PiS chce blokować budowę podkarpackiej autostrady?
2010-09-10
, aktualizacja: 09.09.2010 18:30
Starosta rzeszowski Józef Jodłowski wciąż nie dał zgody na to, aby ciężarówki Budimeksu mogły dowozić materiał na autostradę po drogach powiatowych. - To chłodna, polityczna kalkulacja prowadzona z pełną premedytacją przez PiS - ocenia wojewoda podkarpacki Mirosław Karapyta
Rzecz się rozchodzi nie o byle co, bo o jeden z największych odcinków podkarpackiej autostrady A-4: Dębica Pustyny - Rzeszów Zachodni. To 32,7 kilometra trasy, którą ma wybudować Budimex. Koszt - 1,7 mld zł. Czas realizacji rekordowy - do czerwca 2012 r. I już jest problem.
Problemem są ciężarówki dowożące materiał na plac budowy drogami gminnymi i powiatowymi. Firma musi z zarządcami dróg podpisywać umowy, które określają, jak i kiedy będą usuwane szkody na tych drogach.
Samorządy, które mają drogi na tej trasie, długo nie chciały się zgodzić na podpisywanie umów. W rozwiązanie konfliktu zaangażowała się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz wojewoda.
9 sierpnia wypracowany został model potrójnego zabezpieczenia dla samorządów: usuwanie szkód gwarantuje nie tylko kontrakt pomiędzy wykonawcą a GDDKiA oraz porozumienie wykonawcy z samorządem.
- Dodatkowo dajemy pisemną gwarancję, że nie odbierzemy inwestycji ani nie zapłacimy za nią, jeśli nie uzyskamy od samorządu poświadczenia, że wszystkie szkody zostały naprawione - podkreślał dyrektor rzeszowskiego oddziału GDDKiA Wiesław Kaczor.
Po tych ustaleniach cztery samorządy podpisały umowy bardzo szybko. W końcu sierpnia puścił ciężarówki także marszałek podkarpacki.
Na placu boju trwa wciąż starosta rzeszowski Józef Jodłowski (PiS). Do tej pory umowy nie podpisał. Co więcej, w ostatnią środę rada powiatu rzeszowskiego podjęła stanowisko, w którym wezwała starostę "do podjęcia natychmiastowych, radykalnych działań mających na celu wstrzymanie dewastacji i niszczenia infrastruktury drogowej na terenie powiatu przez sprzęt ciężki i samochody firm budujących odcinki autostrady A-4 oraz drogi ekspresowej S-19" - napisali radni.
Wojewoda Mirosław Karapyta:
- Nie mam wątpliwości, że to chłodna, polityczna kalkulacja, prowadzona z pełną premedytacją przez PiS. Nie ma żadnych przeszkód merytorycznych do podpisania porozumienia. Wszystkie samorządy podpisały, a ten jeden nie, choć są potrójne gwarancje - zwraca uwagę wojewoda.
- Przecież gdyby był rzeczywiście jakiś problem, to starosta mógłby do mnie przyjść. Urzędujemy w jednym budynku, dzieli nas jedno piętro. Jeśli chce, ja mogę wyjść do niego. Ale nie stać go na taki gest, nawet do mnie nie zadzwonił. On woli prowadzić dialog przez stanowiska i rezolucje - krytykuje Karapyta.
- PiS nie wydaje takich dyspozycji ani marszałkowi, ani staroście. Samorządowcy dbają tylko o to, żeby drogi powiatowe i wojewódzkie nie zostały rozjechane i tak zostawione - komentuje poseł Stanisław Ożóg, wiceszef podkarpackiego PiS.
Starosta o polityce nie mówi: - My chcemy porozumienie podpisać. Chodzi nam tylko o to, żeby po zakończeniu inwestycji stan naszych dróg był co najmniej taki, jak przed jej rozpoczęciem. Na ostatnim spotkaniu z Budimeksem, 2 września, usłyszałem, że firma przyjmuje wszystkie nasze propozycje. Teraz czekamy na ich ruch, czyli podpisanie porozumienia - mówi Jodłowski.
A o co chodzi w stanowisku rady powiatu?
- My musimy reprezentować mieszkańców powiatu i zabezpieczyć drogi przed dewastacją. A ludzie przekazują nam informacje o tym, że ciężkie samochody jeżdżą po naszych drogach, że ruch jest tak duży, że problem mają autobusy dowożące dzieci do szkoły. Dlatego wzywamy starostę do działań, które temu zapobiegną. To już sprawa starosty, jakie rozwiązania podejmie - mówi Stanisław Obara, przewodniczący rady powiatu.
- Co ja zrobię? Jeśli w końcu podpiszemy porozumienie, zwrócę się do odpowiednich służb, np. policji, żeby pilnowała, czy ciężarówki mają prawo jeździć po danej drodze. I żeby zwracała baczną uwagę na bezpieczeństwo ruchu drogowego - mówi starosta Jodłowski.
Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu, twierdzi, że z podpisaniem porozumienia zwleka starostwo:
- Na pewno nie ma tu winy Budimeksu. Wszystko zostało uzgodnione, ruch jest po stronie starostwa - oświadcza. Przekazuje, że na drogach starostwa powiatowego stanęły niedawno znaki zakazujące wjazdu samochodom ciężarowym.
- Prace na odcinku Dębica - Rzeszów trwają w innych miejscach, a w obrębie powiatu rzeszowskiego są sprowadzone do minimum. Ciężarówki nie jeżdżą po drogach tego powiatu. To na pewno spowoduje opóźnienia w realizacji tej inwestycji - mówi Kozioł.
* Blokowane drogi
Budimex ciągle nie ma prawa jeździć czterema drogami powiatowymi: Trzciana - Bratkowice, Bratkowice - Mrowla, Mrowla - Budy Głogowskie, Budy Głogowskie - Głogów Młp. Razem to ok. 40 km trasy. - Na niektórych z tych dróg od dawna stoją znaki zakazujące wjazdu ciężarówek. Tak jest na drodze Trzciana - Bratkowice. W momencie jednak, gdy zostanie podpisane porozumienie z Budimeksem, samochody przewożące materiał na autostradę będą miały specjalne przepustki i będą specjalnie oznakowane - podkreśla Marek Radion, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Rzeszowie.
Problemem są ciężarówki dowożące materiał na plac budowy drogami gminnymi i powiatowymi. Firma musi z zarządcami dróg podpisywać umowy, które określają, jak i kiedy będą usuwane szkody na tych drogach.
Samorządy, które mają drogi na tej trasie, długo nie chciały się zgodzić na podpisywanie umów. W rozwiązanie konfliktu zaangażowała się Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oraz wojewoda.
9 sierpnia wypracowany został model potrójnego zabezpieczenia dla samorządów: usuwanie szkód gwarantuje nie tylko kontrakt pomiędzy wykonawcą a GDDKiA oraz porozumienie wykonawcy z samorządem.
- Dodatkowo dajemy pisemną gwarancję, że nie odbierzemy inwestycji ani nie zapłacimy za nią, jeśli nie uzyskamy od samorządu poświadczenia, że wszystkie szkody zostały naprawione - podkreślał dyrektor rzeszowskiego oddziału GDDKiA Wiesław Kaczor.
Po tych ustaleniach cztery samorządy podpisały umowy bardzo szybko. W końcu sierpnia puścił ciężarówki także marszałek podkarpacki.
Na placu boju trwa wciąż starosta rzeszowski Józef Jodłowski (PiS). Do tej pory umowy nie podpisał. Co więcej, w ostatnią środę rada powiatu rzeszowskiego podjęła stanowisko, w którym wezwała starostę "do podjęcia natychmiastowych, radykalnych działań mających na celu wstrzymanie dewastacji i niszczenia infrastruktury drogowej na terenie powiatu przez sprzęt ciężki i samochody firm budujących odcinki autostrady A-4 oraz drogi ekspresowej S-19" - napisali radni.
Wojewoda Mirosław Karapyta:
- Nie mam wątpliwości, że to chłodna, polityczna kalkulacja, prowadzona z pełną premedytacją przez PiS. Nie ma żadnych przeszkód merytorycznych do podpisania porozumienia. Wszystkie samorządy podpisały, a ten jeden nie, choć są potrójne gwarancje - zwraca uwagę wojewoda.
- Przecież gdyby był rzeczywiście jakiś problem, to starosta mógłby do mnie przyjść. Urzędujemy w jednym budynku, dzieli nas jedno piętro. Jeśli chce, ja mogę wyjść do niego. Ale nie stać go na taki gest, nawet do mnie nie zadzwonił. On woli prowadzić dialog przez stanowiska i rezolucje - krytykuje Karapyta.
