Kapitan akademików w poprzednim turnieju dotarł do półfinału, teraz zameldował się o rundę dalej. W tym sezonie zostały już tylko mistrzostwa Polski i jeśli nadal z taką skutecznością będzie walczył na krajowym podwórku, to medal w Sosnowcu, gdzie odbędzie się czempionat, jest bardzo realny. Lewandowski gra bowiem z coraz większą swobodą, a regularnością zamęcza rywali. Poprawił przy tym wytrzymałość psychiczną, co pozwoliło mu w Krakowie wyjść zwycięsko z dwóch siedmiosetowych batalii.
W ćwierćfinale nerwy rzeszowianina sprawdził Krzysztof Kaczmarek, który przegrywał już 0:3 w setach, ale zdołał wyrównać. Decydująca odsłona należała jednak do Lewandowskiego. Rzeszowianin prawdziwe działa wytoczył dopiero jednak w półfinale. Jego rywal Patryk Chojnowski w ostatnich trzech pojedynkach z podopiecznym Tadeusza Czułny za każdym razem triumfował. Tym razem "Lewy" pokazał pazur i na przewagi wygrał rozstrzygającego seta. Niestety, w finale znacznie bardziej utytułowany Such oddał mu już zaledwie jedną partię.
Pozostali zawodnicy z Podkarpacia także spisali się przyzwoicie. Akademicy: Paweł Chmiel po pechowym losowaniu zajął 10. miejsce, Alan Woś uplasował się w przedziale 13.-16., a Piotr Chmiel na pozycji 23.-24. Nieznacznie lepiej poradziły sobie tarnobrzeżanki. Kinga Stefańska odpadła w ćwierćfinale po porażce z późniejszą zwyciężczynią Xu Jie, a Magdalena Sikorska zajęła miejsce 11.-12. Najmłodsza z naszych reprezentantek Aleksandra Falarz z Brzostowianki Brzostek nie awansowała z kwalifikacji.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów