Europejska stawia nacisk na to, wymaga i daje pieniądze. Teraz chłopy mówią tak: "po co nam hybrydy?" Tak samo jak kiedyś: "po co nam kanalizacja?". A nie oszukujmy się: za chwilę, jeżeli się kapną, tych pieniędzy już nie będzie. Dlatego kto pierwszy, ten ma większą możliwość skorzystania ze środków pomocowych. Wiemy, że energia w Polsce jest piekielnie droga i będzie jeszcze droższa - rozmyśla wójt.
Wójt Kałamarz o hybrydach po raz pierwszy pomyślał na wycieczce do Hiszpanii trzy lata temu. Zobaczył je tam, popytał. Okazało się, że Hiszpanie stawiali je dzięki funduszom unijnym.
- Gdy zobaczyłem u nas ogłoszenie o naborze na energię odnawialną, od razu pomyślałem: wchodzę w to - słyszymy.
Wniosek gminy Jarosław jest potężny. Obejmuje 12 wiosek. Wartość projektu to 9,956 mln zł. (maksymalnie można było zgłosić wniosek do 10 mln zł). A dofinansowanie 8,232 mln zł. Różnicę pokryje gmina.
- Będziemy je stawiać tam, gdzie do tej pory oświetlenia nie ma, bo np. zakładowi energetycznemu nie opłacało się ich stawiać, bo była zbyt duża odległość od infrastruktury energetycznej, a także w rejonach gdzie są nowe budowy domów. Już czuję, że będą awantury, bo stare oświetlenie będę wyłączał przed północą jak do tej pory, a hybrydy będą się świecić całą noc. Będą ludzie się skarżyć, oj będą - przewiduje wójt.
Latarnia będzie miała 8 metrów wysokości, w ziemię wkopana będzie na metr. Ramię wiatraka będzie mierzyło 0,8 metra. Gmina załatwiła już sobie z właścicielami gruntów zgody na udostępnienie tych skrawków podłoża.
2,2 mln oszczędności
Wniosek gminni urzędnicy pisali sami, nie różnił się wiele od tych składanych wcześniej na kanalizację. Został złożony w marcu tego roku. Jego częścią były skrupulatne wyliczenia. Te już musieli dla niej przeprowadzić tzw. branżowcy zewnętrzni. To oni wyliczyli, że jedna latarnia hybrydowa będzie gminę kosztować jakieś 32 tys. zł. Razem z utrzymaniem jej przez 20 lat to koszt 35,7 tys. zł.
Firma zewnętrzna przedstawiła też kalkulacje, z których wynika, że wybudowanie i utrzymanie przez taki sam okres lampy tradycyjnej to koszt 42,5 tys. zł. Sama taka lampa kosztuje ok. 1,5 tys zł, do tego kosztu należy doliczyć koszty projektu budowlanego, budowy sieci energetycznej oraz energii elektrycznej.
- Różnica może niewielka, bo 7 tys. zł. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę 313 lamp to w ciągu 20 lat da nam już kwotę 2,2 mln zł. oszczędności. Za to można wybudować średniej wielkości salę sportową. Co roku mamy oszczędności ok. 100 tys. zł. A to wszystko wyliczenia nie biorące pod uwagę wzrostów cen energii - rachuje wójt.
- A już nie mówię o dużej oszczędności w środowisko i to nie tylko gminy Jarosław. Zyskuje cała kula ziemska, niech ta jedna nasza gmina będzie takim małym trybikiem w tym całym systemie - dodaje.
Gmina ma już niemal wszystkie dokumenty, ma pozwolenie na budowę, czeka tylko na podpisanie umowy z urzędem marszałkowskim, chciałaby końcem września ogłosić przetarg. Tak, żeby do końca grudnia latarnie mogły już oświetlać podjarosławskie wioski. - Instalacja lamp będzie najprostszą rzeczą do wykonania w całym tym projekcie. Bo trwać to będzie 3 miesiące i jest bardzo proste technologicznie - mówią w gminie.