- PiS nie wydaje takich dyspozycji ani marszałkowi, ani staroście. Samorządowcy dbają tylko o to, żeby drogi powiatowe i wojewódzkie nie zostały rozjechane i tak zostawione - komentuje poseł Stanisław Ożóg, wiceszef podkarpackiego PiS.
Starosta o polityce nie mówi: - My chcemy porozumienie podpisać. Chodzi nam tylko o to, żeby po zakończeniu inwestycji stan naszych dróg był co najmniej taki, jak przed jej rozpoczęciem. Na ostatnim spotkaniu z Budimeksem, 2 września, usłyszałem, że firma przyjmuje wszystkie nasze propozycje. Teraz czekamy na ich ruch, czyli podpisanie porozumienia - mówi Jodłowski.
A o co chodzi w stanowisku rady powiatu?
- My musimy reprezentować mieszkańców powiatu i zabezpieczyć drogi przed dewastacją. A ludzie przekazują nam informacje o tym, że ciężkie samochody jeżdżą po naszych drogach, że ruch jest tak duży, że problem mają autobusy dowożące dzieci do szkoły. Dlatego wzywamy starostę do działań, które temu zapobiegną. To już sprawa starosty, jakie rozwiązania podejmie - mówi Stanisław Obara, przewodniczący rady powiatu.
- Co ja zrobię? Jeśli w końcu podpiszemy porozumienie, zwrócę się do odpowiednich służb, np. policji, żeby pilnowała, czy ciężarówki mają prawo jeździć po danej drodze. I żeby zwracała baczną uwagę na bezpieczeństwo ruchu drogowego - mówi starosta Jodłowski.
Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu, twierdzi, że z podpisaniem porozumienia zwleka starostwo:
- Na pewno nie ma tu winy Budimeksu. Wszystko zostało uzgodnione, ruch jest po stronie starostwa - oświadcza. Przekazuje, że na drogach starostwa powiatowego stanęły niedawno znaki zakazujące wjazdu samochodom ciężarowym.
- Prace na odcinku Dębica - Rzeszów trwają w innych miejscach, a w obrębie powiatu rzeszowskiego są sprowadzone do minimum. Ciężarówki nie jeżdżą po drogach tego powiatu. To na pewno spowoduje opóźnienia w realizacji tej inwestycji - mówi Kozioł.
* Blokowane drogi
Budimex ciągle nie ma prawa jeździć czterema drogami powiatowymi: Trzciana - Bratkowice, Bratkowice - Mrowla, Mrowla - Budy Głogowskie, Budy Głogowskie - Głogów Młp. Razem to ok. 40 km trasy. - Na niektórych z tych dróg od dawna stoją znaki zakazujące wjazdu ciężarówek. Tak jest na drodze Trzciana - Bratkowice. W momencie jednak, gdy zostanie podpisane porozumienie z Budimeksem, samochody przewożące materiał na autostradę będą miały specjalne przepustki i będą specjalnie oznakowane - podkreśla Marek Radion, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Rzeszowie.
- 127 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
44 głosy
-
PiS chce blokować budowę podkarpackiej autostrady?
zsp2008
10.09.10, 14:19
Pozdrowienia z Wielkopolski pislandio.»
-
Polak nie umie wybudowac drogi, do ktorej nie ma
sselrats
10.09.10, 18:10
dojazdu. Kolejny Polish joke.Rozpisac przetarg na budowe drogi, gdzie materialy dowozone sa sukcesywnie po wybudowanej dlugosci. I dopuscic Chinczykow i Niemcow.»
-
PiS chce blokować budowę podkarpackiej autostrady?
pajanko
11.09.10, 09:26
Tak wlsanie PIS pomaga Polsce gospodarczo. Do robienia balaganu, klamst, obludy zabawy z krzyzem to sa pierwsi a jesli chodzi o wspolne dobro dla Polski to beda robic wszyszystko azeby tylko»
Najczęściej czytane
- Wojewoda Małgorzata Chomycz wyszła za mąż. W czerwieni
- Pomniki brzydaki w Rzeszowie. Który do usunięcia? FOTO
- Sprawa dziewięciolatka. W nowej szkole też go nie chcą
- Alicja Wosik nowym wicewojewodą podkarpackim. Powołana
- Kolejka nadziemna nie umarła? Ferenc jedzie do Bazylei
- Sprawa dziewięciolatka. W nowej szkole też go nie chcą
- Po pijanemu uczył turystów jeździć na nartach: 2 prom.




więcej zdjęć