Prezes Temidy w areszcie. Złamał ustawę o archiwach
2010-09-06
, aktualizacja: 06.09.2010 20:03
Niezgłoszenie upadłości firmy, gdy ta traciła płynność finansową, a także łamanie ustawy o archiwach państwowych zarzuca prokuratura Eugeniuszowi P., prezesowi rzeszowskiej firmy Temida Cessio
Postawienie zarzutów potwierdził "Gazecie" Łukasz Harpula, zastępca prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów.
Jeszcze przed wakacjami śledczy wydali postanowienie o poszukiwaniu Eugeniusza P. Prezes Temidy Cessio, spółki zajmującej się jeszcze do niedawna przechowywaniem archiwalnych dokumentów pracowników z nieistniejących już firm, tygodniami był nieuchwytny. Wreszcie prokuraturze udało się postawić mu zarzuty.
Temida przechowywała ponad 100 tys. akt osobowych. Pracownicy nieistniejących zakładów nie mogli wydostać od Temidy dokumentów, których potrzebowali do złożenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Przez wiele miesięcy drzwi firmy przy al. Piłsudskiego w Rzeszowie były zamknięte.
Po naszych publikacjach Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego wykreślił Temidę z rejestru firm zajmujących się gromadzeniem archiwów. Urząd powiadomił również prokuraturę o tym, że Eugeniusz P. nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku udostępnienia dokumentów. W marcu bieżącego roku archiwa trafiły do Archiwum Państwowego w Milanówku koło Warszawy. Od wiosny jego pracownicy zaczęli wydawać ludziom dokumenty. Wcześniej je osuszono, bo były zagrzybione, trzymano je m.in. w kurniku.
Eugeniuszowi P. grozi do trzech lat więzienia. Został aresztowany, ale nie w związku ze sprawą prowadzoną przez rzeszowską prokuraturę. O tym, że P. ma trafić za kratki, zdecydował Sąd Rejonowy w Łańcucie. Toczy się tam proces Eugeniusza P., który jest oskarżony o nadużycie uprawnień, wyrządzenie znacznych szkód finansowych oraz przywłaszczenie pieniędzy. P. był przez ponad dwa lata likwidatorem Zakładów Przemysłu Spożywczego "Igloopol" w Dębicy. Prokuratura twierdzi, że wykorzystał ten fakt do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Na początku swojej działalności w imieniu Igloopolu - jak wynikało z ustaleń śledczych - Eugeniusz P. podpisał umowę z własną firmą na prowadzenie ksiąg rachunkowych, choć robiła to pracownica likwidowanej firmy na umowę-zlecenie. Za pieniądze Igloopolu kupował sobie książki i opłacał udział w szkoleniach. Likwidowaną firmę kosztowało to blisko 250 tys. zł. Podpisał również umowę z nieistniejącą kancelarią prawną w Warszawie. Na fikcyjne faktury wypłacił blisko 100 tys. zł.
Proces byłego syndyka Igloopolu toczy się już sześć lat. Początkowo odbywał się w Dębicy, teraz został przeniesiony do Łańcuta. - P. został aresztowany, bo utrudniał postępowanie. Nie stawiał się na rozprawy, nie informował o zmianie miejsca zamieszkania - tłumaczy sędzia Piotr Pelc, wiceprezes łańcuckiego sądu.
Jeszcze przed wakacjami śledczy wydali postanowienie o poszukiwaniu Eugeniusza P. Prezes Temidy Cessio, spółki zajmującej się jeszcze do niedawna przechowywaniem archiwalnych dokumentów pracowników z nieistniejących już firm, tygodniami był nieuchwytny. Wreszcie prokuraturze udało się postawić mu zarzuty.
Temida przechowywała ponad 100 tys. akt osobowych. Pracownicy nieistniejących zakładów nie mogli wydostać od Temidy dokumentów, których potrzebowali do złożenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Przez wiele miesięcy drzwi firmy przy al. Piłsudskiego w Rzeszowie były zamknięte.
Po naszych publikacjach Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego wykreślił Temidę z rejestru firm zajmujących się gromadzeniem archiwów. Urząd powiadomił również prokuraturę o tym, że Eugeniusz P. nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku udostępnienia dokumentów. W marcu bieżącego roku archiwa trafiły do Archiwum Państwowego w Milanówku koło Warszawy. Od wiosny jego pracownicy zaczęli wydawać ludziom dokumenty. Wcześniej je osuszono, bo były zagrzybione, trzymano je m.in. w kurniku.
Eugeniuszowi P. grozi do trzech lat więzienia. Został aresztowany, ale nie w związku ze sprawą prowadzoną przez rzeszowską prokuraturę. O tym, że P. ma trafić za kratki, zdecydował Sąd Rejonowy w Łańcucie. Toczy się tam proces Eugeniusza P., który jest oskarżony o nadużycie uprawnień, wyrządzenie znacznych szkód finansowych oraz przywłaszczenie pieniędzy. P. był przez ponad dwa lata likwidatorem Zakładów Przemysłu Spożywczego "Igloopol" w Dębicy. Prokuratura twierdzi, że wykorzystał ten fakt do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Na początku swojej działalności w imieniu Igloopolu - jak wynikało z ustaleń śledczych - Eugeniusz P. podpisał umowę z własną firmą na prowadzenie ksiąg rachunkowych, choć robiła to pracownica likwidowanej firmy na umowę-zlecenie. Za pieniądze Igloopolu kupował sobie książki i opłacał udział w szkoleniach. Likwidowaną firmę kosztowało to blisko 250 tys. zł. Podpisał również umowę z nieistniejącą kancelarią prawną w Warszawie. Na fikcyjne faktury wypłacił blisko 100 tys. zł.
Proces byłego syndyka Igloopolu toczy się już sześć lat. Początkowo odbywał się w Dębicy, teraz został przeniesiony do Łańcuta. - P. został aresztowany, bo utrudniał postępowanie. Nie stawiał się na rozprawy, nie informował o zmianie miejsca zamieszkania - tłumaczy sędzia Piotr Pelc, wiceprezes łańcuckiego sądu.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Sprawa dziewięciolatka. W nowej szkole też go nie chcą
- Alicja Wosik nowym wicewojewodą podkarpackim. Powołana
- Kolejka nadziemna nie umarła? Ferenc jedzie do Bazylei
- Sprawa dziewięciolatka. W nowej szkole też go nie chcą
- Po pijanemu uczył turystów jeździć na nartach: 2 prom.