Wójt już rozmyśla nad drugim etapem projektu. Chciałby w dalszej kolejności wymienić 914 istniejących już latarni na hybrydowe. - Jak się tylko jakiś konkurs pokaże, to od razu piszemy - zapowiada.
Gdy mimo tych wyjaśnień trochę się dziwię, skąd w gminie takie pomysły, wójt opowiada historię starań o dotacje europejskie. Kałamarz wójtem jest tu od 20 lat. Absolwent prawa, a także podyplomowych studiów z zakresu integracji europejskiej na Akademii Ekonomicznej w Krakowie.
- Myśmy sięgali po pomoc unijną już wtedy, gdy jeszcze inni wójtowie dziwili się: "a po co nam kanalizacja?", a niektórzy powątpiewali nawet w potrzebę budowy wodociągów. A ja wyczułem bardzo szybko, jaka to dobra okazja. Trzy razy załapałem się na Sapard. Inne gminy, zanim nauczyły się, jak to robić, to już było po Sapardzie. A myśmy z tego programu wybudowali kanalizację w Woli Buchowskiej, Surochowie i Makowisku. Gmina Jarosław była pierwszą gminą w Polsce, która złożyła wniosek do programu Sapard. Gratulował mi osobiście ówczesny marszałek Sejmu Marek Borowski. Zaprosił i wyróżnił dziewięć gmin z Polski, które jako pierwsze złożyły wnioski i załapały się do Sapardu. To było w 2000, a może 2001 roku - wspomina Kałamarz.
Wcześniej gmina skorzystała z programu Phare i dzięki temu skanalizowała Muninę, Tuczempy i Morawsko.
- To ile w sumie pieniędzy gmina ściągnęła do tej pory z funduszy europejskich? - zastanawiam się.
- Powiem tak: na pobory wójt zarobił. Z nadwyżką strasznie dużą - śmieje się. - A tak na poważnie to ok. 25 mln zł razem z dotacjami - wylicza.
Chłopy mówią; a po co nam hybrydy
Gmina Jarosław jest rozległa. 13 wiosek i 13 tysięcy mieszkańców. Gdyby chcieć ją przejechać z jednego końca na drugi, trzeba by pokonać 36 kilometrów.
Oprócz wydatków na oświatę, czy na drogi, gmina musi wydawać sporą kwotę na energię. Z rocznego budżetu trzeba wysupłać 2 mln zł. Za samo oświetlenie uliczne 400 tysięcy. - A latarnie nie świecą całą noc. Zapalane są o zmroku, gaszone o 23. - 23.30. Czasem troszkę z rana, na godzinkę czasu się je włącza - zastrzega wójt.
A lampy przestarzałe, mają po 8, 10 lat: oprawy zardzewiały, oświetlenie sodowe i rtęciowe, które ciągnie o jedną trzecią luksów więcej niż te nowocześniejsze. Same utrapienia.
- Wychodzę z takiego założenia: jak byłem jednym z pierwszych na kanalizację, to tak samo muszę się zachować w stosunku do energii odnawialnej. Póki Unia Europejska stawia nacisk na to, wymaga i daje pieniądze. Teraz chłopy mówią tak: "po co nam hybrydy?" Tak samo jak kiedyś: "po co nam kanalizacja?". A nie oszukujmy się: za chwilę, jeżeli się kapną, tych pieniędzy już nie będzie. Dlatego kto pierwszy, ten ma większą możliwość skorzystania ze środków pomocowych. Wiemy, że energia w Polsce jest piekielnie droga i będzie jeszcze droższa - rozmyśla wójt.
Wójt Kałamarz o hybrydach po raz pierwszy pomyślał na wycieczce do Hiszpanii trzy lata temu. Zobaczył je tam, popytał. Okazało się, że Hiszpanie stawiali je dzięki funduszom unijnym.
- Gdy zobaczyłem u nas ogłoszenie o naborze na energię odnawialną, od razu pomyślałem: wchodzę w to - słyszymy.
