Chińczycy wstrzymują kupno huty. Przez związkowców

Małgorzata Bujara
2011-06-20 , aktualizacja: 20.06.2011 21:20
A A A Drukuj
To miała być największa chińska inwestycja w Polsce w tym roku. LiuGong 29 czerwca miał kupić część cywilną Huty Stalowa Wola. Nieoficjalnie wiadomo, że zapłacić miał za nią 250 mln zł. Szefowie firmy poinformowali właśnie ministra skarbu, że odkładają transakcję na inny, rozsądny czas
Sprzęt Huty Stalowa Wola
Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Sprzęt Huty Stalowa Wola
Dlaczego? Są dwie wersje. Jedna - oficjalna - mówi o fiasku rozmów ze związkowcami z Huty. Druga - nieoficjalna - dotyczy specyfiki chińskich firm, które są niezwykle wrażliwe na atmosferę polityczną. A ta, po aferze z Covecem w Polsce nie jest zbyt sprzyjająca. Dlatego, jak mówi nam osoba, która dobrze zna kuchnię negocjacji w tej sprawie, Chińczycy chcą być może po prostu przeczekać.

Ale po kolei.

HSW S.A. to państwowy moloch (57 proc. udziałów ma Skarb Państwa, 31 proc. państwowa ARP) opierający się na dwóch branżach: produkcji maszyn budowlanych i sprzętu wojskowego. Haubice i moździerze kupuje tu MON. Negocjacje w sprawie prywatyzacji części cywilnej Huty są prowadzone z chińskim LiuGongiem od ub. roku. I już parę tygodni temu wydawało się, że zakończą się podpisaniem umowy. Została ustalona już nawet data tego wydarzenia - umowa miała zostać podpisana 29 czerwca o godz. 16. w warszawskim hotelu Marriott. Z Chin spodziewano się 60 gości.

- Na pewno do tego wydarzenia 29 czerwca nie dojdzie - poinformował wczoraj w Rzeszowie na konferencji prasowej Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu.

- Wicerezydent LiuGonga wystosował kilka dni temu do ministra skarbu pismo, w którym poinformował o tej decyzji. Wyjaśnił, że podjął ją z uwagi na niemożność podpisana umowy ze stroną społeczną - mówił podczas konferencji. Potem, w rozmowie z "Gazetą", dodał: - Wiceprezydent LiuGonga zaproponował odłożenie na rozsądny czas podpisania umowy sprzedaży części budowlanej HSW, do momentu, gdy strony rozstrzygną wszystkie kwestie dyskutowanej umowy ze stroną społeczną - zaznaczył wiceminister Gawlik.

- Dodał też, że liczy na wspaniałe perspektywy nowej spółki po podpisaniu transakcji. Tak więc prywatyzacja Huty w tym kierunku jest jeszcze możliwa - dopowiada wiceminister Gawlik.

Związkowcy negocjują z inwestorem od wielu tygodni. I także wydawało się, że wszystko jest już na dobrej drodze. W połowie maja związki i zarząd Huty ogłosili nawet, że ci, którzy nie zdołają znaleźć pracy w LiuGongu, zostaną zatrudnieni, na bardzo dobrych warunkach, w części wojskowej.

W części cywilnej HSW pracuje 1270. Chińczycy chcą zatrudnić po prywatyzacji 840 osób na umowy stałe plus 280 na czas określony na półtora roku. I tych wielkości w ogóle nie chcieli negocjować. Dlatego decyzja o wchłanianiu całej reszty przez gałąź wojskową była uznana za przełamanie impasu w negocjacjach. Do uzgodnienia pozostały jeszcze "tylko" takie sprawy jak trwałość zatrudnienia. Okazało się, że to stanowi dziś kość niezgody.

- Inwestor przedstawił nam swoje propozycje na temat gwarancji zatrudnienia i zakładowego układu zbiorowego pracy. My chcemy o tym rozmawiać, negocjować. Oni proponują 3-letni okres gwarancji zatrudnienia, my chcemy troszkę więcej. Nie powiem, o ile, bo byłoby to nieeleganckie. LiuGong proponuje też wprowadzenie ocen pracowniczych od stycznia przyszłego roku. My nie mówimy "nie" ocenom. Ale chcemy o tym rozmawiać, razem ustalać warunki, kryteria oceny. Nie chcemy przyjmować wszystkiego w ciemno - informuje Henryk Szostak, szef zakładowej "Solidarności", przewodniczący grupy negocjacyjnej.

W ostatnim biuletynie "Solidarności" HSW przedrukowany został list prezydenta LiuGonga do Szostaka, w którym znalazła się oferta dla pracowników. Oprócz trzyletniej gwarancji zatrudnienia, półrocznych ocen (rozwiązanie zatrudnienia po co najmniej dwóch negatywnych ocenach półrocznych), LiuGong obiecuje też bonus prywatyzacyjny - 1500 zł. i 3-proc. podwyżki płac co roku, poczynając od 1 stycznia 2012, "jeśli firma będzie miała odpowiednie zyski".

"Jeżeli wszystkie nasze starania nie powiodą się, może będę musiał odłożyć na później ceremonię końcowego podpisania umowy albo zawiesić transakcję nabycia, co nie jest efektem, jakiego Pan lub ja oczekujemy" - ostrzegł związkowców prezydent LiuGonga.

Wczoraj związkowcy zostali zaproszeni na rozmowy do Agencji Rozwoju Przemysłu. Dziś będą rozmawiać z zarządem Huty. - Będą to rozmowy o scenariuszach pomyślnego zakończenia procesu negocjacji - mówi Bartosz Kopyto, pełnomocnik zarządu HSW. Podkreśla, że zarząd wierzy, że prywatyzacja się powiedzie. W przyszłym tygodniu spodziewa się kolejnej wizyty przedstawicieli LiuGong.

A co będzie, jeśli jednak do prywatyzacji nie dojdzie?

- Huta w całości, a więc i część cywilna, i część wojskowa, zostanie wniesiona do Bumaru. Prawdopodobnie dojdzie do tego jeszcze w tym roku - informuje wiceminister Gawlik.

LiuGong, wg nieoficjalnych informacji, był gotowy zapłacić za część wojskową 250 mln złotych.

W hucie działa w sumie pięć związków zawodowych. "Uzwiązkowienie" sięga 70 proc. Do najsilniejszego z nich, "Solidarności", należy 35 proc. załogi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

  • Zdziadowano! Ale dlaczego? tbarbasz 21.06.11, 14:03

    Huta Stalowa Wola - jeden z najlepszych przedwojennych zakładów COP (Centralnego Okręgu Przemysłowego) - w czasie wojny pracował dla Niemców (słynne armaty 88 mm) po wojnie też w dużej »

Dołącz do nas na Facebooku