Ile naprawdę kosztuje bilet kupiony przez komórkę
2011-06-09
, aktualizacja: 09.06.2011 20:06
Wydawało mi się, że kupując bilet MPK przez komórkę, najprostszym sposobem będzie wysłanie SMS-a. Co z tego, że jest taka możliwość, skoro płaci się za to jak za zboże
ZOBACZ TAKŻE
- Ile to kosztuje i dlaczego tak drogo? (24-10-11, 14:00)
- Warszawa podniosła ceny biletów komunikacji miejskiej (16-08-11, 07:32)
- Kiedy kierowcy MPK się spieszy, to pasażera nie widzi (13-06-11, 15:26)
- W MPK idzie nowe. Bilet kupimy przez telefon komórkowy (30-05-11, 22:00)
- Kierowcy autobusów nadal będą sprzedawać bilety (26-01-11, 19:48)
Elektroniczny system sprzedaży biletów MPK ruszył w Rzeszowie 1 czerwca. Przewoźnik twierdził, że dzięki temu pasażerowie nie będą zawracać głowy kierowcom, by u nich kupować bilety. A autobusy nie będą się spóźniały, co dzisiaj jest normą.
System obsługują dwie firmy: CallPay i współpracujący z Mennicą Polską SkyCash. W obu przypadkach trzeba wejść na ich stronę internetową i się zarejestrować.
Internauci na forum "Gazety" szybko zareagowali. "Widać, że do tematu ponownie się nie przyłożyli. Nie korzysta się z pośrednika, a wykupuje swój płatny nr SMS (koszt parę tysięcy złotych na miesiąc) i tyle. Później każdy mógłby sobie wysłać SMS-a i miałby z głowy (gdyby właścicielem numeru było MPK/miasto, nie byłoby prowizji jak przy zwykłych serwisach korzystających z usług premium). A tak: rejestrowanie się, dzwonienie, przelewy bankowe..." - wytykał forumowicz ono.
"Powinno być tak, że wysyłam SMS-a, dostaję zwrotnego z jakimś kodem, który później mogą sobie sprawdzić kanary, i tyle. A to wszystko jest przekombinowane" - dodawała olga.
Poszedłem tropem internautów i na własnej skórze sprawdziłem, jak to działa. Skorzystałem z oferty SkyCash. Już ściągnięcie aplikacji na telefon pociąga za sobą koszty, bo trzeba się łączyć z internetem. Potem doczytuję, że na wskazane konto muszę przelać odpowiednią kwotę. Może być 10, 20, 50 lub 100 zł. Rzecz jasna, za przelew bank pobierze prowizję. I jak już przeleję, to telefon będę miał doładowany. Gdy wsiądę do autobusu, to znów mam się połączyć z internetem (kolejne koszty), wybrać w aplikacji, jaki bilet chcę kupić, np. normalny czy ulgowy.
Gdy przez to przebrnę, a do autobusu wejdą kontrolerzy, mam im pokazać dowód transakcji. Znów muszę się połączyć z internetem. To znów kolejne koszty.
Szukam innej formy kupienia biletu przez komórkę. Wydaje się, że najłatwiejszym sposobem będzie wysłanie SMS-a. Radość trwa krótko, gdy czytam, ile za to zapłacę. SMS kosztuje 3,69 zł. Co za to dostaję? Konto doładowano mi na... 3 zł. W autobusie łączę się z aplikacją (znów przez internet, znów koszty), wybieram bilet, wpisuję numer autobusu, z konta ściąga mi 2,3 zł. Przyjdzie kontrola, po raz kolejny trzeba się łączyć z internetem, by pokazać, że nie jestem gapowiczem. Zostaje mi na koncie 70 gr. Kilka godzin później wsiadam do kolejnego autobusu. I znów chcę zapłacić za bilet SMS-em. I za kolejnego, który kosztuje 3,69 zł, na konto dostałem już tylko 1,5 zł.
Operator jest wyjątkowo sprytny w wyciąganiu pieniędzy. Zsumujmy: 70 gr reszty z pierwszej transakcji, teraz kolejne 1,5 zł, daje mi 2,2 zł. Biletu nie kupię, bo ten kosztuje 2,3 zł. Co muszę więc zrobić? Wysłać kolejny SMS za 3,69 zł! Tak więc bilet za 2,3 zł kosztuje mnie blisko 7,5 zł!
- To najdroższa usługa - usłyszałem w czwartek w MPK i odesłano mnie do operatów.
Mariusz Przybylski z Mennicy Polskiej przyznaje, że najprostszy sposób kupienia biletu przez komórkę jest jednocześnie najdroższy. Przekonuje, że to nie ich wina, tylko operatorów komórkowych, którzy z góry ustalają takie stawki. - Ta prowizja idzie na ich konto, nie na nasze - zapewnia Przybylski. - Usługa SMS-owa jest ostatnią deską ratunku, gdy ktoś nie ma pieniędzy na koncie SkyCash albo nie może ich dostać od innego użytkownika. Niestety, nigdzie w Polsce nie ma jeszcze takiej usługi, że cena SMS-a jest ceną biletu. Tak jest np. w Pradze, u nas to przyszłość - tłumaczy Przybylski.
U drugiego operatora CallPay trzeba dokonać jeszcze innego manewru. Po doładowaniu konta musimy zadzwonić pod wskazany numer i podać numer autobusu.
"Nie wiem, jak coś takiego ma zachęcić do korzystania z MPK. Już widzę, jak starsi ludzie korzystają z internetu w komórce, zakładają konto, robią przelew itd. Beznadziejny pomysł, sam wolę kupić bilet w kiosku" - pisze pietro.
Ja też.
Ile biletów przez komórkę sprzedano?
Z danych SkyCash wynika, że z ich usługi od początku czerwca skorzystało blisko 190 pasażerów z Rzeszowa. Najbardziej popularne są bilety normalne (2,3 zł) i studenckie (1,15 zł). Z kolei CallPay do tej pory sprzedał ponad 200 biletów. Obaj operatorzy są zadowoleni z dotychczasowych wyników. - Jak na początek, to są bardzo dobre - mówią zgodnie.
System obsługują dwie firmy: CallPay i współpracujący z Mennicą Polską SkyCash. W obu przypadkach trzeba wejść na ich stronę internetową i się zarejestrować.
Internauci na forum "Gazety" szybko zareagowali. "Widać, że do tematu ponownie się nie przyłożyli. Nie korzysta się z pośrednika, a wykupuje swój płatny nr SMS (koszt parę tysięcy złotych na miesiąc) i tyle. Później każdy mógłby sobie wysłać SMS-a i miałby z głowy (gdyby właścicielem numeru było MPK/miasto, nie byłoby prowizji jak przy zwykłych serwisach korzystających z usług premium). A tak: rejestrowanie się, dzwonienie, przelewy bankowe..." - wytykał forumowicz ono.
"Powinno być tak, że wysyłam SMS-a, dostaję zwrotnego z jakimś kodem, który później mogą sobie sprawdzić kanary, i tyle. A to wszystko jest przekombinowane" - dodawała olga.
Poszedłem tropem internautów i na własnej skórze sprawdziłem, jak to działa. Skorzystałem z oferty SkyCash. Już ściągnięcie aplikacji na telefon pociąga za sobą koszty, bo trzeba się łączyć z internetem. Potem doczytuję, że na wskazane konto muszę przelać odpowiednią kwotę. Może być 10, 20, 50 lub 100 zł. Rzecz jasna, za przelew bank pobierze prowizję. I jak już przeleję, to telefon będę miał doładowany. Gdy wsiądę do autobusu, to znów mam się połączyć z internetem (kolejne koszty), wybrać w aplikacji, jaki bilet chcę kupić, np. normalny czy ulgowy.
Gdy przez to przebrnę, a do autobusu wejdą kontrolerzy, mam im pokazać dowód transakcji. Znów muszę się połączyć z internetem. To znów kolejne koszty.
Szukam innej formy kupienia biletu przez komórkę. Wydaje się, że najłatwiejszym sposobem będzie wysłanie SMS-a. Radość trwa krótko, gdy czytam, ile za to zapłacę. SMS kosztuje 3,69 zł. Co za to dostaję? Konto doładowano mi na... 3 zł. W autobusie łączę się z aplikacją (znów przez internet, znów koszty), wybieram bilet, wpisuję numer autobusu, z konta ściąga mi 2,3 zł. Przyjdzie kontrola, po raz kolejny trzeba się łączyć z internetem, by pokazać, że nie jestem gapowiczem. Zostaje mi na koncie 70 gr. Kilka godzin później wsiadam do kolejnego autobusu. I znów chcę zapłacić za bilet SMS-em. I za kolejnego, który kosztuje 3,69 zł, na konto dostałem już tylko 1,5 zł.
Operator jest wyjątkowo sprytny w wyciąganiu pieniędzy. Zsumujmy: 70 gr reszty z pierwszej transakcji, teraz kolejne 1,5 zł, daje mi 2,2 zł. Biletu nie kupię, bo ten kosztuje 2,3 zł. Co muszę więc zrobić? Wysłać kolejny SMS za 3,69 zł! Tak więc bilet za 2,3 zł kosztuje mnie blisko 7,5 zł!
- To najdroższa usługa - usłyszałem w czwartek w MPK i odesłano mnie do operatów.
Mariusz Przybylski z Mennicy Polskiej przyznaje, że najprostszy sposób kupienia biletu przez komórkę jest jednocześnie najdroższy. Przekonuje, że to nie ich wina, tylko operatorów komórkowych, którzy z góry ustalają takie stawki. - Ta prowizja idzie na ich konto, nie na nasze - zapewnia Przybylski. - Usługa SMS-owa jest ostatnią deską ratunku, gdy ktoś nie ma pieniędzy na koncie SkyCash albo nie może ich dostać od innego użytkownika. Niestety, nigdzie w Polsce nie ma jeszcze takiej usługi, że cena SMS-a jest ceną biletu. Tak jest np. w Pradze, u nas to przyszłość - tłumaczy Przybylski.
U drugiego operatora CallPay trzeba dokonać jeszcze innego manewru. Po doładowaniu konta musimy zadzwonić pod wskazany numer i podać numer autobusu.
"Nie wiem, jak coś takiego ma zachęcić do korzystania z MPK. Już widzę, jak starsi ludzie korzystają z internetu w komórce, zakładają konto, robią przelew itd. Beznadziejny pomysł, sam wolę kupić bilet w kiosku" - pisze pietro.
Ja też.
Ile biletów przez komórkę sprzedano?
Z danych SkyCash wynika, że z ich usługi od początku czerwca skorzystało blisko 190 pasażerów z Rzeszowa. Najbardziej popularne są bilety normalne (2,3 zł) i studenckie (1,15 zł). Z kolei CallPay do tej pory sprzedał ponad 200 biletów. Obaj operatorzy są zadowoleni z dotychczasowych wyników. - Jak na początek, to są bardzo dobre - mówią zgodnie.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
bilet MPK Rzeszów jest bezcenny
bluerandy
09.06.11, 20:08
dlatego Prezydent Tadeusz Ferenc śmiga po mieście Mercedesem i nie tłucze się Jelczami»
-
Re: Ile naprawdę kosztuje bilet kupiony przez kom
lupus1020
09.06.11, 23:00
Co wy macie za telefony? Ja za 5 zł na miesiąc mogę korzystać z internetu w telefonie ile chcę. o za "koszty"? No ale jak dla lansu brało się telefon w Erze bo każdy byznesmen ma w Erze to »
Najczęściej czytane
- Tir zmiażdżył dwa auta. Trzy ofiary [ZDJĘCIA, WIDEO]
- Targi pracy: nie szukamy osób do parzenia kawy [FOTO]
- Dwie kadencje i zmiana. Politechnika przed wyborami
- Przy ul. Lwowskiej powstanie potężny park handlowy
- Jutro posiedzenie sądu ws. aresztowania kierowcy tira
- Koszmarny wypadek w Boguchwale. Ruch wciąż wahadłowy
- Trwa przesłuchanie kierowcy tira. Będą zarzuty [WIDEO]