Wniosek gminy Jarosław jest potężny. Obejmuje 12 wiosek. Wartość projektu to 9,956 mln zł. (maksymalnie można było zgłosić wniosek do 10 mln zł). A dofinansowanie 8,232 mln zł. Różnicę pokryje gmina.
- Będziemy je stawiać tam, gdzie do tej pory oświetlenia nie ma, bo np. zakładowi energetycznemu nie opłacało się ich stawiać, bo była zbyt duża odległość od infrastruktury energetycznej, a także w rejonach gdzie są nowe budowy domów. Już czuję, że będą awantury, bo stare oświetlenie będę wyłączał przed północą jak do tej pory, a hybrydy będą się świecić całą noc. Będą ludzie się skarżyć, oj będą - przewiduje wójt.
Latarnia będzie miała 8 metrów wysokości, w ziemię wkopana będzie na metr. Ramię wiatraka będzie mierzyło 0,8 metra. Gmina załatwiła już sobie z właścicielami gruntów zgody na udostępnienie tych skrawków podłoża.
2,2 mln oszczędności
Wniosek gminni urzędnicy pisali sami, nie różnił się wiele od tych składanych wcześniej na kanalizację. Został złożony w marcu tego roku. Jego częścią były skrupulatne wyliczenia. Te już musieli dla niej przeprowadzić tzw. branżowcy zewnętrzni. To oni wyliczyli, że jedna latarnia hybrydowa będzie gminę kosztować jakieś 32 tys. zł. Razem z utrzymaniem jej przez 20 lat to koszt 35,7 tys. zł.
Firma zewnętrzna przedstawiła też kalkulacje, z których wynika, że wybudowanie i utrzymanie przez taki sam okres lampy tradycyjnej to koszt 42,5 tys. zł. Sama taka lampa kosztuje ok. 1,5 tys zł, do tego kosztu należy doliczyć koszty projektu budowlanego, budowy sieci energetycznej oraz energii elektrycznej.
- Różnica może niewielka, bo 7 tys. zł. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę 313 lamp to w ciągu 20 lat da nam już kwotę 2,2 mln zł. oszczędności. Za to można wybudować średniej wielkości salę sportową. Co roku mamy oszczędności ok. 100 tys. zł. A to wszystko wyliczenia nie biorące pod uwagę wzrostów cen energii - rachuje wójt.
- A już nie mówię o dużej oszczędności w środowisko i to nie tylko gminy Jarosław. Zyskuje cała kula ziemska, niech ta jedna nasza gmina będzie takim małym trybikiem w tym całym systemie - dodaje.
Gmina ma już niemal wszystkie dokumenty, ma pozwolenie na budowę, czeka tylko na podpisanie umowy z urzędem marszałkowskim, chciałaby końcem września ogłosić przetarg. Tak, żeby do końca grudnia latarnie mogły już oświetlać podjarosławskie wioski. - Instalacja lamp będzie najprostszą rzeczą do wykonania w całym tym projekcie. Bo trwać to będzie 3 miesiące i jest bardzo proste technologicznie - mówią w gminie.
Wójt już rozmyśla nad drugim etapem projektu. Chciałby w dalszej kolejności wymienić 914 istniejących już latarni na hybrydowe. - Jak się tylko jakiś konkurs pokaże, to od razu piszemy - zapowiada.
- 13 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Moda na hybrydowe latarnie. Bo zaoszczędzić można
dr_psychol
31.08.10, 21:32
Ciekawe jaką kwotę pieniędzy rocznie można by zaoszczędzić gdyby w Rzeszowie wymienić np jedną trzecią starych latarni na nowe ledowe lub inne energooszczędne. Może o tym by ktoś napisał. »
-
Moda na hybrydowe latarnie. Bo zaoszczędzić można
a.o.tomek
01.09.10, 21:44
gdzie Zachód, a gdzie nasze wschodnie realia. Do dotacji też trzeba z głową podchodzic. Jeden z inwestorów też liczył na uijne dyrektywy i dopłaty do OZE i zainwestował w wiatrowe »
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




więcej zdjęć