Szkoła pięknego pisania jest w Świętoniowej
2010-12-22
, aktualizacja: 22.12.2010 18:24
Wielki sukces gimnazjalistek z Zespołu Szkół w Świętoniowej. Na pięć premiowanych miejsc ogólnopolskim konkursie Ładnego Pisania zajęły aż cztery: wszystkie trzy pierwsze oraz jedno z dwóch wyróżnień. Wbrew pozorom konkurencja nie była mała: w konkursie wystartowało 6 tys. uczestników
- Rozbiliśmy bank! Dziewczyny okazały się bezkonkurencyjne! - nie kryje radości Janusz Harpula, dyrektor ZS w Świętoniowej. Pierwsze miejsce i tytuł "Najładniej Piszącego Ucznia 2010 roku" zdobyła Jadwiga Bielówka, drugie miejsce Paulina Drzystek, trzecie Maria Matuszek, a wyróżnienie otrzymała Kinga Marek - wszystkie są uczennicami szkoły w Świętoniowej.
Wygrana w konkursie to nie tylko splendor i tytuły. Dziewczyny za piękne pisanie zdobyły także niemałe stypendia: 5, 3 i 2 tys. zł, a wyróżnionej Kindze Marek Katarzyna Cichopek, która była twarzą konkursu ufundowała 1 tys. zł nagrody.
Najładniej pisząca uczennica w Polsce - Jadwiga Bielówka w pracę nad własnym pismem włożyła sporo pracy. - Kiedy zaczynałam w ogóle mi to nie wychodziło. Pisałem krzywo, a kiedy jury ogłosiło werdykt, to byłam bardzo zaskoczona, bo uważam, że piękniej ode mniej pisze Paulina (laureatka drugiego miejsca - red.) - opowiada gimnazjalistka. Dzięki stypendium będzie rozwijać swoją drugą pasję: fotografowanie. - Chcę kupić sobie dobry aparat fotograficzny, o którym marzyłam od dawna i będę kupować książki, bo bardzo lubię też czytać - zdradza.
Po raz pierwszy o szkole w podprzeworskiej Świętoniowej stało się głośno dwa lata temu. Za sprawą sukcesu Karoliny Matuszek i Andżeliki Kisiel, drugoklasistek z tamtejszego gimnazjum. Dziewczyny zdobyły pierwsze i drugie miejsce w szóstej edycji konkursu Ładnego Pisania, a jurorka Katarzyna Kłosińska mówiła wówczas o wynikach: - Świętoniowa i długo, długo nic.
Ich sukces zmobilizował do pracy młodsze roczniki. - Jako szkoła od pięciu lat uczestniczymy w tym konkursie i zawsze w czołówce są nasi uczniowie. To efekt kampanii Ładnego Pisania, ale i sukcesów poprzednich roczników: w szkole coraz większe jest zainteresowanie sztuką pięknego pisania - mówi Stanisława Wojciechowska, nauczycielka najpiękniej w Polsce piszących gimnazjalistek.
- To tak jak z Małyszem: kiedy zaczął odnosić sukcesy, natychmiast znalazło się wielu naśladowców. Tak jest u nas z ładnym pisaniem: sukces napędza zainteresowanie daną dziedziną. Wychowawcy zgłaszają kolejnych uczniów, którzy chcieliby się uczyć kaligrafii - mówi dyrektor Harpula.
Kaligrafia w Świętoniowej ma długą tradycję. Przed laty jej propagatorką była polonistka - Józefa Słowikowa, później pałeczkę przejęła jej uczennica Stanisława Wojciechowska, dziś już na emeryturze. - Ciągle jest z nami związana, ciągle przychodzi do szkoły, pracuje z uczniami i teraz już społecznie uczy ich kaligrafii, bo chcą tego i oni i ona - mówi dyrektor Harpula i już planuje jak wykorzysta ogromny sukces swoich uczennic. - Dziewczyny stały się bohaterkami w szkole: piszą o nich gazety, będą nagrywać audycję dla radia, Urząd Gminy chce nas zaprosić na uroczystą sesję. Zamierzam wykorzystać to zainteresowanie i planuję, by zajęcia z kaligrafii weszły na stałe, jako zajęcia dodatkowe, do naszego szkolnego rozkładu zajęć. Tym bardziej, że mamy specjalistkę - zapowiada Janusz Harpula.
Po co umiejętność ładnego pisania w dzisiejszych czasach? - Pomaga rozwijać dyscyplinę językową, słownikową, stylistyczną. To nie tylko kwestia estetycznego pisma - pociąga za sobą większą odpowiedzialność za sposób wypowiadania się. Poza tym daje satysfakcję: gdy dziewczynki osiągnęły sukces zostały docenione w środowisku, szkole, także domu. W takich prozaicznych okolicznościach, jak pisanie zaproszeń, czy dyplomów - mówi Stanisława Wojciechowska.
