Młynówka mogła być uregulowana już dawno. 30 lat temu

Rozmawiała Agata Kulczycka
2010-08-31 , aktualizacja: 31.08.2010 19:54
A A A Drukuj
Rozmowa z Eugeniuszem Muriasem, mieszkańcem os. Wilkowyja, który od 30 lat walczy o regulację Młynówki

Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta
Agata Kulczycka: Większe opady i mieszkańcy Słociny i Wilkowyi nie mogą spać. Młynówka to jedna z tych rzeczek, które przy większych opadach lokalnych natychmiast wylewają. Tylko w tym roku - trzy razy. M.in. dlatego, że jest nie uregulowana, a wokół niej coraz więcej się buduje. Nie tylko domów prywatnych, ale też m.in. hipermarkety. Mieszkańcy od lat walczą o jej regulację.

Eugeniusz Murias: - Sprawą zająłem się 30 lat temu. 18 lipca 1980 roku nad Rzeszowem było oberwanie chmury. Opady były tak olbrzymie, że woda zalała cały teren pomiędzy obecną ulicą Słocińską a Olbrachta, wszystko było zatopione - studnie, szamba, bo nie było wówczas jeszcze kanalizacji. Dotknęło mnie to bezpośrednio. Na mojej działce woda stała na wysokości 40 cm, dom był wyspą. To co wówczas się tu stało, można porównywać do tego co niedawno wydarzyło się w Bogatyni. Problemem próbowałem wówczas zainteresować władze, chodziło mi o środki finansowe i decyzje, dzięki którym możliwe byłoby uregulowanie Młynówki. I udało się, decyzja zapadła. Urzędu Miejski w Rzeszowie zobowiązał Wojewódzki Zarządu Inwestycji Rolniczych, odpowiedzialny wówczas za to, do niezwłocznego opracowania dokumentacji regulacji potoku Młynówka.

Chodziło o wyprostowanie biegu Młynówki?

- Młynówka to potok, który mocno meandruje, wody na zakolach zwalniają, a gdy zwalniają tworzą się spiętrzenia. Woda wówczas się cofa, gdy trafi na niski brzeg wylewa, niekiedy na dużych obszarach. Zwiększenie prędkość przepływu, przyspieszenie nurtu spowoduje szybszy odpływ wód opadowych.

WZIR wywiązał się ze zobowiązania?

- Opracowana została dokumentacja i zaczęła się procedura wywłaszczeniowa. Niestety, wraz z nią zaczęły się problemy, trzech właścicieli posesji, których dotykała regulacja nie zgodziło się na jej wykonanie. Ówczesne władze dla uniknięcia sporów z właścicielami odstąpiły od tej inwestycji. Myślę, że brak zgody właścicieli był dobrym pretekstem, by odłożyć tę sprawę.

A problemy z wylewaniem potoku nie zniknęły.

- Co roku się powtarzały. W 2005 roku zaczęto budować Auchan i Leroy Merlin. Inwestor został zobowiązany do regulacji Młynówki. Kompleks powstawał na 13 ha utwardzonych terenów, które powodują szybki spływ wód opadowych. Inwestor zobowiązał się do regulacji po korycie, koparka wyrównywała brzegi, wybudowano też zbiornik retencyjny, który miał zapewnić niezbędną retencję, żeby nie było gwałtownego uderzenia wody do potoku. Wtedy też udało się wyprostować jeden meander bezdokumentacyjnie. Oparliśmy się jedynie na zgodzie właścicieli terenów i zdrowym rozsądku.

Na tym się jednak skończyło.

- Ciągle nie ma pieniędzy na zajęcie się tą sprawą. A podtopienia były w ubiegłym roku, a w tym aż trzy razy: 17 maja, 4 czerwca i 27 lipca. Na zebraniu 4 sierpnia z mieszkańcy os. Słocina i Wilkowyja. Od strony technicznej przeanalizowałem ten problem. Z moich obliczeń wynika, że pierwszym punktem, który tworzy problemy jest przepust pod ul. Witolda. Jego przekrój jest zaniżony w stosunku do potrzeb. Być może kiedy go budowano było to zamierzone. Słocina nie należała do Rzeszowa, a większy spływ wody mógł powodować na os. Mieszka I podtopienia, a tak problem rozwiązywano zalewając Słocinę i Wilkowyję. Ten przepust ma 6,28 m kw, a z wyliczeń w tym miejscu wymagany jest przepust - 9,5 m kw. W dodatku zamulenie zmniejsza przekrój o 15 proc. Wykonując swoje obliczenia wykorzystywałem wzory, które można znaleźć w internecie. Ale nawet patrząc okiem laika, łatwo dojść do wniosku, że przepust jest za mały. 300 m dalej na Młynówce pod al. Armii Krajowej jest przepust o wielkości 16,8 m kw.

Jakie jest więc rozwiązanie?

- Zdaję sobie sprawę, że na sfinansowanie pełniej regulację Młynówki miasto może nie mieć pieniędzy. Ar w mieście kosztuje od 12 do 22 tys. zł. Najważniejsze co należy teraz zrobić to rozbudować o dodatkowe kręgi przepust pod ul. Witolda, oczywiście po poszerzeniu koryta w tym miejscu. Konieczne jest też poszerzenie koryta i podwyższenie brzegów oraz oczyszczenie z drzew i krzewów. Tego już nie można odkładać. To z czym mieliśmy do czynienia to nie była woda 100-letnia, to już coroczna norma. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest recepta ze 100-procentową skutecznością. Jeśli będą fundusze na radykalne rozwiązania, najlepszym - byłoby wyprostowanie biegu Młynówki. Bo w tej chwili płynie ona przez teren gęsto zabudowany. Każde jej wylanie powoduje duże straty materialne, ponosi je całe miasto. MOPS wypłaca przecież odszkodowania poszkodowanym.

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy