Zamiast dużej inwestycji będą potężne kłopoty?
29.03.2011
, aktualizacja: 29.03.2011 19:57
Dwa dni pozostały miastu na porozumienie się z firmą Mayland. Jeśli do porozumienia nie dojdzie, zamiast specjalistów od inwestycji, firma do Rzeszowa przyśle prawników, którzy będą walczyć o odzyskanie zainwestowanych w naszym mieście pieniędzy. Dotychczas Mayland w Rzeszowie wydał 121 mln zł
ZOBACZ TAKŻE
- Nie chcą przetargu. Ostateczna decyzja we wtorek (27-03-11, 16:48)
- Miasto zamieni się działkami, ale nie z Maylandem (23-03-11, 20:28)
- Przetargu na staromiejskie działki nie będzie? (25-05-10, 18:58)
- Bella Dolina w Rzeszowie zagrożona (24-05-10, 07:00)
- Miasto zamieni się działkami z Maylandem (10-03-10, 19:32)
- Mayland Polska jest zobowiązany do wykonywania decyzji zarządu spółki. A ten dał nam czas na załatwienie spraw w Rzeszowie do końca marca. Jeśli nie przedstawię kierownictwu dokumentu, potwierdzającego pozytywne załatwienie sprawy, przestanę się w Rzeszowie pojawiać. Przyjadą tu nasi prawnicy, którzy będą odzyskiwać zainwestowane pieniądze - mówił wczoraj Jarosław Więckowski, dyrektor ds. rozwoju w firmie Mayland Real Estate.
Mayland jest właścicielem ok. 30 ha gruntu na rzeszowskim Staromieściu. Brakuje mu kilku działek o łącznej powierzchni 2,16 ha, które należą do miasta. Władze Rzeszowa kiedyś zobowiązały się pisemnie, że zamienią się z inwestorem. Mayland miał przekazać gminie swoje działki, które w planie zagospodarowania rezerwowane są pod publiczne drogi, w zamian wziąć miejskie. I ewentualnie dopłacić.
Prezydent Tadeusz Ferenc w ubiegłym roku zmienił jednak zdanie. O zamianie nie chciał już słyszeć, wielokrotnie powtarzał, że przetarg, do którego będzie mógł się zgłosić każdy zainteresowany, jest dla miasta najkorzystniejszy. Swoje stanowisko podtrzymał wczoraj podczas sesji rady miasta. Temat powrócił przy okazji projektu uchwały zgłoszonego przez radnych Prawa i Sprawiedliwości. Radni wyrażają zaniepokojenie działaniami Ferenca, który nie chce wykonać uchwały rady miasta z sierpnia u. r. dotyczącej zamiany gruntów z Maylandem. - Nie ma możliwości zmuszenia prezydenta do jej wykonania, możemy tylko wyrazić swój niepokój - tłumaczył Jerzy Cypryś, szef klubu PiS. - Nie chcemy, aby w świat poszła opinia o Rzeszowie, że tu źle traktuje się inwestorów - mówili jego koledzy klubowi.
Prezydent, urzędnicy oraz radni klubu Rozwój Rzeszowa argumentowali, że najlepszy jest przetarg. Przypominali, że to Mayland zaczął zmieniać reguły gry, wycofując się z pierwszej, ambitniejszej wersji projektu swojej inwestycji. - Jeśli uważamy, że architektura jest słaba, to poprośmy inwestora o zmianę. I jeśli to zrobi, zamienimy się działkami. A czy przez organizację przetargu zmieni się architektura tego centrum handlowego? - mówił radnym klubu Rozwój Rzeszowa Robert Kultys z PiS.
Ratusz twierdził, że zamieniając się działkami z Maylandem mógłby się narazić na zarzut niegospodarności. - Sprzedając działkę zyskujemy konkretny pieniądz, który wpłynie do budżetu miasta. Jeśli nie sprzedamy tego gruntu, to tak jakbyśmy zrezygnowali z tych wpływów do budżetu. Bo zamieniając się działkami zyskalibyśmy tylko tereny, które nie są nam potrzebne. Tereny, które kiedyś będziemy mogli bez problemu pozyskać przy pomocy tzw. specustawy - mówiła Janina Filipek, skarbnik miejski. Specustawa pozwala gminie lub państwu przejąć grunt, którym ma pobiec planowana publiczna droga, bez pytania o zdanie jego właścicieli.
- Przecież prezydent może podwyższyć cenę miejskich działek, które będzie oferował do zamiany Maylandowi. Prawo daje mu taką możliwość, aby podnieść cenę, którą określi rzeczoznawca. I w ten sposób zysk miasta powiększy się i nie będzie mówienia o niegospodarności, że ktoś zrezygnował z zarobku - tłumaczyli radni opozycji. Ostatecznie przeszła uchwała, w której radni zobowiązują prezydenta do zamiany działek z firmą Mayland lub znalezienia innego sposobu, który doprowadzi do realizacji inwestycji na Staromieściu. Sposobu, który będzie satysfakcjonował obydwie strony.
- Zrobiliśmy, co się dało, aby doprowadzić do tej zamiany i uniknąć kompromitacji. A co zrobi prezydent, nie wiadomo - mówili radni PiS. Ferenc powtarzał, że jest za nieograniczonym przetargiem. Nie zaprzeczył, że toczą się rozmowy z Maylandem. - Ale żadnych ustaleń na razie nie ma - powiedział prezydent.
Komentarz
Ratusz nie chce się zamieniać z Maylandem, bo obawia się zarzutów o niegospodarność. Prezydent i urzędnicy boją się także o to, że można będzie im zarzucić sprzyjanie inwestorowi. Sprawom miejskim przyglądam się od kilku lat. I teraz widzę, że urzędnicy z jakichś przyczyn zrobili się bardzo strachliwi. Wcześniej nie mieli obaw, aby np. zamieniać się gminnymi gruntami z inwestorem potężnego centrum Millenium Hall. Nie bali się do kosza wyrzucić gotowy plan zagospodarowania przestrzennego dla terenów nad Wisłokiem. Plan zakładał tam niską zabudowę, a inwestor - właściciel gruntów chciał budować wieżowce. I prezydent i jego ludzie na to przystali.
A podnoszony przez prezydenckich radnych argument o architekturze zupełnie nie przekonuje. Radni zaczęli się troszczyć o wygląd centrum, które powstać ma w polach przy granicy miasta. Szkoda, że wcześniej nie wykazywali takiej troski, w sprawie obiektów, które miały powstać w centrum. Klepali wszystko, co tylko inwestorzy proponowali. A inwestorzy budowali, byle jak, byle szybko. Jeśli radni w to nie wierzą - proponuję podczas przerwy w sesji wyglądnąć przez ratuszowe okno i popatrzeć w kierunku ul. Słowackiego, na galerię handlową. Czy prezydent i radni zatroszczyli się o to, aby to reprezentacyjne miejsce w samym sercu Rzeszowa wyglądało atrakcyjnie?
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
Najczęściej czytane
- Lenin, dowód tożsamości konia, książeczka zdrowia prostytutki [FOTO]
- Nowe osiedla, domy, apartamentowce powstają w Rzeszowie
- Autostradowa obwodnica Rzeszowa zagrożona
- Pseudokibice obrzucili butelkami i kamieniami policjantów
- Neurolodzy chcą odejść. Oddziałowi grozi likwidacja
- Raz w roku, w największej sali koncertowej w Polsce...
- Policjant z Przemyśla postrzelił 46-letniego napastnika w nogi