- Ładne pisanie odchodzi do lamusa wyparte przez komputery. Tymczasem przydaje się choćby do utrwalania własnych wspomnień. Ta umiejętność wyrabia w człowieku systematyczność, cierpliwość, zmusza do zastanowienia się. Sam jeszcze trzy lata temu wszystko pisałem piórem, odkąd zostałem dyrektorem szkoły przerzuciłem się na pióro kulkowe. Wymusił to pośpiech, tradycyjne pióro wymaga czasu. Kaligrafię można nazwać sztuką, w odróżnieniu od klepania w komputer - uważa Janusz Harpula.
Wygrana w konkursie to nie tylko splendor i tytuły. Dziewczyny za piękne pisanie zdobyły także niemałe stypendia: 5, 3 i 2 tys. zł, a wyróżnionej Kindze Marek Katarzyna Cichopek, która była twarzą konkursu ufundowała 1 tys. zł nagrody.
Najładniej pisząca uczennica w Polsce - Jadwiga Bielówka w pracę nad własnym pismem włożyła sporo pracy. - Kiedy zaczynałam w ogóle mi to nie wychodziło. Pisałem krzywo, a kiedy jury ogłosiło werdykt, to byłam bardzo zaskoczona, bo uważam, że piękniej ode mniej pisze Paulina (laureatka drugiego miejsca - red.) - opowiada gimnazjalistka. Dzięki stypendium będzie rozwijać swoją drugą pasję: fotografowanie. - Chcę kupić sobie dobry aparat fotograficzny, o którym marzyłam od dawna i będę kupować książki, bo bardzo lubię też czytać - zdradza.
Po raz pierwszy o szkole w podprzeworskiej Świętoniowej stało się głośno dwa lata temu. Za sprawą sukcesu Karoliny Matuszek i Andżeliki Kisiel, drugoklasistek z tamtejszego gimnazjum. Dziewczyny zdobyły pierwsze i drugie miejsce w szóstej edycji konkursu Ładnego Pisania, a jurorka Katarzyna Kłosińska mówiła wówczas o wynikach: - Świętoniowa i długo, długo nic.
Ich sukces zmobilizował do pracy młodsze roczniki. - Jako szkoła od pięciu lat uczestniczymy w tym konkursie i zawsze w czołówce są nasi uczniowie. To efekt kampanii Ładnego Pisania, ale i sukcesów poprzednich roczników: w szkole coraz większe jest zainteresowanie sztuką pięknego pisania - mówi Stanisława Wojciechowska, nauczycielka najpiękniej w Polsce piszących gimnazjalistek.
- To tak jak z Małyszem: kiedy zaczął odnosić sukcesy, natychmiast znalazło się wielu naśladowców. Tak jest u nas z ładnym pisaniem: sukces napędza zainteresowanie daną dziedziną. Wychowawcy zgłaszają kolejnych uczniów, którzy chcieliby się uczyć kaligrafii - mówi dyrektor Harpula.
Kaligrafia w Świętoniowej ma długą tradycję. Przed laty jej propagatorką była polonistka - Józefa Słowikowa, później pałeczkę przejęła jej uczennica Stanisława Wojciechowska, dziś już na emeryturze. - Ciągle jest z nami związana, ciągle przychodzi do szkoły, pracuje z uczniami i teraz już społecznie uczy ich kaligrafii, bo chcą tego i oni i ona - mówi dyrektor Harpula i już planuje jak wykorzysta ogromny sukces swoich uczennic. - Dziewczyny stały się bohaterkami w szkole: piszą o nich gazety, będą nagrywać audycję dla radia, Urząd Gminy chce nas zaprosić na uroczystą sesję. Zamierzam wykorzystać to zainteresowanie i planuję, by zajęcia z kaligrafii weszły na stałe, jako zajęcia dodatkowe, do naszego szkolnego rozkładu zajęć. Tym bardziej, że mamy specjalistkę - zapowiada Janusz Harpula.
Po co umiejętność ładnego pisania w dzisiejszych czasach? - Pomaga rozwijać dyscyplinę językową, słownikową, stylistyczną. To nie tylko kwestia estetycznego pisma - pociąga za sobą większą odpowiedzialność za sposób wypowiadania się. Poza tym daje satysfakcję: gdy dziewczynki osiągnęły sukces zostały docenione w środowisku, szkole, także domu. W takich prozaicznych okolicznościach, jak pisanie zaproszeń, czy dyplomów - mówi Stanisława Wojciechowska.
- Ładne pisanie odchodzi do lamusa wyparte przez komputery. Tymczasem przydaje się choćby do utrwalania własnych wspomnień. Ta umiejętność wyrabia w człowieku systematyczność, cierpliwość, zmusza do zastanowienia się. Sam jeszcze trzy lata temu wszystko pisałem piórem, odkąd zostałem dyrektorem szkoły przerzuciłem się na pióro kulkowe. Wymusił to pośpiech, tradycyjne pióro wymaga czasu. Kaligrafię można nazwać sztuką, w odróżnieniu od klepania w komputer - uważa Janusz Harpula.
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




