Prezes Temidy w areszcie. Złamał ustawę o archiwach

Marcin Kobiałka
2010-09-06 , aktualizacja: 06.09.2010 20:03
A A A Drukuj
Niezgłoszenie upadłości firmy, gdy ta traciła płynność finansową, a także łamanie ustawy o archiwach państwowych zarzuca prokuratura Eugeniuszowi P., prezesowi rzeszowskiej firmy Temida Cessio
Jeszcze są desperaci, którzy przejeżdżają setki kilometrów i pukają do Temidy
Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Jeszcze są desperaci, którzy przejeżdżają setki kilometrów i pukają do Temidy
Postawienie zarzutów potwierdził "Gazecie" Łukasz Harpula, zastępca prokuratora rejonowego dla miasta Rzeszów.

Jeszcze przed wakacjami śledczy wydali postanowienie o poszukiwaniu Eugeniusza P. Prezes Temidy Cessio, spółki zajmującej się jeszcze do niedawna przechowywaniem archiwalnych dokumentów pracowników z nieistniejących już firm, tygodniami był nieuchwytny. Wreszcie prokuraturze udało się postawić mu zarzuty.

Temida przechowywała ponad 100 tys. akt osobowych. Pracownicy nieistniejących zakładów nie mogli wydostać od Temidy dokumentów, których potrzebowali do złożenia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Przez wiele miesięcy drzwi firmy przy al. Piłsudskiego w Rzeszowie były zamknięte.

Po naszych publikacjach Urząd Marszałkowski Województwa Podkarpackiego wykreślił Temidę z rejestru firm zajmujących się gromadzeniem archiwów. Urząd powiadomił również prokuraturę o tym, że Eugeniusz P. nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku udostępnienia dokumentów. W marcu bieżącego roku archiwa trafiły do Archiwum Państwowego w Milanówku koło Warszawy. Od wiosny jego pracownicy zaczęli wydawać ludziom dokumenty. Wcześniej je osuszono, bo były zagrzybione, trzymano je m.in. w kurniku.

Eugeniuszowi P. grozi do trzech lat więzienia. Został aresztowany, ale nie w związku ze sprawą prowadzoną przez rzeszowską prokuraturę. O tym, że P. ma trafić za kratki, zdecydował Sąd Rejonowy w Łańcucie. Toczy się tam proces Eugeniusza P., który jest oskarżony o nadużycie uprawnień, wyrządzenie znacznych szkód finansowych oraz przywłaszczenie pieniędzy. P. był przez ponad dwa lata likwidatorem Zakładów Przemysłu Spożywczego "Igloopol" w Dębicy. Prokuratura twierdzi, że wykorzystał ten fakt do zarobienia dodatkowych pieniędzy. Na początku swojej działalności w imieniu Igloopolu - jak wynikało z ustaleń śledczych - Eugeniusz P. podpisał umowę z własną firmą na prowadzenie ksiąg rachunkowych, choć robiła to pracownica likwidowanej firmy na umowę-zlecenie. Za pieniądze Igloopolu kupował sobie książki i opłacał udział w szkoleniach. Likwidowaną firmę kosztowało to blisko 250 tys. zł. Podpisał również umowę z nieistniejącą kancelarią prawną w Warszawie. Na fikcyjne faktury wypłacił blisko 100 tys. zł.

Proces byłego syndyka Igloopolu toczy się już sześć lat. Początkowo odbywał się w Dębicy, teraz został przeniesiony do Łańcuta. - P. został aresztowany, bo utrudniał postępowanie. Nie stawiał się na rozprawy, nie informował o zmianie miejsca zamieszkania - tłumaczy sędzia Piotr Pelc, wiceprezes łańcuckiego sądu.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów